Wstawię, wstawię, juz wstawiam w adpcjach na odległość, tu też wstawię. Kociaki mnie co chwilkę odrywają. Jeden Kiwi śpi mi na kolanach, drugi łazi po biurku, Emilka zawiesiła mi się na nogawce spodni, wisi i drze pyszczek, Szelmutka Tygrysia pstanowiła zdemolowac wszystkie zabawki

4444444444444442222222222222222 - napisał Kiwi Laborant, któremu jak własnie odkryłam śmierdzi tyłek, w związku z czym muszę go podglądać przy wchodzeniu do kuwetki czy przypadkiem biegunki nie ma. oopppppppp - mówi, że nie ma - patrzy mi głęboko w oczy i twierdzi, że coś mi się pomyliło. Stringusia własnie zdobyła kaloryfer, tylko biedactwo nie ma pomysłu jak z niego zejść... A chciała się dostać na parapet - do Śnieżki. Okruszek toczy po podłodze grzechotkę, Szelmutka Krecia zastanawia się gdzie można nasikać, kiedy nie patrzę. Pipeta wcina kurczaka, a Emilek własnie powędrował do kuwety.
A w drugim pokoju (przed chwilą byłam

) Karolek wyleguje się na tapczanie, podbiegajac do mnie kiedy tylko wchodzę (boszsz zakochałam się dziś w tym kociaku!!!), Katarynka demoluje kartonik, Pacjentka czai się za kuchenką w kuchni, wyskakując znienacka i rónie szybko się chowając - nie może uwierzyć, że już nie mieszka w klatce, a Skarpeteczka bawi się i biega za myszą (!!! - strasznie szybko nastąpiła poprawa po tej dzisiejszej wizycie w lecznicy)
A, i odkrylam, że Aza wyżarła karmę dla rekonwalescentów z miseczki która leży w kuchni - nakryłam ją na tym!!
A teraz idę im podać leki, będzie plucie i gryzienie po palcach, oj będzie.
