Jestem, jestem, tylko jestem tak zaganiana, że nie bardzo miałam czas by usiąść do komputera, a poza tym, powiadomienia chyba śpią, bo nie miałam żadnej informacji, że ktoś się odezwał w wątku

.
Teraz własnie skończyłyśmy ubierać choinkę i zabawy było co nie miara

, Bombki turlały się po podłodze, koraliki były szarpane, a choinka ogryzana
Teraz dziewczynki zmęczone przeżyciami padły, a pańcia ledwo żywa

.
Nie wiem, kto to wymyślił święta
A tak poza tym, to maleńkimi kroczkami chyba sytuacja normalnieje. Niuniunia mniej syczy, chociaż chyba było to przedwczoraj w nocy, gdy Gagunia chciała się bawić i zaczepiała śpiącą Ninieńkę. Ta się tak wściekła, że syczała okropnie, ale nie wtrącałam się do nich i jakoś się dogadały

.
Zabawy są coraz częstsze i inicjowane przez obie dziewczynki

. W chwilach naprawdę szaleńczych gonitw, wszystko fruwa po mieszkaniu, ale mimo pobojowiska, jakie za sobą zostawiają, jest to niesamowite widowisko

.
Śpimy różnie - 2 noce spała ze mną Gagunia (układa się na kołdrze na moich plecach

), a raz Niuniunia (jak zwylke na poduszce z łebkiem na moim policzku

).
W użyciu jest jedynie kuweta z Benkiem

- pewnie będę musiała całkiem przestawić się na ten żwirek...
A i jeszcze byłam świadkiem jednej ślicznej sceny

. Panienki leżały koło siebie na fotelu i w pewnym momencie Gagunia zaczęła mierzwić łapeńkami futerko Niuniuni w okolicy jej tylnych łapek

, a nawet ją kilka razy liznęła

. Niunia na początku nie reagowała, ale po chwili odpędziła malutką od siebie

. Mimo to, obrazek był piękny!
Nordstjerna, Vitopar zawsze może się przydać... Jak się umówimy?