Trzymamy kciuki za Wilczkę i jej opiekunkę, dacie rady dziewczyny!
Nasza mizerotka jeszcze osłabiona, znowu zrobiła kupkę z odrobiną krwi, ale jestem dobrej myśli, bo chce się ruszać, próbuje się myć i co najważniejsze powolutku je, wciąż niewiele, ale chce jeść i je...
Teraz spaceruje po łóżku i mnie zaczepia:)
Byliśmy dzisiaj dodatkowo u weta na Głogowskiej, ale nie było dr Włodarczyka (na urlopie, rozmawiałam z nim telefonicznie, będzie w poniedziałek), a Pani która nas przyjmowała nie zaordynowała nic innego niż nasz wet, poza tym że dała mu jeszcze środek na odrobaczenie (bardzo delikatny). Najpierw stwierdziła, że robienie teraz badań krwi nie ma sensu, ale jak powiedziałam że dr Włodarczyk kazał zrobić badania, to zmieniła zdanie i powiedziała że zrobimy, ale jeszcze nie teraz. Mały znowu dostał kroplówkę i witaminy i naprawdę wygląda na to, że czuje się lepiej.
Nie jest jeszcze idealnie, ale pomiędzy stanem w poniedziałek wieczorem i wczoraj w dzień (bo z rana było całkiem ok), to jednak niebo a ziemia.
Ah, zapomniałam napisać, że od poniedziałku (wtedy ważył 271 gram) nabrał całe 36 gram

- dzisiaj ważył przed kroplówką 307 gram.
Jest cudowny i wydaje mi się, że ma potężną wolę życia w tym kruchym ciałku...
Pozostała szóstka ładnie rośnie i coraz lepiej widać ich zupełnie różne charaktery. Są przeurocze i mąż już się martwi, jak przeżyje ewentualne adopcje
