Dzięki za wszystkie słowa wsparcia..
Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy..
dziękuję..
Gacia dzisiaj troszkę pochrupała suchego hillsa dla maluchów, popiła sosikiem z mokrego i tyle..
Ale dobrze, że zjadła cokolwiek.. chociaż to cokolwiek jest tak mikroskopijnie małe, że śniadanko można właściwie nazwać symbolicznym..
Nie dawałam jej dzisiaj peritolu, bo już wczorajszy wypluła i wyrzygała całkowicie..
No nic.. wieczorem dowiem się więcej..
A Ptysiek, wbrew moim obawom, już wczoraj wylazł na kolację a dzisiaj przed śniadankiem miział się jak zwykle..
Co nie zmienia faktu, że i tak muszę zastosować środki nadzwyczajne, żeby go wynieść z domu.. Tym bardziej Fumka..
W ostateczności rzeczywiście skorzystam z wetki, która przeprowadza zabiegi w dfomu ale jednak wolałabym, żeby koty na taki zabieg trafiły do lecznicy.. Wprawdzie to niewielki zabieg ale co będzie jak pojawią się komplikacje?
Reszta footer jak zwykle..
Puchatek nadal nie złazi z kolan.. Do tego stopnia musi być przy mnie, że jest ciężko obrażony jak muszę wstać z fotela.. Według niego mam siedzieć stale i miziać, przytulać, głaskać i całować czarne footerko..
Ostatecznie mogę wstać wyłącznie w celu napełnienia misek kociastym.. no i może żeby posprzątać kuwetkę, ale też nie koniecznie.. Lepiej żeby kuwetka sprzątała się się sama..
A poza tym nieuchronnie zbliża się termin przeprowadzki małegoCósia do Puni1..
Chyba nastąpi to w czwartek..
Pewnie mi będzie puściej..
Pewnie nieco spokojniej..
Ale jak znam siebie to znowu coś wymyślę..
