Stuknęła nam setna strona i należałoby chyba jakiś nowy wątek zakładać, ale z braku czasu na razie tego nie zrobię, dlatego mało pisze żeby nie nabijać.
W sumie nie wiem, jak to zrobić, bo od jakiegoś czasu z wątków kotów z III pietra zrobił mi się wątek kotów z III piętra i NIE TYLKO. A nawet moje osobiste się co jakiś czas przewijają

Dziś wreszcie trochę dobrych wiadomości i oby tak zostało na dłużej.
MUSZKA wraca do formy

Pod kaftan zaglądam codziennie i póki co nic złego się nie dzieje. Jest sucho i chyba ładnie się goi. Co ważne je, siusia (nawet już wchodzi do kuwety), kupka też była. Nie chce siedzieć w klatce i jest zabierana do łóżka na mizianki. Pozostałe koty mają ją gdzieś, wcale nie zwracają na nią uwagi i ona też zachowuje się poprawnie wobec nich. We wtorek wizyta kontrolna w lecznicy. Troche sie obawia moich wizyt i nie za bardzo mnie lubi. Natomiast przestał sie mnie obawiać Puszkin, chyba już zapomniał. Na razie czuje się nieźle, ale to cholerstwo co mu dokucza wraca co jakiś czas. Jakoś sobie jeszcze z tym radzi. Co tam ma w tej paszczy nadal nie wiadomo, ale do weta nie chcę go na razie zabierać.

PRECELEK i WAFELEK od chłopaka alergika na szczęście znalazły DT, nad wszystkim czuwa i ma pod kontrolą Madie
Aktualnie rudas na antybiotyku bo mu się ropień na pleckach przy łapce zrobił okropny. Możliwe, że go Wafelek pociągnął pazurkiem.
MALUTKA po 3ciej dawce EPO. Czuje się w miarę. Kolejną dawkę wetka wyznaczyła na za 2 tygodnie. 2 dni w tygodniu dostawała kroplówki i na szczęście nawet żyłki nam wytrzymały, to jej też bardzo pomogło. Ja i tak podświadomie czekam kiedy się znów pogorszy. Badania krwi na razie nie miała robione jeszcze. Na wszelki wypadek zrobiła badanie krwi mojej 18 latce, bo za czesto ostatnio wymiotowała i życzę każdemu kotu w tym wieku takich wyników. Gdyby nie problemy z kręgosłupem byłoby całkiem super.
Wcześniej też tutaj wspominałam o POLI, białej koteczce, która urodziła kocięta. 3 tygodnie temu ją wysterylizowałam i miała wrócic pod śmietnik na osiedlu. Jednak przecywając w DT u znajomej pani karmicielki tak się przyzwyczaiła do blokowego mieszkania, że wychodzenie gdziekolwiek nawet do główki jej nie przyszło. Wystarczy łóżeczko, miseczka i dość spora porcja głaskanka

Dostała czas do niedzieli 4.09. bo później do pani przyjeżdża córka i kolejny cud się stał, bo wczoraj zadzwonił telefon i POLA jedzie zamieszkać w Krakowie.
Nie wiem, czy nie za dużo tego dobrego na raz i boję się, ponieważ w życiu musi być jakaś równowaga, to coś zapewne niedługo się spieprzy.
Ale póki co cieszymy się .
No i Ciocia SabaS z myślą o MUSZCE przysłała nam zapas pyszności
Wszystko już dostarczone i konsumowane
