Dziś opadły mi ręce i cała reszta

Dowiedziałam się dość paskudnych rzeczy i kto wie czy nie czeka mnie sprawa w sądzie.
W połowie maja koleżanka z pracy uległa wypadkowi w pracy. Stłukła sobie kciuk. I jest już dwa miesiące na zwolnieniu. Jak przynosiła raz zwolnienie przyszła ze swoim mężem. Ponieważ nie miała świadka a wtedy ZUS podejmuje decyzję o tym czy był to wypadek przy pracy jej mąż zaczął wygrażać że pozwą firmę że to była wina firmy, że koleżanka nie powinna być sama itp. Wiedząc że on od roku ma problemy ze znalezieniem pracy bo łapie jakieś roboty w których mu nie płacą zapytałam na koniec niezbyt miłej rozmowy czy mają świadomość że wojna z firmą może oznaczać dla koleżanki utratę pracy.
W rozmowie padł jeszcze zarzut że "załatwiłam sobie awans". Koleżanka i jej mąż uważają ze ona powinna być kierownikiem (zresztą miała ale potem firma straciła do niej zaufanie) i kierownikiem zostałam ja.
Pięć minut po zakończeniu rozmowy jej mąż zadzwonił do prawnika że groziłam koleżance utratą pracy. Prawnik odparł że mam przerąbane. Dowiedziałam się tego dziś bo moja szefowa po naradzie z prawnikiem firmy postanowiła mnie ostrzec. Jej mąż jeździ do naszej firmy, spotyka się z prawnikiem naszej firmy, z młodszą szefową. Gada że złoży przeciw mnie pozew. O mobing, obrazę i nie wiadomo co jeszcze. Że za to co powiedziałam dostanę zawiasy. Szefowa nie wiedziała czy ma ten pozew złożyć czy już złożył. Szefowa nie wiedziała dokładnie o jakie słowa chodzi. Dowiedziałam się tego bo telefon do prawnika został wykonany przy znajomej z innego salonu. I dziś o tym powiedziała jak usłyszała o sprawie. Więc wiem z grubsza o co chodzi.
Jestem zaszokowana tą sprawą. Wiem że koleżance trudno było pogodzić się z tym że to jak dostałam awans. Ale nigdy nie wykorzystywałam sytuacji. Nawet nie kazałam jej sprzątać. A tu takie coś. Nawet w tej sytuacji kiedy każdy uważa że wykorzystuje sytuację i każdy inny człowiek już dawno by wrócił do pracy ja jej najbardziej broniłam. Jak dzwoniłam do firmy że potrzebujemy kogoś do pracy bo idą urlopy a nie wiadomo kiedy ona wróci starałam się jej nie zaszkodzić mimo iż uważam że zachowuje się nie fair. I dziś wyszło takie coś.
Nie wiem czego się spodziewać. W każdym razie jak nie będę pojawiać się na forum to znaczy że siedzę w wiezieniu bo jego prawnik załatwił mi coś lepszego niż zawiasy
