Odpuściłam dzisiejszą relację.ale głowa mi odmówiła posłuszeństwa. Zanim
ogarłam wszystko to już mocne południe sie zrobiło.Nawet zamówionych nerek nie odebrałam.
Koci rano nie złapałam.Nie dlatego,że nie przyszła.Ale za późno dotarłam do niej.Mimo ,że sobota mocno ludzie się kręcili.Spać cholery nie mogą czy co

Mała była niespokojna .Zaparła się przed kontenerkiem.Nie chciałam jej straszyć.Ale zawsze boję się,że jak termin zabiegu bliski to koty znikną.
Za jutro proszę kciuki trzymać.
U dzikunów popłoch bo miłość Kochasia kwitnie. On rządzi i zniewala strasząc przy okazji inne.Siedzą bieduny pod samochodami trzęsąc grubymi tyłeczkami.Zeszło mi sie z rozdawaniem żarcia bo każdy pod inny stolik

wlazł. Kochaś goni każdego kota co w okolicy jego kociej Julii się pojawi.Nie ważna płeć,ważne że nosi futro. Mamcia Julia zeżarła prowerę.
Bura posesjowa ma się dobrze.Ostatnio dzwoniła do mnie pani w jej sprawie.Ktoś nadał na mnie namiary mówiąc,ze ja tamtymi kotami się zajmuję. Pani zna posesjowych mieszkańców.Podobno chcą wyjechać i martwią się o kota

Poza tym gruba jest i zdało by się łapać.Oba podteksty dobrze zrozumiałam. Nie wezmę kota do siebie na 3 miesiące.Nie zginie i tak. Nie mieszka w domku tylko pod werandą,a żre to co ja przynoszę. Nie urodzi bo już jest dawno wspomnieniem pełnej macicznej kotki.Pani od koci tak się cieszyła,ze kocia była chora ale sama przeszła nawet silne przeziębienie. Nooo, przeszła chorobę na unidoxie. Potwierdziła,że siostra burej-piękna i odważna pingwinka została rozjechana przez samochód. Wybacz pingwiniu, nie zdążyłam [*]
W domu bez zmian. Nastka okupuje stolik pod telewizorem.Zmienia tylko boczki.Czasem siada na samym środku jak bardziej wartka akcja i z bliska w niej uczestniczy. Trudno tv pogłośnić czy w ogóle coś zadziałać bo futro zasłania czujkę.
Lucek lata już bez satelity.Prze szczęśliwy cholernik dom demoluje z Karmusiem i Biskiem. Karmuś dorywa się cichcem do nerek dzikunów mimo,że wie o swej alergii.

Znów mu się strupki porobiły.Julinka ,namolniak i upierdliwiec próbuje wydostać się przez okno.Ulubienica TŻ wie do kogo iść na skargę.
Żuk ,biedny Żuk. Obsmarowany sudocremem wygląda jak reklama bielucha.Dziś przy żrącym płukaniu nie płakał mocno.Może mu się podgaja.Dziura nadal zieje.Chodzi nadal w kapelutku. Odparzony mimo wszystko jest lekko bo upał nie pomaga w pielęgnacji. Coraz częściej chodzi do kuwetki.Oczki łzawią i ma lekki katarek.Bierze Baytril (?) w zastrzykach. ma do wtorku.
Apetyt dopisuje ale to mnie też martwi.Wydalanie jest za wolne i brzuniek napuchł. Brakuje mu przytulanek.Takich głowina do głowiny. satelita nie pozwala.Zdjęcie jej to wielki błąd.mały jak tylko wyczuje jej brak daje nogę.I to szybką nogę.By w miejscu mało dla nas dostępnym oddać sie rozkoszy wylizywania dziurzyska,kopytek i ogona. Próby przerwania niecnego procederu kończą się ofukaniem.
Zaraz wieczór i znów ...