Kotka zamknięta w piwnicy - pilnie potrzebne rady.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lut 11, 2005 14:34 Kotka zamknięta w piwnicy - pilnie potrzebne rady.

Jedna z dokarmianych przeze mnie ulicznych kotek mieszka w piwnicy kamienicy od ponad 2 lat. Piwnica jest podzielona na dziurawe boksy i kotka wchodząc jedynym otwartym oknem mogła chodzić po całej piwnicy a w bokasch są same rupiecie. Od listopada 2004 r. dwukrotnie zabijano piwniczne okienko zamykając ją w środku (czasami z jeszcze drugim kotem). I :mrgreen: nterweniowałam u właścicielki boksu z zabijanym oknem i wypraszałam, po kilku dniach chodzenia otwarcie okien i wypuszczenie kotki pod warunkiem że zabezpieczę okno prowizorycznie gdy kotka będzie jadła kolację i piwnica będzie pusta tak aby następnego dnia można było je trwale zabić. Moje zabezpieczenie po 2-3 dniach padało a w piwnicy nie była zamykana. W końcu uzgodniłam, że przed następnym zabiciem okna zostanę uprzedzona tak abym mogła je zamknąć kartonem i by żywego stworzenia znów nie zamknięto bez pożywienia. Robiła tak dwa razy ale ta kobieta ani razu nie zrobiła tak jak mówiła. A teraz ręce mi dosłownie opadły. Niestety w ostatnia sobotę okno znów, bez uprzedzenia, zostało zabite a w środku siedzi kocica.
Z premedytacją nie interweniowałam od razu bo uznałam że lepsze jest czasowe uwięzienie niż nagłe wyrzucenie na kilkunastostoponiowy mróz. Donoszę jej jedzenie i wodę. Kotka jest dzika i chociaż na ulicy nawet się nieco łasiła i mogłam ją czasami głasknąć po grzbiecie ( czasami się odwracała i biła łapka ale bez pazurków) to w piwnicy nawet nie daję się zbliżyć tak że nie ma mowy o jej złapaniu.
W środę (miało być ocieplenie) poszłam jednak do sąsiadki powiedzieć że znów zamknęła kota w piwnicy. Usłyszałam, że :
„...musiała bo była pod presją sąsiadów...okno zabiła nie ona ale sąsiad, który powiedział, że koty wypłoszył....trzeba otworzyć drzwi na korytarz to kot sobie wyjdzie...”.
Próby „wyjścia” kotów przez klatkę schodową, z domofonem, przerabialiśmy bezskutecznie poprzednimi razami.
W związku z tym mam prośbę o RADY W JAKI SPOSÓB MOŻNA WYMUSIĆ WYPUSZCZENIE KOTKI Z PIWNICY. Czy są jakieś skuteczne instytucje, do których mogę zwrócić się o formalnie o pomoc. Nie wiem; straż miejska, administracja domów komunalnych, schronisko czy coś innego. Czy macie jakieś doświadczenia w takich sprawach?Strasznie się rozpisałam ale naprawdę jestem zdołowana i obawiam się że sąsiedzi mogą coś zrobić kocie, teraz załatwia się w piwnicy, nie wie do czego służy kuweta, i wkrótce ktoś to zauważy. Co prawda myślałam tez aby wywiesić w kamienicy ogłoszenie , że wskutek zamknięcia w piwnicy przez sąsiadkę kota w piwnicy wkrótce będzie tam kupa g. i smród ale nie wiem jaki byłby skutek.
Pędzelek,Wacio
Obrazek Obrazek
Balbinka i trzy Tygryski

FK

 
Posty: 138
Od: Śro maja 26, 2004 7:29
Lokalizacja: Warszawa-Praga

Post » Pt lut 11, 2005 14:41

Zadzwoń do TOZu i opisz sytuację. Bez sensu, to właścicielka piwnicy jest pod presją sąsiadów ? :? a ta piwnica to jej własność ? Jeśli tak to nie musi się podporządkowywać sąsiadom..

Agusia

 
Posty: 3615
Od: Czw wrz 16, 2004 10:17
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Post » Pt lut 11, 2005 14:42

Tu jest wątek o okienkach i też masz namiary na TOZ.
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1042493#1042493

Agusia

 
Posty: 3615
Od: Czw wrz 16, 2004 10:17
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Post » Pt lut 11, 2005 14:47

Agusia pisze:Zadzwoń do TOZu i opisz sytuację. Bez sensu, to właścicielka piwnicy jest pod presją sąsiadów ? :? a ta piwnica to jej własność ? Jeśli tak to nie musi się podporządkowywać sąsiadom..

Piwnica składa się z boksów należących do róznych osób ale ściany są z dziurami, drzwi ze sztachet i koty chodzą wszędzie. Dodatkowo w sierpniu mieszkały w piwnicy obca kotka z kociakami i piwnica była zapchlona - potem administracja ja odpchliła.
Sąsiadka jest już starszą osoba chociaż nie zgrzybiała i czasami gdy cos uzgadniami a ona robi zupełnie inacze zastanawiam się czy może coś nie kojarzy?
Pędzelek,Wacio
Obrazek Obrazek
Balbinka i trzy Tygryski

FK

 
Posty: 138
Od: Śro maja 26, 2004 7:29
Lokalizacja: Warszawa-Praga

Post » Pt lut 11, 2005 14:52

Być może..starość nie radość :( przypuszczam, że poprostu zapomina o ustaleniach z Tobą.

Agusia

 
Posty: 3615
Od: Czw wrz 16, 2004 10:17
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Post » Pt lut 11, 2005 16:12

Kotkę można spróbować złapać w klatkę-łapkę.

Tylko czy jest gdzie potem kotkę wypuścić...?

Hana

 
Posty: 9466
Od: Pon lut 04, 2002 15:36

Post » Pt lut 11, 2005 18:45

Hana pisze:Kotkę można spróbować złapać w klatkę-łapkę.

Tylko czy jest gdzie potem kotkę wypuścić...?


wlasnie to DOPIERO JETS POWAZNY PROBLEM :evil: u mojej mamy pozamykane sa wszystkie okoliczne piwnice i kotki nie maja sie teraz w ogole gdzie schronic na zime (w zeszlym roku znalazla pod samochodami 3 zamarzniete :( )

jednemu przypuszczalnie pies wyszarpal ogon i jajka bo nie mial gdzie uciec :evil:
Nie wiadomo dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Obrazek

jojo

 
Posty: 11790
Od: Pon kwi 26, 2004 19:52
Lokalizacja: Katowice




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], emill, ewiczka, malySr, Wasylisa, Yahoo [Bot] i 40 gości