Czekamy na jutro.Co p.Ania powie. To kot którego wciąż uczymy sie wszyscy. Nigdy nie można być pewnym tego co jutro a nawet za godzinę z nim sie wydarzy.
Pewnie lewatywa pójdzie jeśli nic się nie zmieni. Sama nie chcę mu robić choć nie raz już działałyśmy z córką.Dalej się nie wypróżnia mimo prób kuwetkowych i podawania rozwadniaczy.Dostał więc mleczko.Swoje ulubione.Zjadł a to dobry objaw.Ono też popycha wszystko do przodu. Tylko dopiero za kilkadziesiąt godzin.Boje się by skomasowane środki jutro nie zadziałały w stronę odwrotną.
Żuniek przyszedł do nas i uwalił się na samym środku wyra. Plus Julka i Lucek.Mały śpi z wywalonym jęzorkiem.
Widać,że mu dokucza parcie ale jeszcze jest pogodny.Boje się czy zatkanie jest spowodowane "złym" jedzeniem czy też zrośnięciem się prostnicy.Niestety obie opcje wchodzą w grę.Wolę ta pierwszą.
Bianka poszła dziś jeść chrupki.Więc chyba nie jest źle.Choć nie gania z maślanymi oczami za Wojtkiem.Więc nadal bacznie ją obserwujemy.
Lucynka troszkę mniej buczy za miłosnymi doznaniami.Musiałam ja z klatki wypuścić a ona otworzyła sobie drzwi przesuwne i pooooooszła

W klatce zrobiła totalny kipisz.Woda+chrupki+żwirek wszystko pracowicie wtarte w posłanka i okoliczne okolice klatki. Do czyścić,do trzepać i do myć trudno było.Zwierz nie interesuje się pannica więc zostawiłam ją.Teraz wpakowała się do polegującego TZ-ta.W łóżku leży na "pół ciałka" jakby sama nie wierzyła co robi.
Kachna jak to Kachna.Wyrko i człowiek w wyrku to jej świat.Nie musisz ją głaskać.Wystarczy że leżysz twarzą w twarz i ścierasz sobie kłaki z policzków.Podobno jakiś DT/DS się pojawił na horyzoncie Koteryjnym.Podobno. Ale DS za kilka miesięcy by dopiero ją zabrał.

A DT ?No cóż, jak wszystkim wiadomo łatwo kota z łapek nie wypuszczę do osoby nie znanej
jakem zberaczka.