Quazimodo-w krainie niebieskiego kocyka. Zaklinamy los!

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lut 06, 2009 12:45

Zaczynam trzymać kciuki za jutrzejszą wizytę.

gosiaa

 
Posty: 22354
Od: Sob lut 10, 2007 18:59
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt lut 06, 2009 14:26

Dziękujemy za kciuki!

Ja sama nie wiem czego się spodziewać. Ale w sumie no to tylko trochę się stresuje. Gorszych wiadomości już chyba nie możemy dostać. No chyba, ze wetka by nam powiedziała, że kompletnie nic nie można zrobić ale takiej opcji nie biorę pod uwagę, bo nawet ja wiem co można jeszcze zrobić.

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lut 06, 2009 20:40

Przyłaączam się do kciuków za Quazulka mojego kochanego :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

Bardzo jestem ciekawa taj wizyty. Trzymaj się Malati, będzie dobrze :ok:
Obrazek Klara, Tosia i Pingwin fotostory--->zapraszamy :)
Maciuniu ['] Pompuś [']

olusiak81

 
Posty: 1114
Od: Śro sie 15, 2007 18:14
Lokalizacja: Szczecin

Post » Sob lut 07, 2009 11:17

Olusiak dziękujemy!

Ja już jestem chora na myśl o tej wizycie. Całe szczęście jest piękna pogoda aaaaaa

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob lut 07, 2009 16:00

Jesteśmy po wizycie.

Jestem zachwycona i bardzo żałuję, że nie trafiliśmy na panią wet wcześniej. W samym gabinecie byliśmy ponad godzinę. Pani wet obejrzała dokładnie wyniki kota, obejrzała kota, zmierzyła ciśnienie i wszystko bardzo dokładnie nam wytłumaczyła odganiając wiele obaw :1luvu:
Przede wszystkim z tymi guzami na wątrobie... na razie nie przejmujemy się nimi tzn. już wiemy, że one nie rosną, bo gdyby rosły parametry wątrobowe byłby złe, a nie dobre. Co do nerek są w bardzo złym stanie, ale to bardzo żywotny narząd więc tą żywotność, która jest będziemy utrzymywać. Mamy przygotowane leczenie i do niego będziemy się stosować. Karma nerkowa jak najbardziej zostaje, sucha też może być. Już też wiem na co zwracać uwagę przy Qua dlatego zmieniamy dawkowanie kroplówek, czyli zależne będą od stanu kota, nie od dnia tygodnia.

A sam Qua :roll: wyszła z niego cała Quazulkowatość. Jęczał, stęczał, gadał, wyrywał się, krzyczał na panią doktor. Dobrze, ze nie zostaliśmy wyrzuceni, bo momentami nawet ja go miałam dość, a niestety ten model nie posiada wyłącznika, nad czym ubolewaliśmy. Pani wet była bardzo cierpliwa i nawet się sama śmiała z chłopaka, mówiac do niego. Mina a`la wściekły pomidor też została zaprezentowana... nawet usłyszeliśmy, że ma chłopak niezwykle uroczy wyraz pysia :oops: musiałam sprostować i powiedzieć, że ta mina jeszcze nie jest taka straszna. A pod koniec wizyty jak już miał spokój ułożył mi się na kolanach i mruczał głośno :roll: noo... ale sam jest sobie winny, jak ktoś nie chodzi do toalety przed wyjściem z domu to tak się kończy. Kiedy wysiedliśmy z auta i Qua stanął na ziemi pierwsze co zrobił to siusiu.


Ogromny kamień spadł mi z serca. Fajnie, że wreszcie jest konkretne leczenie, któremu ufamy. Polecamy z całego serca wizytę.

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob lut 07, 2009 16:09

Malati pisze: Już też wiem na co zwracać uwagę przy Qua dlatego zmieniamy dawkowanie kroplówek, czyli zależne będą od stanu kota, nie od dnia tygodnia.


ja już nic nie chciałam gadać, bo w końcu lekarzem nie jestem, ale te sztywne ramy: "dajemy kroplówkę w poniedziałek, środę i piątek" to nie bardzo mi się podobały :?

Malati i Patisonie, bardzo, bardzo się cieszę :dance: :dance2:
Georg ['] Klemens ['] Miriam [']

Georg-inia

 
Posty: 22395
Od: Czw lut 02, 2006 12:13
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob lut 07, 2009 16:13

:dance:
Super wieści :!: :D

MarciaMuuu

 
Posty: 13890
Od: Sob sie 25, 2007 19:36
Lokalizacja: Edinburgh

Post » Sob lut 07, 2009 16:23

Gratulujemy, mieliśmy taką nadzieję po tych wynikach :D
JM Qua (*)

JOANNAM

 
Posty: 564
Od: Pon lis 24, 2008 14:54
Lokalizacja: Sopot

Post » Sob lut 07, 2009 17:16

Dziękujemy za wsparcie!


No i chciałam powiedzieć, że z okazji wizyty i pięknego dnia zrobiliśmy sobie pierwszy spacer z Quazarkiem. Ale fajnie było, kot łaził, gadał, gadał, łaził... chociaż tak na prawdę to... był spacer bo jak czekaliśmy na samochód to tak gadał, że.... :roll: Ja go bardzo kocham ale czasami to mi ręce opadają. W ogóle pani wetka i pani pomagająca pani wetce to się śmiały, że Qua jest strasznie roszczeniowy tzn. taki sympatyczny śmiech..(bo On na prawdę na wizycie dawał czadu "mrrrr, rrr mrrrrrrrraaaau" w wolnym tłumaczeniu weź się odczep bo tak będę gadał). no i tak chciałam zaprotestować, że to jest kochany koteczek i nie jest roszczeniowy. Przytoczyłam przykład z włażeniem mi na plecy... no i sobie uświadomiłam, że to trochę roszczeniowe jest ale w sumie to nie zmienia faktu, że pomimo tej roszczeniowości to On jest na prawdę kochany. Pani wetka też powiedziała, że po nim nie bardzo widać te jego wyniki wszystkie. Jakoś tak no dobrej myśli jestem, że jak najwięcej się da tego czasu ugramy. Wreszcie wiem, że robię na prawdę tyle ile się da zrobić.

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob lut 07, 2009 18:11

Bardzo, bardzo się cieszę :)

Trzymajcie się cieplutko i zdrowiutko.

gosiaa

 
Posty: 22354
Od: Sob lut 10, 2007 18:59
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie lut 08, 2009 10:31

8O

Qua znowu się najadł jakiejś fajnej substancji i nie chce się podzielić! Wczoraj w nocy, po powrocie do domu, zastałam w nim rozbrykaną Małą Białą Bezę 8O ja czytałam (jeszcze) książkę, Patisonek biegał, skakał, krzyczał, polował. Wyglądał jak taki super zdrowy kot w szampańskim humorze. Skoki Qua pokonały mnie, był trochę jak skacząca pchełka - skok, zmiana pozycji, bieg, skok, skok, bieg, miauk i znowu skok. Dla takich chwil warto to wszystko robić. Dzisiaj humor wcale nie gorszy. Wstaliśmy skoro świt, czyli ok. 9.30 otworzyłam ja oczy. Po kolejnym moim powrocie do pokoju spod kocyka wyłonił się Pan Beza, popatrzył na mnie, poszedł do miski, pomiauczał, przebiegł sie po mieszkaniu. Przywitał wszystkich, pomiauczał, poszedł do kuwety, znowu pomiauczał, poprzytulał się ze mną, podjadł i poszedł znowu spać pod swój kocyk.

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lut 08, 2009 11:04

jak dobrze
JM Qua (*)

JOANNAM

 
Posty: 564
Od: Pon lis 24, 2008 14:54
Lokalizacja: Sopot

Post » Nie lut 08, 2009 16:55

Malati pisze:Wstaliśmy skoro świt, czyli ok. 9.30

:ryk:

A poza tym super wieści :D

MarciaMuuu

 
Posty: 13890
Od: Sob sie 25, 2007 19:36
Lokalizacja: Edinburgh

Post » Nie lut 08, 2009 19:16

Bardzo się cieszę razem z Wami z tej wizyty! :D Chciałabym choć raz zobaczyć (i usłyszeć) Qua w akcji u weta. To musi być coś niezapomnianego :wink:

Pozdrawiam i przesyłam głaseczki dla Księciunia :ok: :ok: :ok:
Obrazek Klara, Tosia i Pingwin fotostory--->zapraszamy :)
Maciuniu ['] Pompuś [']

olusiak81

 
Posty: 1114
Od: Śro sie 15, 2007 18:14
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon lut 09, 2009 8:57

Olusiak czasami w poczekalni zdażają się takie koty potwornie krzykuniące w transporterku... to u nas jest tak samo tylko Qua jest poza transporterkiem i mając w głębokim poważaniu wszystkich wokół łazi i krzykuni. Możesz sobie też wyobrazić taki lekko rozgotowany kalafior, dorób mu oczy i pomyśl, że tenże kalafior jest niezadowolony i tadam oto Quazi. Aaa jeszcze ważnym elementem są króciutkie, chudziutkie nogi które z tyłu układają się w iksa i (teraz już) malutki bimbołek, który dumnie kołysze się w rytm każdego kroku. Nie no poważnie to dużo jest takich pacjentów no... aaAaa jeszcze Wam nie opisywałam, że pewien bardzo chory kot koniecznie chciał wyjść z lecznicy, nawet zaczął się wspinać na drzwi 8O Generalnie po wejściu do środka Qua wolał być na zewnątrz (co mogło mieć związek z pełnym pęcherzem). W lecznicy są drewniane drzwi z oknem. Qua dostrzegł to, podszedł, obwąchał... zrobił krok w tył i zrobił skok na okno podciągając się do góry.

Podawanie leków kończy się wielką obrazą. Pan Beza idzie ode mnie i siada pod fotelem. Nawet jak jest tam jakaś psuka nie czuje się tym zrażony, siada ze złą miną i siedzi. Zazwyczaj wymiękam (psuki zresztą też) ale wczoraj miałam silniejszy charakter i został tam wielce obrażony, ja się wyspałam. Rano się wymizialiśmy, wycałowaliśmy a co! Bezczelnie wyciągnęłam kota spod niebieskiego kocyka, w końcu po coś jest, to muszę go pomiętolić i wycałować, sprawdzić czy zjadł, czy się napił ;) Chłopak szybko się odwadnia myślę, że na razie kroplówki będzie dostawał codziennie. Może trochę mniejsze (bo mamy na razie dawać 200 ml) czyli 150 ml ale... aaa i udało nam się dostać wszystkie trudno dostawalne leki, nawet taki, który jest przedpotopowy i bardzo trudny do dostania! Muszę pojeździć po aptekach i wykupić zapasy jakie mają. Na razie zdobyłam tylko jedno opakowanie. Zobaczymy może w aptece koło mnie sprowadzą go (co im się ostatnio nie udało!)

Malati

 
Posty: 4660
Od: Nie sie 19, 2007 12:20
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości