MalgWroclaw pisze:Miau, duża przyszła, nakarmiła dziesięć kotów i wróciła smutna.
Fasolka
Pan sąsiad wychodzący do pracy, objechał mnie z góry na dół. Krzyczał, że „zgraja kotów, a może być tam i tam” – machał ręką w różne strony, aż walnął workiem ze śmieciami w samochód swojej żony. Co go tylko rozjuszyło na maks, a mnie rozśmieszyło. Ale nie odezwałam się ani słowem, bo przerzucanie się wrzaskami jest bez sensu. Moja koleżanka mówi: "ze śmieciami nie dyskutuję" i w tym punkcie ma rację.
Spokojnie bym po wszystkim powiedziala,ze zgłosze,ze mnie atakuje słownie przy kazdym spotkaniu- kim on jest ,by podnosic na Ciebie glos-albo doradz jego zonie ,by poszedl do audiologa,bo nie slyszy jak sam krzyczy

A tak serio poza policja,to bym facetowi jasno powiedziala,ze nie pozwalam mu na siebie podnosic głosu i ma natychmiast się zamknąc- jak bedziesz go biernie znosic,to eskalacja u takiego tchórza nastapi-tchorz z naszego podworka juz o kotach nie wspomina......ze mu podrapia karoserie-od czasu ,jak mu zyczliwie doradizlam,by kupil sobie garaz......i jak mu szczur pod nogami w piwnicy przelecial


Małgosiu nie odpuszczaj temu chamowi,bo będzie gorzej. Policji zgłos ,ze probowal Cie zastraszyc i awantury Ci urzadza przy kazdym spotkaniu. Niech sie facet zacznie leczyc
