egwusia pisze:Oby z 'PRAWIE" zrobiło się "NA PEWNO"
czekam jak bóg na dobrą duszę na telefon...
Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy
egwusia pisze:Oby z 'PRAWIE" zrobiło się "NA PEWNO"
Joka2011 pisze:(...)wypytywali się o karmy, żwirki, drapaki, zabawki, rodzaj transporterów, kiedy odrobaczenia, szczepienia. wiedzę mają dużą - kwestia czy jeden kot czy dwa...
tabo10 pisze:Joka2011 pisze:(...)wypytywali się o karmy, żwirki, drapaki, zabawki, rodzaj transporterów, kiedy odrobaczenia, szczepienia. wiedzę mają dużą - kwestia czy jeden kot czy dwa...
Wspominasz o wszystkim,poza najważniejszym. Osiatkowaniem balkonu i/lub najczęściej otwieranego okna. Czy to mają/zamierzają mieć ?
Super,że Norek ma swój DS:)
Joka2011 pisze:
Osiatkowane okna i balkon (z wiadomych względów nie otwierany w chwilu obecnej, nie tylko z powodu pogody) zostaną w cieplejszym czasie - marzec pewnie. Podany namiar na firmę, która się tym zajmuje zawodowo. Państwo spisali numer telefonu, nazwę firmy.
FuterNiemyty pisze:Mialam na mysli uswiadamianie nowych domow, zamiast rezygnacji z nich.
Tylko tyle.
Joka2011 pisze:Tabo10.
NIE robiłam wizyty poadopcyjnej dla Rubiego i Macho. Odbierałam jedynie transportery, gdyż takie ustalenia kobieta miała z Dorotą.Trudno dość jest robić wizytę przed drzwiami mieszkania w którym było około 15 osób. Nie miałam żadnej możliwości wejść dalej niż do przedpokoju w celu złożenia transporterów w sposób prawidłowy.
Owszem odbierałaś koty z Kinowej i przywiozłaś je do mnie. Do niewidomej, niezaradnej osoby, która sobie z niczym nie daje rady. Ku niezadowoleniu i zaskoczeniu niektórych nie pomyliłam kotów. Rubi od września mieszka w Krakowie - co do przeprowadzenia wizyty poadopcyjnej odbędzie się ona w przyszły wekend, gdyż będę z nimi przez trzy dni. Zdam oczywiśćie relację.
Macho to inna sprawa, fakt. Pierwsza osoba przeszła przez rozmowę z Dorotą, zapoznała się u mnie z kotkiem i początkowo było w porządku. Zabezpieczenie na okno uchylne było! Nie wymagałam od kobiety zakłądania siatki gdyż miałam świadomość, że w ciągu 7 miesięcy się będzie przeprowadząc do innego mieszkania. Zaświadczenia o stanie psychicznym, stanie zdrowia kobiety czy aktu własności nie mam żadnego prawa żądać. Ani ona mi czegoś takiego przedstawiać.
Druga adopcja Macho podobnie - rozmowa z Dorotą, osiatkowane okno, balkon, kocia towarzystwo, dobre jedzenie. byłam tam i widziałam (tak, przy wszystkich adopcjach tych kotów byłam wszędzie osobiście albo prosiłam o przeprowadzenie wizyty inspektora TOZu).Nie mogę odpowiadać za niedouczenie jakieś kretynki z dyplomem weterynarii. Nawiasem mówiąc - lekarka dostała naganę z wpisem do akt osobowych pracownika. Mam nadzieję, że ją to czegoś nauczy. Macho trafił do domu, w którym są i osiatkowane okna, czworo ludzi i ma się świetnie.
Bardzo proszę o niekomentowanie decyzji Państwa, którzy będą osiatkowywać okna dopiero w marcu. Zarówno Dorota jak i ja jesteśmy o wiele bardziej zorientowane w ich sytuacji i przyczynach takiej a nie innej decyzji. Uważam, że w takiej sytuacji jaka jest - jest ona jak najbardziej słuszna.
Nie jestem upoważniona do mówienia, pisania o tym i na tym koniec moich rozważań na ten temat.
A sprawdzić czy osiatkowali okno będę mogła naocznie - pracuję naprzeciwko ich mieszkania. Bez urazy, aż tak ślepa nie jestem.
Zaświadczenia od psychiatry też nie będę od nich żąda czy aktu własności mieszkania, zgody wspólnoty mieszkaniowej na zamontowanie siatki (tak, wyobraźcie sobie, że niektóre wspólnoty trzeba prosić o wyrażenie zgody!).
Jeśli ktoś nadal uważa, że źle zajmuje się kotami, to chętnie podam adres i prpszę je ode mnie przejąć - uprzedzam równocześnie, ze Trisia nie lubi innych kotów, a zbyt wielka ich ilość powoduje pogłebienie zmian skórnych.
Ktoś chętny?
Baltimoore pisze:Nie o wszystkim można pisać publicznie, o niektórych rzeczach nie ma potrzeby.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Tundra i 119 gości