» Wto sie 11, 2009 9:26
Dzwoniłam do wetki,chyba już sytuacja opanowana.Gdybym nie zadzwoniła wczoraj,Susie byłaby za TM.Jakaś arytmia,zatory,zupełnie nie znam się na tym.Dostała tlen,coś tam jeszcze i teraz już wraca do siebie.Odbieram ją o 15-ej.Nie mam do czynienia z chorymi kotami,byłam przerażona.Kot,który siusia pod siebie,nie może ustać na nogach,w kuwetce wymiotuje i kładzie się w niej,bo nie ma siły wstać.Podniosłam jej łapkę,a ona bezwładnie opadła,główki też nie miała siły podnieść,była zimna pomimo ogrzewania termoforem.Gdybym poszła spać....Na szczęście najgorsze za nami.Dzięki za kciuki.