Dobrze, że już jesteś..
Czytałam Twój wątek..

W weekend miałam porobić trochę fotek kociastym, bo maluchy rosną a Bijoux dalej się ofutrza..

Ale zastrajkował mi aparat.. dwa dni walczyłam z tą cholerą, już myślałam, że dzisiaj będę jeździć do serwisu a tu niespodzianka - sam się łobuz naprawił..

Bijoux ma już futro ok czterocentymetrowe..



Maluchy troszkę urosły, ostatnio grymaszą na animondę kitten.. lepsze jest jedzonko dla dorosłych..

Daisy próbuje namówić Puchatka na zostanie matką zastępczą.. Jeśli tylko gdziekolwiek Puchatek przysiądzie, tam natychmiast zjawia się malutka i usiłuje się wtulić w ciepłe puchaciowe futerko..


Feluś zaczął pluć kapsułkami na trzustkę..

Suffka mi schudła

Dzisiaj się dowiem, czy Felusiowi też mogę podawać.. i jeśli ta, to mam nadzieję, że chociaż tego nie będzie wypluwał..

Dzisiaj w nocy wszystkie footra dały mi popalić, jak już dawno im się nie zdarzyło..
Miałam szczery zamiar położyć się wcześniej, bo ta cholerna czwarta rano wisi nade mną jak upiór.. a szczególnie w niedzielne wieczory, po dwóch dniach lenistwa..
No i się położyłam ok 22, co dla mnie jest wcześnie.. Wtedy kociaste zaczęły..
A właściwie Nikuś.. Poszedł do kuwetki..
wstałam, wyprałam Nikusia, sprzątnęłam i wymyłam podłogę..
Musiałam chwilę poczekać, żeby odciekł na ręczniczku..
Zajrzałam na forum..
Napisałam posta..
Wyjęłam NIkusia, poszłam spać..
Zasypiałam..
Maluchy zrobiły sobie ze mnie tor przeszkód..
obudziłam się.. coś skrobało w kuwecie..
Poszłam, sprzątnęłam.. potem jeszcze drugą, bo działalnośc w drugiej przespałam..
Poszłam spać..
Embiśka przyszła na mizianie..
Znalazłam dwa kołtuny..
Wstałam, poszłam po grzebień i nożyczki..
Złapałam Embiśkę..
Wyczesałam..
Oberwałam od Embiśki..
Odniosłam sprzęt i poszłam spać..
Zasypiałam.. Przyszedł Bazyl.. Z mokrym pysiem po piciu wody.. i otrząsnął się tuż nad moim uchem..
Wstałam, poszłam po ręczniczek, wytarłam Bazyla..
Odechciało mi się spać..
Zapaliłam i zajrzałam na forum..
Napisałam posta..
Poszłam spać.. Coś zapachniało intensywnie..
Wstałam, sprzątnęłam trzy kuwetki..
Zrobiła się mniej więcej północ..
Zrobiłam się głodna..

Poszłam poszperać w lodówce..

Zrobiłam sobie herbatę..
Zjadłam w asyście kociastych.. i żadnego nie poczęstowałam, za co zostałam uraczona kolejną porcją zapachów..
Sprzątnęłam trzy kuwetki..
Zapaliłam, zajrzałam na forum.. tym razem tylko poczytałam..
Było tuż przed drugą..
poszłam spać..
I śniło mi się, że oczywiście zaspałam..
obudziłam się w popłochu.. była 2:40..

Zasnęłam z ulgą, że jeszcze nie muszę wstawać..
O czwartej budzik zadzwonił.. i włączył się telewizor..
A ja jęknęłam - jeszcze dziesięć minut - i usiłowałam nastawić drzemkę w telefonie na te dziesięć minut.. nie wiem czy mi się udało..


Do pracy dotarłam przed dziewiątą..

Ale zdążyłam nakarmić kociaste, umyć łeb, zjeść śniadanie i nawet pozmywać po sobie i kociastych..

Za to w pracy siły odzyskałam gdzieś po jedenastej..
Ciekawe jaki dzisiaj wieczór mnie czeka..
