Kilka słów z dzisiaj.
Na początek chciałem zapytać co z timerem do wiatraka ? Weszliśmy około 14tej i była MASAKRA !! MA-SA-KRA !!
Kasiu, gwoli wyjaśnienia. Iskierka dostała leki do pysia, sam jej dawałem. Miseczka, którą zastałaś u niej w klatce to była dokładka. Pierwszą porcję zjadła w mgnieniu oka. Dokładkę dostała dlatego, że szukała tak mokrego, że aż wywróciła miseczkę. Suchego też pojadła. Wodę przy mnie też piła.
W kuwecie był komplet.
Co do misek z mokrym, to na ogólnym zostawiliśmy faktycznie dwie. To był zrzut jedzonka ze wszystkich misek jakie dostały dzieciaki.
Dziękuję, że miałaś czas podjechać na zastrzyk.
Lisek trochę pojadł. Po wysprzątaniu kuwety położy się w niej i tak sobie tam leżał.
Misiek i Miśka gotowi na każde mizianie ! Prawie wszystko zjedli, w kuwetach komplet.
Hela. Tradycyjnie jak tylko wszedłem z michą z wrzaskiem wytoczyła się spod łóżka. Zaczęła jeść, jeść, kręcić kółka między nogami, miziać się i znowu jeść.
Ogólny.
No dzisiaj to się działo !
Na początek muszę poskarżyć na naszego milusińskiego Migotka. To jest kawał cholery z niego !
Najpierw napadł w kuwecie Brunię jak robiła kupę. Ugryzł ją w dupsko ! Później napadał kolejno na Fijołka, który dzisiaj był mocno niespokojny i poddenerwowany. Oberwała też Figa i Hektor !! Mały słodki DRAŃ ! Poza tym pięknie potrafi się bawić i wdzięczyć do głaskania.
Fijołek dzisiaj był nie w humorze. Po podaniu leku to już w ogóle niedotykalski się zrobił.
Hania tradycyjnie cały dyżur siedziała w swoim kwadraciaku.
Franek dzisiaj zażywał kąpieli słonecznych na parapecie.
Figa jak to figa, ze mną nie miała ochoty na głaskanie a Anią bardzo chętnie.
Brunia dzisiaj też nie była zbyt kontaktowa, przeleżała albo w budce albo na parapecie w słońcu.
Hektorek ... na Hektorek to dzisiaj tak mnie przywitał :
http://vid1166.photobucket.com/albums/q ... tb2tcm.mp4http://vid1166.photobucket.com/albums/q ... vqmfcp.mp4Ptyś i Amelka tradycyjnie w ukryciu. Mokre mieli zjedzone, w kuwetach komplet.
Chciałem jeszcze jedną sprawę poruszyć, zapytać, poprosić o pomoc wszystkich co znają temat, robili to mają doświadczenie i mogliby pomóc.
Dzisiaj byłem na Pomorskiej, w miejscu wskazanym przez znajomego.
Sytuacja dramatyczna. Około 14 wolno żyjących kotów.
Kilka wykastrowanych. Młode około 2-3 miesiące do wyłapania. Kolejne młode kilka tygodni na odchowie u ponownie ciężarnej matki !!
Jest jedna karmicielka, emerytka, która próbuje ten sajgon ogarnąć ale bez łapki i pomocy nie poradzi sobie. Ja też tego nie robiłem wcześniej.
Byłem tam dzisiaj nieprzygotowany, bez aparatu, a i w południe też widziałem w sumie ze 4 koty dwa starsze i dwa całkiem młode.
Chętnie skorzystałbym z Waszej wiedzy i przede wszystkim pomocy.
Bardzo proszę o kontakt PW lub telefoniczny.
Mnie przez weekend nie ma. To niedaleko mnie, od poniedziałku mogę / możemy zadziałać.
Dziękuję za uwagę