meksykanka pisze:Oj Asiu, chcesz pójść do Nieba i to żywcem...
Ci dzielni to zawsze mają bardziej pod górkę

Oj tam,oj tam!Jakby żywcem brali w Niebiosa to już kolejka na zapisy by była.
Tylko jedna opcja jest by tam się dostać teraz.A to nie wchodzi w grę. Z mojej strony.
Nocka minęła.Ranek zaczął się myciem Żuka.Ale już normalnie.Pełne chlapańsko w umywalce.Nie zdjęto mu wszystkich nitek.I nie dziwię się bo rozlazło by mu się wszystko.Nie obyło sie bez pyskówek.
Wczoraj zajęty ganianiem z towarzystwem zapomniał o jedzeniu. Jak on szalał z Karmusiem,Luckiem, Julką i Lilą.

Tupał, fikołkował, warczał i uskuteczniał ślizgi na podłodze. O dziwo i Bisek dołączył się.
Dziś rano Bisek i przede wszystkim Bianka stawili się na misce.Mało zjedli ale jednak coś ruszyli. Dziś TZ do weta idzie .Musimy leki dobrać i obadać co i jak.
Lucynce wczoraj wyjęliśmy potężnego kleszcza.TŻ poszedł do niej pociumciać troszkę dziewczynkę i wyczuł pod palcami.Rozwaliła mu się na kolanach brzuchem do góry.Wystawiała ku sufitowi brudne łapska i mruczała jak traktor. Ma prześliczne pędzelki w uszyskach.I blado różowy nosek.Jej włos jest lekko przedłużony.Jak ją się dopieszcza to tak śmiesznie ogonek skręca jak świnka. Ma apetyt i bardzo nas to cieszy. Choć na jej chrupki są regularne polowania. Jakby klatki nie przykryć ,co by nie zastawić zawsze próby pożarcia nie swego są.Mała korzysta z kuwety i dziś był konkretny urobek.Dostała więc odrobaczacz. Brzuniek ma wystający.Śmiesznie to wygląda przy zapadniętych bioderkach. Albo jedzenie albo robale są tego powodem.Wyprostowała sie też jakby.Nie chodzi już na ugietych,słąbych nożynach.W ogóle nie zwraca uwagi na koty kręcące się po pokoju. Śpi w przykrytej klatce (namiastka separacji) zadowolona z ciepła.Dziś troszkę pozowoliłam jej pochodzić.
Kasica zaś nie schodzi z łóżka.Starsznie lubi sie migdalić w piernatach.Mruczy i ugniata,włązi na ludzi,wtula... Jednak czasem siedzi na oknie i popłakuje. Zawsze wtedy mam wyrzuty sumienia ,że koty cierpią przeze mnie. Ale jak ją mam wypuścić jak to domowy kocio?A okolica w której żyje jest taka niebezpieczna. Nie ma swego ludzia ,nie ma miejsca w sercu, nie ma schronienia prócz walącego sie budynku i wraku samochodu. Mam ciągle nadzieję,że jednak ją ktoś szuka. Przełażę po dziurach i zaułkach w poszukiwaniu ogłoszeń.Przez nia mamy jeden pokój zablokowany totalnie. Więc obraa reszty towarzystwa także jest mega totalna. Oni tak lubili włazić do pokoju córki i demolki robić.A potem zmęczeni lubili usnąć wtuleni w siebie. Karmuś otwierał drzwi i reszta drani korzystała z tego. Jak tylko zawisł na klamce to za nim ustawiała się kolejka chętnych. Teraz pokój na klucz zamykany jest obiektem pożądania. Karmuś wisi na klamce,towarzystwo się zbiega. Karmuś spada z klami a towarzystwo zawiedzione rozłazi się.
Wszystkim dziękujemy za kciuki.Miłego dzionka życzymy.