dzięki Wam za wsparcie
Kaj się czuje dobrze

zmęczył się porannym spacerkiem (strasznie duszno i łapiny iść nie chciały

)
po powrocie do domu, kiedy już trochę ochłonął, z lubością polizał sobie kostkę lodu
teraz śpi wywalając brzuszysko do góry
najgorsze w operacji jest to że nie ma gwarancji na powodzenie... może równie dobrze sie nie udać
jest spore ryzyko...
nawet przy ponownej diagnostyce (kontrast wpuszczony do kanału rdzenia)
moze nastąpić paraliż
boję sie że to moze bardziej zaszkodzić

że przez to iż będę chciała Mu pomóc, doprowdzę do tego że slrócę Mu życie

że nie przeżyje...
dużo mam tych wątpliwości... żeby tak jakaś mądra głowa powiedziała mi co robić

ze to na pewno najlepsze wyjście...
ale tak sie nie da
wszystko to ryzyko...
szacowany koszt operacji (razem z ponowną diagnostyką) 1500 zł
ale mam poleconego weta (choć mam wątpliwości czy aby na pewno jest dobry, bo nie znam osobiście ani pośrednio przypadków które leczył) w Żyrardowie, który może wziąść mniej...
z tego co się dowiadywałam to całą kwotę należy wpłacić od razu
(kretyństwo
przepraszam
)
i jeszcze te niepokojące guzki... co to do cholery moze być
obmacuje Kaja, znajduje coraz to nowsze
(teraz nie tylko na głowie, ale i dlaej), później same znikają...
duże to nie jest, na pewno znacznie mniejsze niż ziarno grochu
jeszcze mi się wydaje, że teraz "coś" jest przy kręgosłupie, przy lędźwiach... jakieś zgrubienie
ręce opadają na wieść ze NIKT NIC NIE WIE
pozdrawiamy
A. +K.
Idula - PW odebrałam
