Wykorzystałam dzisiaj słoneczko..
i chyba nieco w nadmiarze, bo wyglądam jak wódz indiański..
Kociaste zostały same na gospodarstwie..
po powrocie było tylko pranie Nikusia, mycie podłogi w łazience..
i próby wyczyszczenia doopki Bijoux.. Bo trochę mu zostało na odrastającym futrze..
I jak z Nikusiem nie ma problemu, jeszcze sam się posłusznie odwraca tak, żeby było wygodniej prać.. tak z Bijoux same problemy.. jakoś, przynajmniej częściowo dało się usunąć niepotrzebne, pachnące

dodatki.. ale zostałam owarczana, ofuczana, prawie zagryziona..
Bijoux zwiał i gdzieś się schował..
A teraz jak się wreszcie pokazał, to myślicie, że choć trochę umyty..
A skąd..
On się nie zniżył
nigdy do takich czynności..
tego się nie myje..
to się wietrzy..
A to najlepszy dowód, że nie oszukuję..
