dzięki, Myszo, znów mnie ubiegłaś z mailem
spytałam, bo też mi się tak wydawało, ale mam wrażenie, że moja wet nie jest przekonana do psiej parvoglobuliny, w razie czego wiem już gdzie ew. się z tym zgłosić.
również mam nadzieję, że idzie to zbyt łagodnie, jak na tyfus, po prostu pojęcia nie mam, co to może w takim razie być, jakie robić badania itp.
uwielbiam moją wetkę, to bardzo dobry człowiek, strasznie kocha zwierzęta, ma masę stałych klientów, którzy chwalą ją pod niebiosa za dokonanie cudu na ich zwierzakach, ale po lipcowym 'leczeniu' Miodzia przez cały sztab specjalistów, moja wiara w wetów jednak podupadła straszliwie
