Dzwoniła dzisiaj do mnie kiwi.. już z samochodu, prawie spod granicy Polski.. Już są w drodze do domu.. Miśka wiedziala, że dzisiaj będzie powrot do domu.. Prawie bez pomocy i protestów wlazła do torby transportowej.. A teraz w czasie jazdy zajmuje ulubione miejsce Prezesa i domaga się od kiwi miziania pod bródką..
mam nadzieję, że kiwi jeszcze dzisiaj się odezwie, już na forum.. jeśli dojadą o jakiejś ludzkiej porze.. najpóźniej jutro powinna być pierwsza forumowa relacja..
Przyznam, że nie mogę się doczekać..
A teraz domowe wieści..
MariaD przywiozła wczoraj kocimiętkę.. Miała być dla Fumka i Ptysia.. Ptysiowi spryskałam zabawki, ale nawet ich nie ruszył.. za to dzisiaj rano zastałam moje czarne wdzianko ściągnięte z wieszaka i rozwleczone po pokoju..
Tradycyjnie - miska pusta, kuwetka pełna a maluch siedzi w szufladzie od biurka..
A dla Fumka został spryskany brzozowy pieniek, który kilka dni wcześniej odkryły na nowo wszystkie moje futra..
Do czasu użycia kocimiętki i nam i kociskom było strasznie duszno i gorąco.. My z Marią chłodziłyśmy się lodami w dużych ilościach..

a kociska tak się pochowały po katach, że własciwie nie było widać, że mam jakąś faunę w domu..
No a po użyciu kocimiętki się zaczęło..
pierwszy wylazł Miś.. Węszył strasznie intensywnie, doszedł do pieńka i zaczął się ocierać o niego każdą możliwą swoją stroną.. potem było lizanie spryskanych miejsc.. Potem mycie futra i znowu od początku..
Po chwili do tańca Misia na pieńku dołączył Nikuś.. zaczął się ocierać brodą o pieniek, obejmować go łapkami.. a w międzyczasie odpędzał Miśka od źródła przyjemności..
Jako trzecia ruszyła sie z miejsca Mrówka.. obwąchala pieniek a potem złapała również nasączoną kocimiętką myszkę i już nie dała jej sobie odebrać.. chwilę się nią pobawiła a potem usiadła na niej z wyrazem pyska, który wyraźnie mówił:
"Niech no tylko które footro do mnie podejdzie"..
W międzyczasie Nikuś i Miś wspólnie wiły się po pieńku i odpędzały żądną wrażeń zapachowych Pyśkę..
Po krotkiej chwili towarzystwo się jakoś podzieliło dostępem do pieńka i już wszystkie trzy ocierały się o źrodło zapachu..
Miałyśmy z Marią kilkanaście minut takiego cyrku.. Potem Nikuś i Miś zasnęli przytuleni do pieńka.. Miś wprasował się między pieniek a drzwi.. Mial tam wolny pasek szerokości niecałych 20 centymetrow..

a Nikuś ułożył się na pieńku powiginany w chiński paragraf.. nawet się zastanawiałam czy przypadkiem nie zdrętwieje na amen w tej pozycji.. Ale jakoś wytrwał dzielnie i potem nic mu nie było..
Puchatek, Feluś, Gacia i Suffka olały zapachy całkowicie..
No i Fumek, który wylazł z jakiegoś, sobie tylko znanego, kąta przed samą kolacją.. I dopiero wtedy zamiast zjeść podane jedzonko, mocno zainteresował się pieńkiem.. do tego stopnia, że na kolację udał się chyba dopiero po pół godzinie, mimo, że z miski wyjątkowo apetycznie pachnialo..
Misiek za to przespał całą noc na tych niecałych 20 centymetrach, pilnując pieńka..
