Jak zostało powiedziane tu
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=61 ... &start=990 , oto fotoreportaż z odwiedzin Kikusza w Białym Kościele, u Dużych, Luli i Kropeczki.
Kika została zwinięta w piątek po południu i wpakowana do auta. Podróż zniosła wspaniale, jak zawsze- wyglądała przez okno siedząc mi na kolanach, potem wrzasnęła "puszczaj, wiedźmo!" i poszła wyglądać przez drugie okno.
Wpuszczona do wielkiego, tajemniczego, drewnianego domu pełnego nowych zapachów, od razu obadała miski

, następnie ruszyła wzdłuż ścian. Obeszła cały dom, w pogardzie mając fuczenie, warczenie i wrzaski Luli- po czym wróciła do salonu, gdzie zebrała się zachwycona Rodzinka.
Kika łazi po domu, za nią Lula Warczyciel:
Kika odkrywa choinkę (

), nie przejmując się Warczycielem za plecami:
Kika odkrywa, Kropka gardzi:
Kika czai się na Lulę (do ataku nie doszło

) :
Biała kulka czy szara mysza?... Jasne, że mysza! (Zachwycające upodobanie Kiki do noszenia każdej zdobyczy z pysku- od korka po winie, przez kromkę chleba, do paczki chusteczek higienicznych):
Czasem podły dywanik zabiera zabawkę i trzeba stoczyć walkę, żeby odzyskać łup!
Fajnie jest pod fotelem... Nawet kiedy wygląda się jak rozwałkowany kot!
Na noc Kika została razem ze mną zamknięta w sypialni, co oczywiście z początku wcale jej się nie podobało- dała temu wyraz drąc pysk na całą wieś. Ale kiedy położyłam się do łóżka, przyszła się przytulić i zasnęła zmożona wrażeniami dnia.
Dziś zabraliśmy obie (Kropkę i Kikę) do weterynarza, do Zielonek. Zęby Kropki czekają pod działaniem antybiotyku na swój smętny koniec , natomiast Kusza ma:
-ładnie zmienione ząbki,
-ładnie wyleczone uszka,
-lekkie zimowe sadełko

,
-zdrowe gardło,
-zapalenie spojówek, co widać na zdjęciach (leczymy).
Niedawno wróciłyśmy do domu. Kicia najpierw rzuciła się na żarcie, a teraz śpi.
Ja zabieram się za odkłaczanie czarnej kurtki...
A ja będę DT jak dorosnę...