Wróciłyśmy od wetki

. Gagunia waży 2,15 kg! Wielka z niej już dziewczynka

.
Maleńka bez problemu łyknęła tabletkę odrobaczającą (Cestal) - teraz mamy obserwować kupkę i ewentualne wymioty. Jeśli wszystko będzie w porządku, za tydzień szczepienie Gaguni.
Uszka też w porządku, ale mam nadal je czyścić i podawać maść - i w ogóle z maleńką wszystko ok!
Co do jej sikusiania po pościeli, ciężko wetce było się do tego odnieść. Wg niej, problem jest zapewne natury behawioralnej (badała Niunieńkę przed adopcją Gaguni), ale sioo warto byłoby zbadać.
Przeraziła mnie ilość, jaką należy złapać

. By zrobić wszystkie niezbędne badania, wypadałoby zanieść do labu ok. 200 ml sioo!
Nie wiem, czy taka ilość jest w ogóle osiągalna??

.
Ale będę próbować...
Twierdzi też, że maleńka nadawałaby się już do sterylizacji, a po sterylce tego typu historie powinny ustać. Raczej nie podejrzewa u niej rujki, ale zaleca odizolowanie maleńkiej od miejsc, gdzie upatrzyła sobie miejsce na toaletę.
Arsnova, lab, który poleca, to na Siemaszki - ludzki, ale wyniki kocie korespondują z ludzkimi, więc nie ma problemu. Nie znała godzin otwarcia, ale zaraz to sprawdzę na necie. Powiedziała też, że mocz nadaje się do analizy do 6 godz. od momentu złapania.
No i tyle wieści póki co

. A dziewczynki nadal robią ku sobie podchody, Niunieńka chyba trochę mniej syczy i goni maleńką

Nadal nie wiem, czy złośliwie, czy dla zabawy, ale chyba jest coraz bardziej nią zainteresowana...
