generalnie są Ewar - tylko od wczoraj separacja im się pogłębiła i na razie jakoś tak niezbyt się garną do siebie - a na 90m towarszystwo gdzieś znika w swoim kącie(tzn 2 pod łózkiem a jedno na kanapie w małym pokoju..) Jak są bliżej siebie to syczą prychają, Misio miał nawet ochotę grzmotnąć kogoś.. i niniejszym towarzystwo rozeszło się każde do siebie.
Wiesz ta Misiowa schizofrenia wymaga spokojnych długich ruchów - a Susie przyszła na jej teren i syczy, warczy i pokazuje zębasy (nawet na mnie potrafi z rozpędu burknąć - dopóki nie widzi że Mały lub Misio nie czają się za mną

)
Ja jestem spokojna, trzeba im dać czas - więc niech Susie odstresuje się ze wyrwano ja z ukochanego domku gdzieś na obczyznę z 2 nieznajomymi kociskami, może wtedy wyluzuje i nie będzie tyle syczeć (albo zamieni się w węża

)
i niech sobie siedzi gdzie chce (a woli siedzieć za moimi plecami na kanapie), Małego też na siłę nie wyciągam spod łózka, a Misio (ta mała wreduśna sekutnica) to lepiej niech na razie obwąchuje wszystkich z dala

- czasem jak Mały napatoczy się biorę go pod pachę i podchodzę tak na 2 metry do Susie - ta syczy i warczy a on ucieka na drugi koniec chałupy pod łóżko (do Misia! - rzadko to robi, tylko jak coś go wystraszy)..
W nocy, nie da rady spać na 15m z 3 syczącymi kotami (założę się że Misio wymyśliłaby zaraz jakieś fajne jeszcze bardziej dokuczliwe miejsce do obsikania

) - a śpimy zamknięci tylko ze względu na Misia, robimy talk od dłuższego czasu - obydwa koty są przyzwyczajone że mają ogranicznik. Susie pewnie płakała nie tyle dlatego ze była zamknięta (ciężko 80m2 nazywać zamknięciem - no chyba że dla kota kóry żył na wolności) ale dlatego ze była sama, mi też było przykro ale na razie tak musi być.
1. raz zawsze najgorszy - może myślała ze znowu ją zostawili - przecież nie wiedziała że my tam śpimy a nie poszliśmy sobie na zawsze.
póki co oddzielnie żadne z nich nie jest znerwicowane zanadto, mają swoje "terytoria" , wiedzą o sobie nawzajem i mogą się odwiedzać kiedy chcą. Sytuacja nie jest mega przyjacielska, ale nie zadręczam się tym - ważne, żeby koty jak najłagodniej przeszły ten okres docierania się. Myślę że Hasan i Susie maja naprawdę duże szanse za chwilę przysypiać razem

a Misio? Misio - ma prawie 12 lat i "rozsypaną bombonierkę"

więc jeśli Susie nie będzie gryźć jej też mają szansę na wspolne przesiadywanie na parapecie i hipnotyzowanie ptaszków..
