» Czw gru 27, 2018 12:14
Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.
Jesteśmy już po pierwszej wizycie. O ile Kupce Kości O Głosie Lwa spodobało się zawijanie w kocyk i okładanie ciepłymi butelkami, to badanie wyraźnie naruszało jej godność osobistą i gdyby mogła, wykrzyczałaby coś o prawach zwierząt. Nie znam kociego, ale zwłaszcza przy badaniu temperatury części zadniej wydawała z siebie takie dźwięki, że jestem pewna, że po przetłumaczeniu nie nadawałyby się do użycia przy dzieciach. Obdarzyła nas też łaską Potoku Kup, oczywiście w gabinecie u pani weterynarz. Na szczęście ja przywykłam, a pani doktór to nie ruszyło. Na nieszczęście, mamy jeden ręcznik mniej, bo wet kazała wyrzucić.
Ale wy pewnie chcecie przeczytać o rokowaniach, a nie o tym, ile nerwów ją (i mnie) to kosztowało. Rokowania są... Cóż, "ostrożne". Jakiś pewnik będę mogła podać za tydzień najszybciej. Dostała kroplówkę i wygląda teraz trochę, jakby nosiła balonik między łopatkami, do tego leki których nie znam i nie rozumiem. Do badań trafiła krew (niewiele udało jej się upuścić, Trąba Jerychońska ma jej ogólnie niewiele), kupy z wczoraj oraz dzisiaj i miód z uszu. Część wyników prawdopodobnie poznam jutro, na kolejnej wizycie. Na dzień dzisiejszy wiemy na pewno o przewlekłym zapaleniu jelit. Przyczyna Moich Załamań Nerwowych waży 1,3 kg, czyli jednak nieco więcej, niż ten worek mąki, z którym porównywała ją Blue, ma temperaturę 37,6 stopni Celsjusza i niskie ciśnienie, choć dokładnego wyniku pani doktór nie sprawdzała. Zalecenia? Kolejna zmiana jedzonka, tym razem i/d Hills i ogrzewanie.
Już siedzimy w domu, ja grzeję łapki o kubek herbaty, ona grzeje zadek na kaloryferze. Spogląda na mnie z dezaprobatą, ale poza tym wydaje mi się, że ma się dobrze. Zalecone przez panią doktór saszetki jej smakują, nie widziałam jeszcze, żeby tak szybko coś zjadła, a i wcześniej prędka była (zwłaszcza, gdy chodziło o zjedzenie mojego obiadu). Balonik po kroplówce chyba ją boli, ale zmniejszył się już wyraźnie, więc myślę że za jakąś godzinę-dwie wszystko będzie w porządku. Do wieczora mam nadzieję zapomni, jak straszną krzywdę jej wyrządziłam, zabierając do weta. Jeśli nie zapomni, to jej spojrzenie mówi, że wydrapie mi oczy we śnie...
Wszystkie trzy, czyli ja, współlokatorka i Gremlin Ludobójca dziękujemy bardzo za wsparcie z waszej strony. I za to, że nie zgłosiliście nas do TOZ po pierwszym poście. Będę informować na bieżąco o jej stanie zdrowia. Jeśli przestanę pisać, spokojnie załóżcie, że nie wybaczyła mi dzisiejszych badań i przegryzła gardło. ^^