Boję się, że ten stres ją rozkłada. Ech, niechże no już zbastuje z tym dziamganiem bo robi sobie tylko krzywdę!
Ewar to mógł być tylko ten KK od Brendzi, ale też mogła coś mieć wcześniej o czym nigdy się nie dowiemy.
Ale przyszłam z moim biszkopcikiem od wetki i była trochę ugodowa bardziej - ciumkała nawet Hasana - tylko na Misia się zaraz wydarła.
Spała koło mnie pod kocykiem ze 2 godzinki a teraz poleciała sobie na fotel - a Hasan robi za Danio głoda (jak na tamtym zdjęciu)
Maści daje sobie wpychać i nawet jak ją puszczam nie ucieka ode mnie. Bosz, ale mi jej szkoda, chciałabym żeby już sobie spokojnie żyła...a tu taka perspektywa, że to się może odzywać - no nic będziemy ostro pilnować kociny - musimy ją wzmacniać i trzymać z dala od pobytów u wetów.

za Zuźkę!