Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania + i jeszcze Krysia

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto paź 11, 2016 11:53 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Hm... Za jakąś godzinę jedziemy do Poznania z przeprowadzką, także późniejszym popołudniem pójdę z kotem do weta polecanego z forum. I starczy już konowałów, uznałem, że nie ma sensu iść tutaj, a w centrum Warszawy, jakbym pojechał z Bobikiem, to i tak byśmy postali w korkach, a potem powrót, pakowanie i znowu podróż. Niepotrzebny stres dla zwierzaka, tym bardziej, że i tak nie miałbym nawet jak odebrać osobiście badań. Już lepiej raz a porządnie.

Trzymajcie kciuki za Bobełka :)
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Wto paź 11, 2016 11:55 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Trzymamy mocno :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
I dobrze, że będziecie w Poznaniu :D :piwa:
Gdy cię znalazłam, nie wiedziałam, co z tobą zrobić.
Dziś nie wiem, co zrobię bez ciebie...
Marcel 7.10.2007 - 26.07.2021

kwinta

Avatar użytkownika
 
Posty: 7330
Od: Śro maja 21, 2008 20:47
Lokalizacja: Wielkopolska

Post » Wto paź 11, 2016 16:30 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

:ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek

Ewa L.

Avatar użytkownika
 
Posty: 70693
Od: Śro lut 27, 2013 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro paź 12, 2016 17:16 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Masz już jakieś wieści od weta, czy za wcześnie pytam?

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 13, 2016 11:09 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Cześć,

O 14:30 mamy wizytę i będę znał wyniki biochemii. Na razie mam wyniki morfologii.

Ogólnie to poszliśmy do kliniki na Jagiełły w Poznaniu. Babka jak usłyszała, od jakiego czasu nie przyjmuje pokarmu, natychmiast zaordynowała kroplówkę, żeby nawodnić i dożywić - Bobi był też bardzo odwodniony. Zrobiona pełna morfologia + biochemia w kierunku nerek i wątroby. W zasadzie chyba tylko glukoza wyszła w normie i kilka innych parametrów.

Wyniki:
WBC: 21.0 (5.5-19.5)
RBC: 11.83 (5.8-10.7)
HGB: 16.2 (9.0-15.0)
HCT: 52.3 (30.0-47.0)
PLT: 219 (300-800)
MCV: 44 (41-51)
MCH: 13.7 (13-18)
MCHC: 31.0 (31-35)
RDW: 15.6 (17.0-22.0)
MPV: 9.9 (6.5-15.0)
#LYM: 7.3 (1.2-3.2)
#MON: 1.5 (0.3-0.8 )
#GRA: 12.2 (1.2-6.8 )

Bobcio bardzo grzecznie zniósł kroplówkę i zastrzyk. Antybiotykami nikt go nie próbował faszerować. Wczoraj w nocy pierwszy raz od dawna samodzielnie zjadł z miseczki: niedużo, bo niedużo, ale jednak to ogromny progres w porównaniu do ostatnich dni. Ogólnie stan wyraźnie lepszy, chociaż jeszcze nie uprawia takich szaleństw jak wcześniej i wyraźnie przeszkadza mu wenflon.

W ogóle, to schudł prawie pół kilograma :strach:

Na razie zostajemy przy tym weterynarzu, w końcu ktoś potraktował nas poważnie. :)
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 13, 2016 17:19 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

sqbi90 pisze:No ja też się jakoś mgliście orientuję, że można, ale chciałbym się dowiedzieć co muszę zrobić, żeby móc je aktualizować samemu :wink:


abyś miał 'pełną władzę' nad rejestracją i danymi - załóż swoje konto w bazie
i tyle
:D
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 8804
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Czw paź 13, 2016 21:01 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Zobacz przy okazji jak wygląda "łapsko owenflonione" (w sensie, czy za mocno nie ściśnięte bandażem). Łypnij, czy nie spuchło mocno. Wtedy trzeba byłoby rozmasować i nieco poluźnić bandaż (odwinąć trochę i zawinąć ponownie). No i trzeba, niestety, uważać, żeby sobie "we własnym zakresie" nie zdemolował wenflonu.
Będzie ok. Pokemony trzymają :ok:
не шалю, никого не трогаю, починяю примус ;)
Aktualnie na pokładzie: Nadszyszkownik
Nasze koty za TM(w kolejności zgłoszeń): Kulka [*] 17.03.2023, Gluś [*] 26.03.2020, Zmrol [*] 24.09.2023, Żwirek [*] 07.06.2024
Robalek['] Kredka['] Pirat['] Połamaniec [']

zabers

Avatar użytkownika
 
Posty: 26197
Od: Nie lut 08, 2009 14:21
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw paź 13, 2016 21:12 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Kinnia pisze:
sqbi90 pisze:No ja też się jakoś mgliście orientuję, że można, ale chciałbym się dowiedzieć co muszę zrobić, żeby móc je aktualizować samemu :wink:


abyś miał 'pełną władzę' nad rejestracją i danymi - załóż swoje konto w bazie
i tyle
:D


I w trakcie czipowania u weterynarza po prostu mówię, żeby on nie rejestrował czipa bo sam to zrobię, tak?

zabers pisze:Zobacz przy okazji jak wygląda "łapsko owenflonione" (w sensie, czy za mocno nie ściśnięte bandażem). Łypnij, czy nie spuchło mocno. Wtedy trzeba byłoby rozmasować i nieco poluźnić bandaż (odwinąć trochę i zawinąć ponownie). No i trzeba, niestety, uważać, żeby sobie "we własnym zakresie" nie zdemolował wenflonu.
Będzie ok. Pokemony trzymają :ok:


Łapsko wygląda ładnie, bandaż jakiś taki nietypowy, różowy - mocno elastyczny, nie ciśnie w ogóle. Nie puchnie też. Pomasować pomasuję, o ile koteł pozwoli. Bobcio czuje się zdecydowanie lepiej i może być ciut zbyt aktywny na jakieś tam masowanki :wink:

Dżinsy mam dla Ciebie tak poza tym. Tyle, że do odbioru jak już ogarnę jakieś mieszkanie, bo jakoś nikt nie chce mi nic wynająć z kotami (a jak już chce, to za dzikie pieniądze) i na razie tkwię na głowie znajomym. :evil:

Ogólnie to Bobi miał jeden ze wskaźników wątrobowych podwyższony, ale reszta w normie, nerki też. Czuje się coraz lepiej, chociaż dzisiaj musiał dostać jakiś dodatkowy lek na biegunkę, bo ta nie chce ustąpić. Ale poza tym już nie jest osowiały i prawie nie kładzie się na podkulonych łapkach :1luvu: Z czystym sumieniem mogę zatem polecić panią weterynarz z Jagiełły, nazwiska na ten moment nie pomnę. Później sprawdzę w książeczce. Ceny nie najniższe, za to kot wraca do życia z dnia na dzień, także nie zamierzam narzekać. :)

Dziękujemy wszystkim za kciuki :mrgreen:
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 13, 2016 21:31 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

sqbi90 pisze:
Łapsko wygląda ładnie, bandaż jakiś taki nietypowy, różowy - mocno elastyczny, nie ciśnie w ogóle. Nie puchnie też. Pomasować pomasuję, o ile koteł pozwoli. Bobcio czuje się zdecydowanie lepiej i może być ciut zbyt aktywny na jakieś tam masowanki :wink:

Dżinsy mam dla Ciebie tak poza tym. Tyle, że do odbioru jak już ogarnę jakieś mieszkanie, bo jakoś nikt nie chce mi nic wynająć z kotami (a jak już chce, to za dzikie pieniądze) i na razie tkwię na głowie znajomym. :evil:

Ogólnie to Bobi miał jeden ze wskaźników wątrobowych podwyższony, ale reszta w normie, nerki też. Czuje się coraz lepiej, chociaż dzisiaj musiał dostać jakiś dodatkowy lek na biegunkę, bo ta nie chce ustąpić. Ale poza tym już nie jest osowiały i prawie nie kładzie się na podkulonych łapkach :1luvu: Z czystym sumieniem mogę zatem polecić panią weterynarz z Jagiełły, nazwiska na ten moment nie pomnę. Później sprawdzę w książeczce. Ceny nie najniższe, za to kot wraca do życia z dnia na dzień, także nie zamierzam narzekać. :)

Dziękujemy wszystkim za kciuki :mrgreen:

Jak łapsko jest "wyględne" - to daj mu spokój. Pisałam tylko na wszelki wypadek. Bandaże teraz takie tam maja - fajne są i rzeczywiście rzadko się zdarza, żeby coś uciskało.
Z dżinsami - spoko, nie pali się. I dzięki za pamięć <wstępne cmok, cmok>

Ogólnie co do Jagiełły - nie mogę powiedzieć złego słowa. Leczę tam między innymi Glucura-kota renesansu pod względem chorób i przypadłości wszelkich. Są otwarci na nowości, akceptują wskazania innych lekarzy (bo Glucur ma jako lekarza prowadzącego astmę Niziołka z Warszawy). No i personel nie jest przypadkowy (co istotne). Fakt, ceny "ze średniej półki", ale za to wiele rzeczy (lab, RTG i takie tam) jest na miejscu i od ręki.
Przy okazji, drukują, zgrywają na płytę/pendrive'a i jakby co przesyłają mailem wyniki (ale ja ZAWSZE i tak upominam się też o wpis wizyty i zaleceń w książeczce - zawsze to bezpieczne w razie "wywalenia w kosmos" systemu, co zawsze może się zdarzyć).
Generalnie tfu, tfu, tfu.

P.S. sprawdź sobie tę lekarkę i na kontrolę/dalsze leczenie idź do niej. Żeby nie było bezsensownej rotacji.
не шалю, никого не трогаю, починяю примус ;)
Aktualnie na pokładzie: Nadszyszkownik
Nasze koty za TM(w kolejności zgłoszeń): Kulka [*] 17.03.2023, Gluś [*] 26.03.2020, Zmrol [*] 24.09.2023, Żwirek [*] 07.06.2024
Robalek['] Kredka['] Pirat['] Połamaniec [']

zabers

Avatar użytkownika
 
Posty: 26197
Od: Nie lut 08, 2009 14:21
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw paź 13, 2016 21:55 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Przeczytałam o Bobiku i trzymam kciuki żeby szybko wyzdrowiał. :ok: :ok: :ok:

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 26895
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob paź 15, 2016 13:19 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

zabers pisze:Ogólnie co do Jagiełły - nie mogę powiedzieć złego słowa. Leczę tam między innymi Glucura-kota renesansu pod względem chorób i przypadłości wszelkich. Są otwarci na nowości, akceptują wskazania innych lekarzy (bo Glucur ma jako lekarza prowadzącego astmę Niziołka z Warszawy). No i personel nie jest przypadkowy (co istotne). Fakt, ceny "ze średniej półki", ale za to wiele rzeczy (lab, RTG i takie tam) jest na miejscu i od ręki.
Przy okazji, drukują, zgrywają na płytę/pendrive'a i jakby co przesyłają mailem wyniki (ale ja ZAWSZE i tak upominam się też o wpis wizyty i zaleceń w książeczce - zawsze to bezpieczne w razie "wywalenia w kosmos" systemu, co zawsze może się zdarzyć).
Generalnie tfu, tfu, tfu.

P.S. sprawdź sobie tę lekarkę i na kontrolę/dalsze leczenie idź do niej. Żeby nie było bezsensownej rotacji.


Pani weterynarz nazywa się Małgorzata Glema. I ja tu nie pamiętałem jej nazwiska, ale ogólnie byliśmy u niej trzy razy, także zapisałem sobie w telefonie jej nazwisko, żeby być z Bobim zawsze u tej samej osoby :wink: Jakoś pendrive nie przyszedł mi do głowy, poprosiłem o wpis do książeczki.

Faktycznie, nie wiem jak inni, ale ta babka kompetentna. Wszystkie badania też zrobione od ręki i na miejscu. Leki do domu z rozpiską co i jak i kiedy. Kot w znacznie lepszej kondycji. Jestem bardzo zadowolony :)

Na moją kieszeń są trochę za drodzy na rutynowe sprawy, jak szczepienia (szczepienie Purevaxem Felv 90zł), odrobaczanie i tym podobne, przynajmniej na ten moment, ale w przypadku (tfu, tfu!) choroby, na pewno udamy się od razu do nich.

Bobcio jeszcze nie uprawia szaleńczych galopad, ale czuje się wyraźnie lepiej, nie kładzie się cały czas taki skulony i nawet przychodzi na mizianie :1luvu:

Gosiagosia pisze:Przeczytałam o Bobiku i trzymam kciuki żeby szybko wyzdrowiał. :ok: :ok: :ok:


Dziękujemy za kciuki, Bobeł już niemal wyzdrowiany :mrgreen:
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Sob paź 15, 2016 15:56 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Doczytałam w końcu i ja :oops:
:ok:
Obrazek

dorcia44

 
Posty: 43979
Od: Pt maja 19, 2006 20:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie paź 16, 2016 17:47 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Drodzy Państwo, oto Hania:
Obrazek
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Nie paź 16, 2016 19:29 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Hania patrzy z nadzieją w przyszłość :kotek:
NA PILNE LECZENIE KOTÓW Z CMENTARZA- KONTO
https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=157308

mziel52

 
Posty: 15250
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Nie paź 16, 2016 23:30 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Śliczna :201461
Obrazek Obrazek
Sprawdź, czy kupujesz produkty firm prowadzących testy na zwierzętach: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=156138
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=600483

alata

 
Posty: 1989
Od: Pt lis 19, 2010 1:25
Lokalizacja: Gliwice

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 66 gości