nie, nie.On się z nimi bawił. Tylko dzieciaki nie rozumiały ze kocie zabawy to jest odwracanie brzuszkiem do gory i gryzieniem łapek.A jak je przyciskał łapką do ziemi to miały problem.Za to one podgryzały go po nogach. Hava zajęła strategiczne miejsce na samym dole kociej półki i lała łapą jak tylko któraś się za bardzo zblizyła
Jak on je tak sobą zasłania to mi się przypomina pierwsze z nim spotkanie, kiedy go odebrałam na PKP.Jak sobą zasłaniał swojego kolegę z którym przyjechał.