Nordstjerna pisze:Już kiedyś słyszałam taką argumentację.
Z ust wetki, która przejęła leczenie naszego pierwokotnego, "załatwionego" przez dotychczasowego weta. Może Twój wet i tamta wetka byli na tym samym sponsorowanym szkoleniu?

Wtedy wzięłam ją za dobrą monetę. Zaczęłam tak karmić moje koty, po latach karmienia pi razy oko naturalnego. I po trzech miesiącach zaczęły chorować. Niestety, super-hiper suche diety lecznicze nic nie pomogły, a wręcz przeciwnie - Kiciaty rewolucję żywieniową przypłacił życiem, Gacek i Oswald odchorowały. W tej chwili jestem prawie pewna, że gdyby ta rewolucja potrwała dłużej, straciłabym nie dwa, a wszystkie cztery koty.
Dopiero Duża musiała palnąć się w łeb i wyciągnąć wnioski ze smutnych doświadczeń. Od tamtego czasu minęły dwa lata. Suche w naszym domu jest tym, czym być powinno: marginesem. I tak zostanie.
Ale oczywiście, każdy ma prawo do własnej drogi. Jak w podpisie Liwii - "wybór należy do Ciebie"...
A nasza obecna wetka twierdzi, że znacznie łatwiej i skuteczniej ustawić dietę np. cukrzycową opartą na naturalnym żywieniu, niż na gotowych karmach dla cukrzyków. Sama ma psa z cukrzycą...
Norstjerna, co Cię upoważnia do stwierdzeń, że mój wteterynarz jest sponsorowany przez firmę produkującą karmy? Bardzo prosze o merytoryczną dyskusję. Liwia podała mi ciekawe argumenty. Mam swoje przekonania, ale mam tez otwarty umysł i nie twierdzę a priori, że ten, kto myśli inaczej, myli się. Mogę zostać przekonana, ale merytorycznymi argumentami, a nie jakimiś podejrzeniami..
A teraz moje. Jeśli coś jest z nimi nie tak, proszę o konstruktywną krytykę, naprawdę się przyda
Po pierwsze, mój weterynarz nie chciał mi polecić konkretnych karm, tylko mówił na co zwrócić uwagę w ich składzie (dlatego ja podczytuję ten wątek, żeby dowiedzieć się jakie karmy są dobre). Btw to jest niestety droga lecznica, lekarze dobrze zarabiają, nie sądze, żeby połasili się na byle wycieczkę do Egiptu.
Po drugie, mój kot jest zdrowy, ma lśniącą siersć, zdrowe ząbki, nie ma nadwagi(..choć co prawda zbliza się do niej, na pewno musze ograniczyć ilość jedzenia) naprawdę nie ma żadnych zdrowotnych problemów. Daję mu suchą karmę o różnych smakach - tuńczyk, jagnięcina, dziczyzna, kurczak..puszki w których widac kawałki mięsa i tak jada sobie dziczyznę, krewetki, raki, jagnięcinę, tuńczyka itp. Do tego raz na jakiś czas świeże mięso (ale tylko jeśli wiem skad, tzn z jakiej hodowli pochodzi), nabiał, żółtko.
Po trzecie skad mam wiedzieć, co podawać, zeby zapewnić kotu wszystkie niebędne składniki? Są jakieś przepisy? Sprawdzone przez wterynarzy i przebadane w laboratoriach? Jeśłi ma ktoś takie, z chęcią się zapoznam
Po czwarte mięso - trudno mi będzie zapewnić mu aż taki wybór jeśłi będę miała podawać świeże mięso, do tego z wiadomego pochodzenia. Z supermarketu odpada, świeżej dziczyzny nie kupię, owoce morza też musiałabym jakoś (jak? - nie mam pojecia o gotowaniu - obrobić)