W sumie to już zgłupiałam całkiem i nie wiem, która to siusia. Wczoraj wieczorem z pewnością była to Gagunia, a wcześniej? - nie mam pojęcia...
Podejrzewałam rezydentkę ze względu na stres, bo maleńka to luzak totalny. Ale mogło być też tak, że Niunieńka zaczeła, a teraz maleństwo małpuje... Nie dojdę prawdy...
W każdym razie, po każdym zasikaniu, piorę totalnie wszystko, tak że żaden zapach nie zostaje (udało mi się nawet upchnąć kołdrę do pralki).
Dziś wieczorem, po powrocie do domu, karmienie przebiegło jakby spokojniej - mniej warczenia ze strony Niuniuni i chyba mniejsze spięcie. Następnie dziewczynki załatwiły się do przeciwnych kuwet kupkując i suisiając. Sypialnię, za radą Nordstjerny, wyłączyłam z użytku na wieczór.
Zachęciłam następnie Niunienkę do zabawy i byłam zdziwiona, że nawet chętnie się bawiła, spinała się tylko, gdy zbliżała się Gagunia. Maleńkiej rzuciłam zabaweczkę (jej naprawdę niewiele potrzeba, by się zajęła sama sobą

) i nadal starałam się rozruszać starszą.
Nawet to wszystko nieźle wyglądało i tak jakby mniej było syknięć i warków, gdy do zabawy chciała dołączyć Gagunia

.
Chwilkę zostawiłam panienki same w salonie i jak wróciłam, przeżyłam szok!

. Gagunia leżała na boczku na podłodze, a Niuniunia stała nad nią i machała jej łapką przed noskiem. Nie wiem, czy to było złośliwe z jej strony, ale maleńka to potraktowała jak zabawę i złapała starszą za łebek. Ta zaczęła syczeć i uciekać, więc Gagunia rzuciła się za nią

. Niuniunia nie chciała pozostać dłużna, toteż machnęła jej znów łapką przed noskiem, mała uciekła, a starsza ją pogoniła!
Patrzyłam na to wszystko zauroczona, bo to były to dla mnie pierwsze próby wspólnej zabawy!

. W sumie nie wiem ile było w tym agresji ze strony Niunieńki, ale nie robiła małej krzywdy, tylko tak jakby wzajemnie sie atakowały i goniły

.
Mam wrażenie, że w Niunieńce nastąpił maleńki przełom i doszła do wniosku w swoim ślicznym łebku, że to małe ruchliwe może nie jest takie złe i można się nim pobawić

.
Trzymajcie kciuki oby tak było!
Co do wetki, niestety nie przyjęła nas dzisiaj, bo wcześniej zamykała gabinet

- pójdziemy z maleńką jutro, a jeśli po rozmowie z nią okaże się, że mam przebadać starsze serduszko, to trudno - zrobię to

.
W każdym razie dziś sytuacja wygląda optymistyczniej.
Teraz Gagunia położyła się w przedpokoju, a Niunienka ją obserwuje z poręczy fotela

.
PS - jednak nie sądzę, by maleńka już rujkowała - nic na to nie wskazuje, poza wczorajszym sioo, ale niech wypowie się wetka