KARMA DLA KOTA

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie cze 29, 2008 23:02

Pstrygo,

ja wcale nie bawię się w detektywa. Ale jak raz podajesz link do karmy Feliddae Cat & Kitten, innym razem do Felidae Chicken & Rice, to się nie dziw, że wychodzą takie nieporozumienia. W tym linku: http://www.canidae.com.pl/ wcale nie widziałam Felidae Chicken & Rice, a tylko ten rodzaj sprzedaje się w pakach 6.6 lb i 16,5 lb. Sprawdź w swoim hamerykańskim linku.

Pozdrawiam
Disclaimer: Nie jestem lekarzem weterynarii i moje porady na forum miau.pl nie zastąpią konsultacji ze specjalistą.

Tinka07

 
Posty: 3798
Od: Pt lut 09, 2007 15:31
Lokalizacja: Passau/Wenecja Północy

Post » Pon cze 30, 2008 7:52

Tinka zwracam honor..

Przeszukalam faktycznei felidae ma dzial international ( http://www.pawsnall.co.nz/felidae-for-cats) i tylko na europe sa paczki 3kg - jak zerknelam w stare maile to sprowadzałam normalnie 2.26 kg.
Ponawiam wiec prosbe o wyslanie linkow z info fabrykowaniu tego w czechach, jesli je czytalas znajdziesz z pewnością ,mnie googlanie nic nei daje.
Prawdziwy dżentelmen to ktoś, kto kota zawsze nazwie kotem, choćby się o niego potknął i upadł
http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazk ... hichraszek - zapraszam do lektury

pstryga

Avatar użytkownika
 
Posty: 7701
Od: Pon sie 23, 2004 15:32
Lokalizacja: Wilanow

Post » Pon cze 30, 2008 11:36

Ciekawa ta dysputa. Ale tak sobie mysle ze:

Tak naprawde ja nie wiem co jest w tych karmach suchych. Etykiety z zawartoscia zarowno jedzenia zwierzecego jak i naszego ludzkiego moga odbiegac od rzeczywistosci.
Mysle ze prawdy o tym ile czego jest w karmie mozna by sie dowiedziec dajac do analizy karme we wlasny zakresie. Wtedy wszelkie watpliwosci zostaly by rozwiane.


Mieso surowe tez tak naprawde nie jest super jakosci. Bylo by gdybym sama chodowala swinke, krowke, kurczaki, indyki i je sobie zabijala.

Tak naprawde to kazda firma zrobi wszystko zeby sprzedac swoj produk (takie sa prawa rynku)


To jest moje osobiste zdanie :)

Patii

 
Posty: 705
Od: Wto cze 10, 2008 9:05
Lokalizacja: Olkusz

Post » Pon cze 30, 2008 17:50

wiesz, Pcimolki, nasze koty tez zdrowe nie sa.... Z moich 6 + dwa psy zdrowy jest jeden. Nie przeskoczymy pewnych spraw, niestety :( Wspolczuje choroby :(
" (...) Ty nieuku pisowski!"
"Ale zawsze można zmądrzeć, naprawdę. Miejcie odwagę, spróbujcie! Chyba że nadal wolicie być w sekcie, w której wasz guru robi z Wami co chce i kiedy chce."
Obrazek
https://www.sklepjubilerski.com/porady- ... jubilerski, cytaty: 1.S. Niesiołowski, 2. D.Wildstein

Liwia

Avatar użytkownika
 
Posty: 15810
Od: Pt gru 03, 2004 19:58

Post » Pon cze 30, 2008 22:08

Pstrygo,

odwołuję to, że w Europie powstały jakieś fabryki. Chyba Amerykanie nawet nie mieliby takiej szansy, bo rynek europejski zdominowany jest przez macierzyste koncerny. Chciałam właściwie napisać ”możliwe, że”, ale wtedy tak jakoś mi to uciekło, chyba pod wpływem niepotwierdzonych info Nordstjerny. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, w Czechach jest tylko główny importer na Europę. PETR MACICH - GENERAL DIRECTOR. http://www.pet-servis.com/en/

No widzisz, cholera, dziś zabawiłam się w prawdziwego detektywa, a właściwie wcale nie miałam takiego zamiaru :o

Prawdą jest jednak, że dla Europy produkuje się trochę inaczej, ale jak, tego mój "detektywistyczny" nos nie wyczuł :x Trzeba byłoby mieć oba produkty, jeden przeznaczony dla rynku amerykańskiego, drugi dla europejskiego, i je porównać.

Wszystko wynika z przepisów UE, wprowadzonych z dniem 31.10.2005 r., które są zupełnie bez sensu, bo tylko pogarszają czytelność etykiet i zabraniają też mieszania do karmy pewnych bakterii, pobudzających pracę jelit, stosowanych w karmach amerykańskich. Europejskie koncerny zacierają sobie ręce, bo nie muszą już wyszczególniać pojedynczo pewnych składników. Ruszył więc pełną parą na rynku europejskim Big Buissens.

Na niemieckich forach było na ten temat w ostatnich latach wiele dyskusji. W Niemczech są dwa, może trzy sklepy internetowe, sprowadzające jednak konsekwentnie wariant przeznaczony na rynek amerykański np. http://konradsburg.net/wissen/felidae-trockenfutter i http://www.cats-country.de/felidae.htm . Dają gwarancję, że importują wyłącznie oryginał. W Szwajcarii robi to chyba tylko Kurt. Nie wiem, czy to od niego właśnie miałaś karmę. Musi istnieć więc jakaś różnica, jeśli u nas preferowany jest wariant, przeznaczony wyłącznie na rynek amerykański.

Pozdrawiam serdecznie

PS: A tak na marginesie, wydaje mi się osobiście, że jeżeli w ogóle sucha karma, to najlepiej oryginalna Felidae. Amerykanie mają bardzo srogie przepisy, dotyczące produkcji kram dla zwierząt, choć tu, jak przykłady pokazują, zdarzały się też wielkie afery.
Disclaimer: Nie jestem lekarzem weterynarii i moje porady na forum miau.pl nie zastąpią konsultacji ze specjalistą.

Tinka07

 
Posty: 3798
Od: Pt lut 09, 2007 15:31
Lokalizacja: Passau/Wenecja Północy

Post » Wto lip 01, 2008 9:17

Tinka07 pisze:
PS: A tak na marginesie, wydaje mi się osobiście, że jeżeli w ogóle sucha karma, to najlepiej oryginalna Felidae. Amerykanie mają bardzo srogie przepisy, dotyczące produkcji kram dla zwierząt, choć tu, jak przykłady pokazują, zdarzały się też wielkie afery.


Ja jakos do Amerykanskiego jedzenia nie miala bym zaufania. Kojazy mi sie ono z modyfikacja genetyczna i sztucznym upiekszaniem. Nie sadze zeby byly lepsze przepisy dla zwierzecej karmy odnosnie uzywania "ulepszaczy" do jedzenia. Ale oczywiscie moge sie mylic :)

Patii

 
Posty: 705
Od: Wto cze 10, 2008 9:05
Lokalizacja: Olkusz

Post » Wto lip 01, 2008 9:54

pomylka

viceversa

 
Posty: 5
Od: Sob lis 11, 2006 10:02

Post » Wto lip 01, 2008 22:48

Patii pisze:Ja jakos do Amerykanskiego jedzenia nie miala bym zaufania. Kojazy mi sie ono z modyfikacja genetyczna i sztucznym upiekszaniem. Nie sadze zeby byly lepsze przepisy dla zwierzecej karmy odnosnie uzywania "ulepszaczy" do jedzenia. Ale oczywiscie moge sie mylic :)

Patii, ja do nich też ogólnie nie mam zaufanaia, ALE przepisy w w USA są o wiele bardziej regorystyczne. Deklarowane składniki muszą rzeczywiście znajdować się w karmie. UE nasze zwierzęta, pisząc trywialnie, olała. Za kilka lat bedziemy mieli tego skutki. Będzie wiecej kotów nerkowych, cukrzycowych i wiele innych ze schorzeniami, które do tej pory były zjawiskiem marginalnym.
Disclaimer: Nie jestem lekarzem weterynarii i moje porady na forum miau.pl nie zastąpią konsultacji ze specjalistą.

Tinka07

 
Posty: 3798
Od: Pt lut 09, 2007 15:31
Lokalizacja: Passau/Wenecja Północy

Post » Wto lip 01, 2008 23:12

Tinka07 pisze:UE nasze zwierzęta, pisząc trywialnie, olała. Za kilka lat bedziemy mieli tego skutki. Będzie wiecej kotów nerkowych, cukrzycowych i wiele innych ze schorzeniami, które do tej pory były zjawiskiem marginalnym.


Tylko ciekawa jestem, czy ktoś to zauważy? Zapatrzeni w "zbilansowane cuda" opiekunowie?

Nujazz pisze:Weterynarz mi zalecał suchą karmę jako podstawę - bo samej nie uda mi się tak przygotować gotowego jedzenia, żeby zapewnić wszystkie niezbędne składniki. Dodatkowo, jeśli (odpukać) kot rozchoruje się, to nie umrze z głodu, bo będzie przyzwyczajony do diety opartej na suchej karmie.

Dlatego też podstawą jest suche (...)


Już kiedyś słyszałam taką argumentację.
Z ust wetki, która przejęła leczenie naszego pierwokotnego, "załatwionego" przez dotychczasowego weta. Może Twój wet i tamta wetka byli na tym samym sponsorowanym szkoleniu? :mrgreen:
Wtedy wzięłam ją za dobrą monetę. Zaczęłam tak karmić moje koty, po latach karmienia pi razy oko naturalnego. I po trzech miesiącach zaczęły chorować. Niestety, super-hiper suche diety lecznicze nic nie pomogły, a wręcz przeciwnie - Kiciaty rewolucję żywieniową przypłacił życiem, Gacek i Oswald odchorowały. W tej chwili jestem prawie pewna, że gdyby ta rewolucja potrwała dłużej, straciłabym nie dwa, a wszystkie cztery koty.
Dopiero Duża musiała palnąć się w łeb i wyciągnąć wnioski ze smutnych doświadczeń. Od tamtego czasu minęły dwa lata. Suche w naszym domu jest tym, czym być powinno: marginesem. I tak zostanie.
Ale oczywiście, każdy ma prawo do własnej drogi. Jak w podpisie Liwii - "wybór należy do Ciebie"...

A nasza obecna wetka twierdzi, że znacznie łatwiej i skuteczniej ustawić dietę np. cukrzycową opartą na naturalnym żywieniu, niż na gotowych karmach dla cukrzyków. Sama ma psa z cukrzycą...
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Śro lip 02, 2008 22:30

Skasowałam napisany wcześniej post.
Disclaimer: Nie jestem lekarzem weterynarii i moje porady na forum miau.pl nie zastąpią konsultacji ze specjalistą.

Tinka07

 
Posty: 3798
Od: Pt lut 09, 2007 15:31
Lokalizacja: Passau/Wenecja Północy

Post » Czw lip 03, 2008 12:30

Nordstjerna pisze:Już kiedyś słyszałam taką argumentację.
Z ust wetki, która przejęła leczenie naszego pierwokotnego, "załatwionego" przez dotychczasowego weta. Może Twój wet i tamta wetka byli na tym samym sponsorowanym szkoleniu? :mrgreen:
Wtedy wzięłam ją za dobrą monetę. Zaczęłam tak karmić moje koty, po latach karmienia pi razy oko naturalnego. I po trzech miesiącach zaczęły chorować. Niestety, super-hiper suche diety lecznicze nic nie pomogły, a wręcz przeciwnie - Kiciaty rewolucję żywieniową przypłacił życiem, Gacek i Oswald odchorowały. W tej chwili jestem prawie pewna, że gdyby ta rewolucja potrwała dłużej, straciłabym nie dwa, a wszystkie cztery koty.
Dopiero Duża musiała palnąć się w łeb i wyciągnąć wnioski ze smutnych doświadczeń. Od tamtego czasu minęły dwa lata. Suche w naszym domu jest tym, czym być powinno: marginesem. I tak zostanie.
Ale oczywiście, każdy ma prawo do własnej drogi. Jak w podpisie Liwii - "wybór należy do Ciebie"...

A nasza obecna wetka twierdzi, że znacznie łatwiej i skuteczniej ustawić dietę np. cukrzycową opartą na naturalnym żywieniu, niż na gotowych karmach dla cukrzyków. Sama ma psa z cukrzycą...


Norstjerna, co Cię upoważnia do stwierdzeń, że mój wteterynarz jest sponsorowany przez firmę produkującą karmy? Bardzo prosze o merytoryczną dyskusję. Liwia podała mi ciekawe argumenty. Mam swoje przekonania, ale mam tez otwarty umysł i nie twierdzę a priori, że ten, kto myśli inaczej, myli się. Mogę zostać przekonana, ale merytorycznymi argumentami, a nie jakimiś podejrzeniami..

A teraz moje. Jeśli coś jest z nimi nie tak, proszę o konstruktywną krytykę, naprawdę się przyda :)

Po pierwsze, mój weterynarz nie chciał mi polecić konkretnych karm, tylko mówił na co zwrócić uwagę w ich składzie (dlatego ja podczytuję ten wątek, żeby dowiedzieć się jakie karmy są dobre). Btw to jest niestety droga lecznica, lekarze dobrze zarabiają, nie sądze, żeby połasili się na byle wycieczkę do Egiptu.

Po drugie, mój kot jest zdrowy, ma lśniącą siersć, zdrowe ząbki, nie ma nadwagi(..choć co prawda zbliza się do niej, na pewno musze ograniczyć ilość jedzenia) naprawdę nie ma żadnych zdrowotnych problemów. Daję mu suchą karmę o różnych smakach - tuńczyk, jagnięcina, dziczyzna, kurczak..puszki w których widac kawałki mięsa i tak jada sobie dziczyznę, krewetki, raki, jagnięcinę, tuńczyka itp. Do tego raz na jakiś czas świeże mięso (ale tylko jeśli wiem skad, tzn z jakiej hodowli pochodzi), nabiał, żółtko.

Po trzecie skad mam wiedzieć, co podawać, zeby zapewnić kotu wszystkie niebędne składniki? Są jakieś przepisy? Sprawdzone przez wterynarzy i przebadane w laboratoriach? Jeśłi ma ktoś takie, z chęcią się zapoznam
Po czwarte mięso - trudno mi będzie zapewnić mu aż taki wybór jeśłi będę miała podawać świeże mięso, do tego z wiadomego pochodzenia. Z supermarketu odpada, świeżej dziczyzny nie kupię, owoce morza też musiałabym jakoś (jak? - nie mam pojecia o gotowaniu - obrobić)

Nujazz

 
Posty: 139
Od: Sob paź 20, 2007 14:45
Lokalizacja: Warszawa Mokotów

Post » Czw lip 03, 2008 13:38

Nujazz :)
Po kolei:
1. konia z rzedem jak znajdziesz weta ktory w jakis sposob nie byl szkolony przez przedstawicieli firm (czy to staz, czy szkolenie czy ulotki i rozmowa osobista).
2. Moja umierajaca ( :( ) kotka ma piekna siersc, piekne zeby i wage w sam raz - wyglad kota (nie tuz przed zgonem) nie powinien byc wyznacznikiem jakosci zywienia. Tzn mozna sie nim jak najbardziej sugerowac ale nie poprzestawac na nim.
3. Przepisy sa ale nie wiem czy cos po polsku: nasi weci nie ucza sie na studiach o zywieniu psow i kotow lecz o jakosc siana i potzrebach krowy (zapytaj swojej wetki). Poza tym - czy siebie karmisz wg przepisow sprawdzonych przez lekarzy i w laboratoriach? Ja przyznaje sie - nie i ani mi to w glowie. A zyje juz kilkadziesiat lat, siersc ladna, zeby ladne, kupki w porzadku tylko schuść troche by sie przydalo :roll:
4. Kot jest meisozerca i jest do tego przystosowany - nie potrzeba mu gotowania. Ja miecho kupuje np. w Makro czy w sieciowce Makton czy Szubryt. Nie mam zastrzezen co do jakosci. Zreszta koty maja mega wyspecjalizowany nochal i trefnego miesa nie rusza.
A obrobic jak? Pokroic :) I niezbyt drobno bo zeby musza cwiczyc.

Nordstjerna - wiem ze kiedys Cie pytalam ale nei pamietam ( :oops: ) - kto jest teraz Waszym wetem?
" (...) Ty nieuku pisowski!"
"Ale zawsze można zmądrzeć, naprawdę. Miejcie odwagę, spróbujcie! Chyba że nadal wolicie być w sekcie, w której wasz guru robi z Wami co chce i kiedy chce."
Obrazek
https://www.sklepjubilerski.com/porady- ... jubilerski, cytaty: 1.S. Niesiołowski, 2. D.Wildstein

Liwia

Avatar użytkownika
 
Posty: 15810
Od: Pt gru 03, 2004 19:58

Post » Czw lip 03, 2008 14:17

Wczoraj siedziałam do pierwszej w nocy i z zainteresowaniem przeczytałam cały wątek.

Liwio - przekonałaś mnie swoimi argumentami.W trakcie czytania raz po raz,jeżyły mi się włosy na głowie. Karmię swojego kota tylko RC dla kastratów i od czasu do czasu serwuję mu wołowinkę lub kurczaka.

Od dziś zmieniam menu na naturalne. Trochę więcej wysiłku, ale chcę mieć kota zdrowego. Dostał poraz pierwszy w swoim 8-miesięcznym życiu jogurt (dzisiaj) coś obchodzi z daleka i nie widzę specjalnego zainteresowania. Mam nadzieję,że jednak polubi. Wołowina ze ścięgnami - też dzisiaj zakupiona :) Z tego zakupu napewno będzie baaaaardzo zadowolony.

Suchy RC tylko marginalnie dostanie - choć bardzo lubi i je z apetytem.

Liwio - a czy można raz po raz podać surowe żółtko ??
Nigdzie o tym nie doczytałam a serwuję Marcelowi i nie wiem,czy dobrze robię :?

Akurat mam urlop,więc zmiana sposobu żywienia będzie bezproblemowa.

Świetny wątek :D

kwinta

Avatar użytkownika
 
Posty: 7330
Od: Śro maja 21, 2008 20:47
Lokalizacja: Wielkopolska

Post » Czw lip 03, 2008 14:48

Nujazz pisze:
Norstjerna, co Cię upoważnia do stwierdzeń, że mój wteterynarz jest sponsorowany przez firmę produkującą karmy? Bardzo prosze o merytoryczną dyskusję. Liwia podała mi ciekawe argumenty. Mam swoje przekonania, ale mam tez otwarty umysł i nie twierdzę a priori, że ten, kto myśli inaczej, myli się. Mogę zostać przekonana, ale merytorycznymi argumentami, a nie jakimiś podejrzeniami..

A teraz moje. Jeśli coś jest z nimi nie tak, proszę o konstruktywną krytykę, naprawdę się przyda :)

Po pierwsze, mój weterynarz nie chciał mi polecić konkretnych karm, tylko mówił na co zwrócić uwagę w ich składzie (dlatego ja podczytuję ten wątek, żeby dowiedzieć się jakie karmy są dobre). Btw to jest niestety droga lecznica, lekarze dobrze zarabiają, nie sądze, żeby połasili się na byle wycieczkę do Egiptu.


No właśnie, dlatego nie lubię brać udziału w dyskusjach o żywieniu...

Jakoś tak to działa, że ten temat wywołuje ogromne emocje i nastawienie "moja racja jest najmojsza". W dodatku najczęściej ci najzajadlejsi dyskutanci mają króciutki staż opiekuna kotów.
Tak z ciekawości - Nujazz, ile masz kotów i od jak dawna?

Szczerze? Naprawdę, jest mi zupełnie obojętne, czym karmisz swojego kota i naprawdę nie zamierzam Cię na nic nawracać. Twoje koty, Twoje decyzje. Ty ponosisz ich konsekwencje. Ja ponoszę konsekwencje swoich. I naprawdę nie zamierzam deprecjonować Twojego weta, zapewne świetnego fachowca (my tu na prowincji mamy nieporównywalnie mniejsze możliwości w tym zakresie, chociaż też staramy się wybierać najlepszych i też niekoniecznie najtańszych).
W tym wypadku zwyczajnie zauważyłam bliźniacze podobieństwo wypowiedzi.
I niestety obawiam się, że w koncernach produkujących karmy na szeroko pojęty marketing idzie taka kasa, że sugerowanie kuszenia wetów wycieczką do Egiptu byłoby śmieszne i uwłaczające najlepszym i doskonale opłacanym (najprawdopodobniej) specjalistom w dziedzinie przekonywania do produktu. (BTW ja osobiście wycieczki do Egiptu nie wzięłabym nawet za dopłatą, w dodatku też bym się nie sprzedała za taki "wypas", na który stać w tej chwili przeciętnego studenta - polecam poczytanie ofert last minute). Z całą pewnością mają tam znacznie bardzie wyrafinowane i wyspecjalizowane sposoby działania.

Poza tym w swoim wcześniejszym poście piszę o moich starszych (8 i 12 lat + 2 kocurki, które odeszły mając lat 12) kotach, nieco schorowanych (np. kotka po ropomaciczu, z tendencją do zapalenia dziąseł), nie biorę pod uwagę młodych i przebywających pod moim dachem krócej niż kilka lat , uznając to za niemiarodajne. Niestety, muszę potwierdzić to, co napisała Liwia - żeby kot miał ładną sierść, wystarczą odpowiednie tłuszcze w karmie. No, chyba że kot ma robale, ale zakładam, że jest odrobaczony. Zęby to niestety kwestia osobnicza - jedne koty mają tendencję do narastania kamienia i stanów zapalnych, inne nie. Karma nie ma tu wiele (albo nic) do rzeczy. Wśród moich kotów są też takie z tendencją do nadwagi i wręcz przeciwne - chude jak szczapki. Super zbilansowaną karmą (najlepszych producentów) miałam szansę je wszystkie utuczyć, były na dobrej drodze, teraz jakoś wróciły do normy.

Liwio, na PW odpowiedziałam.
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Czw lip 03, 2008 14:50

wątek jest świetny, chociaż jak naprawdę jest trudno będzie sprawdzić / udowodnić.... Wiecie co, mi się wydaje, że ludzie w sumie jedzą o wiele gorzsze rzeczy niż koty... w wędlinie jest tyle świństw, z tego co wiem soczki dla dzieci też są nie bez zarzutu...( drastyczne rzeczy tam się dzieją). Na pewno koty domowe, sterylizowane zyją coraz dłużej, stąd częściej zapadają na choroby. Sama sterylizacja tez może mieć wpływ na stany chorobowe - i prosze tego nie odbierac jako atak na sterylki, jestem za!
Czy w różnych mięsach dla ludzi nie ma zmielonych członków? ja nie wiem.... :? na szczęście jem tylko drób (faszerowany antybiotykami) i ryby (z rtęcią)....
:( :( :(

Never

 
Posty: 9924
Od: Czw lis 29, 2007 23:22

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: AdsBot [Google], MSN [Bot], wiolpie i 166 gości