Cześć kochane
Chodzę od wczoraj wieczora z papierem toaletowym przy sobie, bo cieknie mi z nosa jak złe. A taki delikatny biedronkowy papierek lepiej mi się używa jak chusteczki przy takim mocnym katarze. Psiakm i psikam, ale już dziś po południu lepiej jest, tylko nos mam tak czerwony i obolały, że go już dotykać nie mogę.
A jutro do pracy muszę

Ale ogólnie jest nie gorzej, a nawet jakby lepiej więc będzie dobrze.
Ja jestem ciekawa jak tą kolejną rujkę jeśli faktycznie się "wzmocni" aż tak bardzo przeżyje TŻ.
Wiecie jak to jest, niektóre dzwięki nas wybitnie drażnią, denerwują i w ogóle no nie możemy ich znieść. Częstotliwość jakaś nieznośna dla naszego ucha. Mi nie przeszkadzały śpiewy Xiany, tzn oj no nie były to takie dżwięki, których moje ucho nie mogło wytrzymać. A nawet mi się podobały

no ale to wiem od Was, że to na początku jest tylko łagodniejsze

Ale chodzi mi o sam rodzaj wysokości dżwięku czy jak to tam nazwać. Natomiast TZ-ta wybitnie drażniły, no wybitnie. Właśnie były takie dokładnie jakich jego ucho nie znosi. No to będzie miał problem
