z dachu pukalam w okno do tego domu....darlam sie do wszystkich aby ktos otworzyl mi okno bo inaczej bym nie dala rady sie tam dostac.no i w koncu ktos otworzyl...zbieglo sie pol bloku i ludzie mnie lapali jak skakalam z dachu na dach

w sumie zabawne bylo to wszystko...
jak juz go wyrwalismy z tych krzaczorow to wszyscy bili brawo bo kazdy wiedzial o Jinxie z ulotek etc.
potem byla tylko wycieczka w gore po dachach

Jinx chudy jak patyk dostal troszke jedzenia i wody.kapiel jutro jak sie oswoi z powrotem do domu.
no smierdzi jak skunks.
no i chyba w pon wizyta u weta.na wszelki wypadek.
dzisiaj juz wszystko zamkniete.
dupek siedzi teraz na drapaku...i probuje sie umyc

to tak w skrocie.sorry za chaotyczna wypowiedz ale chyba zaraz oszaleje ze szczescia.
cala sie trzese i chyba potrzebuje drinka:)
a ja juz sie poddalam....