Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw gru 27, 2018 6:18 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Blue pisze:Mieszkanie w który miał być odebrany z hodowli kociak okazało się mieszkaniem nie mającym z miejscem hodowli nic wspólnego.
To było po prostu mieszkanie w którym były trzy kociaki w klatce przygotowane do odbioru.


To jedna z rzeczy, która powinna zapalić cały system czerwonych lampek :(

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw gru 27, 2018 7:29 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

gusiek1 pisze:To jedna z rzeczy, która powinna zapalić cały system czerwonych lampek :(


Pewnie że powinno, ale stało się i nie odstanie :(
Może ten wątek będzie ostrzeżeniem dla innych. Chociaż czy ja wiem czy będzie. W tym wypadku sprzedawca kota wykazał się niemałą charyzmą i pewnie na tym od lat jedzie całkiem skutecznie. Wcisnął w taki sposób kociaka za grubą kasę. Trudno nawet powiedzieć że ktoś chciał kociaka tanio.
Naiwność kupujących to jedno.
Ale mam nadzieję że dziewczyny nie odpuszczą tej handlarze. I ze względu na ich kociaka i na wszystkie inne produkowane (bo przecież hodowlą tego się nie nazwie) oraz sprzedawane w taki sposób.
Mam nadzieję że uda się zdobyć ten obiecany rodowód - to byłby niezły argument w ręce.

Blue

 
Posty: 23931
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw gru 27, 2018 7:41 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jasne,że teraz najważniejsze, żeby malutką wyciągnąć z tego stanu w którym jest. I jeszcze raz mega szacun dla Jaspis, że mimo wszystko walczy i próbuje ratować malutką.
Mam nadzieję, że uda się również pomóc jak rozwiązać problem z handlarzem.

Niedługo 9, pewnie dziewczyny już pod gabinet podjeżdżają. Kciuki mocno zaciśnięte!

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw gru 27, 2018 8:55 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

:ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 76239
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Czw gru 27, 2018 9:07 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

:ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek

muza_51

 
Posty: 2316
Od: Pon paź 04, 2010 10:04
Lokalizacja: Jarosław

Post » Czw gru 27, 2018 10:07 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Myślę o tej maleńkiej :ok: Niech będzie dobrze :ok: :ok:
A na temat ludzi, którzy tak zarabiają same brzydkie słowa cisną się na usta.

Zazusia

 
Posty: 2534
Od: Pon lut 21, 2005 9:50
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Post » Czw gru 27, 2018 10:20 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jestem i kibicuje
Za zdrowie kotenki :1luvu:
Czekamy na wieści co powiedziala Pani weterynarz
Mili <3 (AMY <3 pamietamy) Obrazek plus Bagira ObrazekObrazek
Watek : viewtopic.php?f=46&t=204368
Bagi do adopcji: viewtopic.php?f=13&t=200315

MonikaMroz

Avatar użytkownika
 
Posty: 18200
Od: Nie lip 24, 2011 9:30
Lokalizacja: Kutno

Post » Czw gru 27, 2018 12:14 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Doczytałam. trzymam kciuki. Karmy Mac nie polecam, moje koty miały po niej problemy typu biegunka.
Obrazek

magicmada

Avatar użytkownika
 
Posty: 14568
Od: Śro paź 05, 2005 19:10
Lokalizacja: moose county

Post » Czw gru 27, 2018 12:14 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jesteśmy już po pierwszej wizycie. O ile Kupce Kości O Głosie Lwa spodobało się zawijanie w kocyk i okładanie ciepłymi butelkami, to badanie wyraźnie naruszało jej godność osobistą i gdyby mogła, wykrzyczałaby coś o prawach zwierząt. Nie znam kociego, ale zwłaszcza przy badaniu temperatury części zadniej wydawała z siebie takie dźwięki, że jestem pewna, że po przetłumaczeniu nie nadawałyby się do użycia przy dzieciach. Obdarzyła nas też łaską Potoku Kup, oczywiście w gabinecie u pani weterynarz. Na szczęście ja przywykłam, a pani doktór to nie ruszyło. Na nieszczęście, mamy jeden ręcznik mniej, bo wet kazała wyrzucić.

Ale wy pewnie chcecie przeczytać o rokowaniach, a nie o tym, ile nerwów ją (i mnie) to kosztowało. Rokowania są... Cóż, "ostrożne". Jakiś pewnik będę mogła podać za tydzień najszybciej. Dostała kroplówkę i wygląda teraz trochę, jakby nosiła balonik między łopatkami, do tego leki których nie znam i nie rozumiem. Do badań trafiła krew (niewiele udało jej się upuścić, Trąba Jerychońska ma jej ogólnie niewiele), kupy z wczoraj oraz dzisiaj i miód z uszu. Część wyników prawdopodobnie poznam jutro, na kolejnej wizycie. Na dzień dzisiejszy wiemy na pewno o przewlekłym zapaleniu jelit. Przyczyna Moich Załamań Nerwowych waży 1,3 kg, czyli jednak nieco więcej, niż ten worek mąki, z którym porównywała ją Blue, ma temperaturę 37,6 stopni Celsjusza i niskie ciśnienie, choć dokładnego wyniku pani doktór nie sprawdzała. Zalecenia? Kolejna zmiana jedzonka, tym razem i/d Hills i ogrzewanie.

Już siedzimy w domu, ja grzeję łapki o kubek herbaty, ona grzeje zadek na kaloryferze. Spogląda na mnie z dezaprobatą, ale poza tym wydaje mi się, że ma się dobrze. Zalecone przez panią doktór saszetki jej smakują, nie widziałam jeszcze, żeby tak szybko coś zjadła, a i wcześniej prędka była (zwłaszcza, gdy chodziło o zjedzenie mojego obiadu). Balonik po kroplówce chyba ją boli, ale zmniejszył się już wyraźnie, więc myślę że za jakąś godzinę-dwie wszystko będzie w porządku. Do wieczora mam nadzieję zapomni, jak straszną krzywdę jej wyrządziłam, zabierając do weta. Jeśli nie zapomni, to jej spojrzenie mówi, że wydrapie mi oczy we śnie...

Wszystkie trzy, czyli ja, współlokatorka i Gremlin Ludobójca dziękujemy bardzo za wsparcie z waszej strony. I za to, że nie zgłosiliście nas do TOZ po pierwszym poście. Będę informować na bieżąco o jej stanie zdrowia. Jeśli przestanę pisać, spokojnie załóżcie, że nie wybaczyła mi dzisiejszych badań i przegryzła gardło. ^^

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Czw gru 27, 2018 12:24 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Mam nadzieję, że malutka jednak bardziej doceni i jak tylko dojdzie do siebie zaliże Cię w podziekowaniu za ratowanie.
Dalej zaciskamy kciuki za Was, bo i Ciebie na pewno kosztowało to sporo.

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw gru 27, 2018 12:40 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jestem pod wrażeniem że malizna waży ponad kilogram, bo wczoraj zapomniałam z pośpiechu wagi, ale porównanie wagowe z kilogramową paczką mąki było mocno na niekorzyść koteczki. Jednak dobrze że moja pomyłka była w tą stronę. Zawsze to parę deko argumentów za życiem.
Tym bardziej że doktor stwierdziła kacheksję czyli skrajne wycieńczenie, plus obniżona temperatura - gdybyś dziewczyno nie ruszyła tej sprawy, to była pewnie kwestia kilku dni :(

Tak jak napisałam na pw - mam nadzieję że malutka skorzysta z szansy, że będzie miała na to siły a los będzie jej sprzyjał - ma w Tobie wielką przyjaciółkę i obrończynię :)
Mam też nadzieję że jej właścicielka zrozumiała co się dzieje, zrozumiała powagę sytuacji i od teraz będzie najlepszym właścicielem kota pod słońcem. Ma jeszcze wszelkie szanse nadrobić swoje błędy i niedopatrzenia.

Siądźcie obie, poczytajcie o opiece nad kociakiem, o tym jak o niego dbać, jak się opiekować, jak powinien przebiegać prawidłowy rozwój malucha. Skontaktujcie sie może z jakimś polecanym hodowcą tej rasy, podpytajcie się jak prawidłowo dbać o kota tak specyficznego.

Ta wiedza przyda się Wam na później.
Teraz będzie walka o życie.
Trzymam z całych sił kciuki by była udana.

Blue

 
Posty: 23931
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw gru 27, 2018 12:45 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jaspis pisze:Jesteśmy już po pierwszej wizycie. O ile Kupce Kości O Głosie Lwa spodobało się zawijanie w kocyk i okładanie ciepłymi butelkami, to badanie wyraźnie naruszało jej godność osobistą i gdyby mogła, wykrzyczałaby coś o prawach zwierząt. Nie znam kociego, ale zwłaszcza przy badaniu temperatury części zadniej wydawała z siebie takie dźwięki, że jestem pewna, że po przetłumaczeniu nie nadawałyby się do użycia przy dzieciach. Obdarzyła nas też łaską Potoku Kup, oczywiście w gabinecie u pani weterynarz. Na szczęście ja przywykłam, a pani doktór to nie ruszyło. Na nieszczęście, mamy jeden ręcznik mniej, bo wet kazała wyrzucić.

Ale wy pewnie chcecie przeczytać o rokowaniach, a nie o tym, ile nerwów ją (i mnie) to kosztowało. Rokowania są... Cóż, "ostrożne". Jakiś pewnik będę mogła podać za tydzień najszybciej. Dostała kroplówkę i wygląda teraz trochę, jakby nosiła balonik między łopatkami, do tego leki których nie znam i nie rozumiem. Do badań trafiła krew (niewiele udało jej się upuścić, Trąba Jerychońska ma jej ogólnie niewiele), kupy z wczoraj oraz dzisiaj i miód z uszu. Część wyników prawdopodobnie poznam jutro, na kolejnej wizycie. Na dzień dzisiejszy wiemy na pewno o przewlekłym zapaleniu jelit. Przyczyna Moich Załamań Nerwowych waży 1,3 kg, czyli jednak nieco więcej, niż ten worek mąki, z którym porównywała ją Blue, ma temperaturę 37,6 stopni Celsjusza i niskie ciśnienie, choć dokładnego wyniku pani doktór nie sprawdzała. Zalecenia? Kolejna zmiana jedzonka, tym razem i/d Hills i ogrzewanie.

Już siedzimy w domu, ja grzeję łapki o kubek herbaty, ona grzeje zadek na kaloryferze. Spogląda na mnie z dezaprobatą, ale poza tym wydaje mi się, że ma się dobrze. Zalecone przez panią doktór saszetki jej smakują, nie widziałam jeszcze, żeby tak szybko coś zjadła, a i wcześniej prędka była (zwłaszcza, gdy chodziło o zjedzenie mojego obiadu). Balonik po kroplówce chyba ją boli, ale zmniejszył się już wyraźnie, więc myślę że za jakąś godzinę-dwie wszystko będzie w porządku. Do wieczora mam nadzieję zapomni, jak straszną krzywdę jej wyrządziłam, zabierając do weta. Jeśli nie zapomni, to jej spojrzenie mówi, że wydrapie mi oczy we śnie...

Wszystkie trzy, czyli ja, współlokatorka i Gremlin Ludobójca dziękujemy bardzo za wsparcie z waszej strony. I za to, że nie zgłosiliście nas do TOZ po pierwszym poście. Będę informować na bieżąco o jej stanie zdrowia. Jeśli przestanę pisać, spokojnie załóżcie, że nie wybaczyła mi dzisiejszych badań i przegryzła gardło. ^^



też uważam , ze raczej zalize w podziece jak się lepiej poczuje i nawet nie pomyśli o przegryzaniu gardła
zdrowiej malutka :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 76239
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Czw gru 27, 2018 13:08 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Teraz najważniejsze leczenie. Mam nadzieje, że przyczyna biegunek okaże się uleczalna.
Powinno to stać się dużą nauczką dla właścicielki kotki, że nie można bagatelizować stanu zdrowia i potrzeb zwierzaka. Ani ufać w jakieś dziwne zapewniania, gdy z kota nadal się leje.
Pamiętacie dziecko leczone na alergię u znachora? Zmarło z wycieńczenia. Tu też tak mogło się skończyć, gdyby pomoc nie przyszła na czas. Tam też rodzice nie chcieli źle.
Warto w przyszłości kupić jakiś transporter i ubranko dla golasa na czas transportu. Śliczna, oby jej się udało :ok:

kinga38

 
Posty: 55
Od: Pt maja 18, 2018 16:32

Post » Czw gru 27, 2018 13:08 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Pisz, Jaspis. Tu wszyscy na to czekamy.
Koty są mądre, wiedzą więcej, niż się wydaje i ona na pewno docenia pomoc.
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 46758
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Czw gru 27, 2018 13:09 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Najwazniejsze, ze kotka jest leczona a wetka dobrej mysli. Informujcie prosze forum na biezaco :ok:
Do cats eat bats?

Muireade

Avatar użytkownika
 
Posty: 1576
Od: Pon sie 08, 2016 17:26
Lokalizacja: Środek wiochy (pod Toruniem)

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 157 gości