Moje współpracownice nieźle mnie urządziły. Jedna poszła na zwolnienie w poniedziałek, druga dziś. Zostałam sama. I mam pracować po 10 godzin. Moja firma olewa taka sytuacje i nie obchodzi ich że mam swój grafik, swoje plany. Pewnie trochę można się dostosować ale ja nic innego nie robię od kwietnia. Koleżanka była dwa tygodnie na zwolnieniu, druga brała urlop nieplanowany - teraz poszła na zwolnienie i ta druga też. A ja ciągle tylko zmieniam plany i siedzę w pracy po 10 godzin, przychodzę w dni wolne itp. Wściekła o to jestem tym bardziej że planowałam w piątek wziąć urlop. A zamiast tego mam rypanie ponad plan. Trochę mnie to dobiło bo przemęczona jestem ostatnio i tak naprawdę to marzę o wolnym dniu
