
WITAM wieczorową porą.
Zwariowany dzień i ostatnio to juz bym musiała napisać zwariowany dzień jak co dzień. Masakra.
Chciałam donieść, że Milo chyba ma się dobrze. Je juz normalnie - tzn. dietetycznie, ale nie grymasi. Suche jedza wszystkie gady i też nie grymaszą /a mogły by, bo dziś przyszła kolejna porcja 5 kg hill'sa i/d/, bankrutctwo pewne

. Miluś jest juz tylko na Loperamidzie i robi narmalne qpale

. Nie chce zapeszać, bo muszę jeszcze zrobić kontrolne badanie krwi. Jednak z tym zaczekam - niech minie trochę czasu i zobaczymy.
Pozatym miałam dzisiaj gościa

. W odwiedziny do moich kociastych przyszedł braciszek Azji, Malutkiej i Mila - Tygryś. Bardzo szybko sobie o sobie przypomnieli i zaczeli szaleć po mieszkaniu

. Tygryś jest bardzo podobny do Azji. Nawet oczka mu się lekko skośne zrobiły. Mieliśmy duże trudności w odłowieniu kota jak jego Duży chciał już do domu iść. Po pierwsze nie wiedomo było który jest który - musiałam obydwa złapać i dogłębnie w oczy popatrzeć

, a po drugie to własnie to złapać stanowiło największy problem. Tygryś przy wyjściu mówił dobitnie NIE idziemy i obawiam się, że jego Duży będzie miał tej stanowczości konkretne ślady na sobie

. No cóż - u mnie sie chyba kotom podoba

.