Niki ostatnio mnie mile zaskakuje, a raczej jej ukł. pokarmowy

Poczęstowałam ją na dniach farszem mięsnym (chyba z pieczarkami, nie wiem, bo posiłek dostałam od mamy) z pierogów, bo paniusia się dość nachalnie upominała (choć nie mam w zwyczaju dawać jej coś z mojego jadła). Farsz powąchała i dalej napastuje mój widelec. Więc dałam jej farsz z ciastem - zjadła

i jeszcze chce, więc dałam

zjadła z 1/5 pieroga i choć sądziłam, że źle robię, spełniłam zachciankę kota. Ale nie musiałam żałować

zwrotu nie było
Kupiłam wczoraj po baaaaaaaardzo długiej przerwie Shebę, z piersiami kurzęcymi i indyczymi. Na ogół z czegoś nowego lub po długiej przerwie daję tylko ociupinkę i najwyżej następnego dnia trochę więcej i resztę niestety wyrzucam, bo zazwyczaj następuje żołądkowa reklamacja.
Nałożyłam 1/3 opakowania. Nie wiem kiedy zniknęło z miski. Godzina minęła... 1,5... prawie dwie, a kicia miauczy i się oblizuje (myślałam, że tak komunikują tylko psy, że chcą jeść). Skoro nic się nie działo, dałam więc drugą 1/3. Zjadła i zaczęła się bawić. Późnym wieczorem stwierdziłam, że nie ma sensu chować tej resztki do lodówki, więc wyłożyłam do miski. Zniknęła z tego połowa. Więc jest
Dziś Niki dałam pierwszy raz saszetkę Perfect Fit InHome i połowa zjedzona i przyswojona
Wniosek mam jeden - te mokre gorsze karmy, a nawet te uchodzące za najgorsze mają może jakieś ulepszacze,
uzależniacze, ale dla mojego kota z problemami żołądkowymi są przyswajalne. To mnie cieszy, ale nie zamierzam bazować na tych karmach. Podstawą jest nadal suche RC Gastro Intestinal, kt. reguluje pracę żołądka Nikuśki. Nigdy nie dawałam Whiskasa ani Kitty Cat (nawet nie wiem czy tak się to pisze). RC, Miamor czy Gourmet np. niestety długo nie goszczą w żołądku Niki (RC jeśli w ogóle jest przez nią zjedzone). A może i tymi kiedyś się odmieni... czas pokaże.
Cieszę się, że chociaż trochę się poprawiło.
A w sobotę jedziemy na upust czerwonego płynu życia
