Właśnie wróciłam z zakupami. Posiedziałam z Pipi w samochodzie - codzienny rytuał. Zjadła suche i mokre, napełniła brzuszek.
Na dworze też już nie tak bardzo zimno, mróz trochę puścił, więc siedzi cały dzień na piwnicznym okienku.
W naszym bloku nie ma ani jednego psiaka - to dobrze. Za to sąsiedzi lubiący kotkę, karmiący, a ci którzy nie darzą jej większą
sympatią - nie przeszkadzają, jest im obojętna. To dobrze !
Właściwie nie dzieje jej sie krzywda, tylko ten domku brak - ona bardzo kocha ludzi, mizia się do wszystkich !
I tak cudnie miauczy, cichutko robi pi-pi-pi, jakby bała się głośno odezwać.
Dziękujemy, że jesteście
