efreja pisze:Vadee, ja te twoje koty zwyczajnie ukradnę wiec gdyby sie tak zdarzyło, że będzie ich stopniowo ubywać to wiesz gdzie są.

wiedziałam, od dawna wiedziałam, że masz jakiś niecny plan!
efreja pisze:Co ja widzę Rudzinka ma brzuszek i to całkiem całkiem. W okresie jej smutnego życia miała tylko miejsce na brzuszek. Ale widać mamusia dba o tucz dziewczynki.
powiedziałabym raczej, że to jelitka napchane 1. i 2. śniadaniem

ale dobrze, że apetyt wrócił, w tym tempie do Świąt będę miała w domu 2 bałwanki
efreja pisze:Dziękuje pięknie za dedykowane zdjęcie Rudzinki i wszystkie inne zdjecia. Ona wyrasta na piekna pannice. Śniezka również jest kocią pięknością tym bardziej,że podobna do mojego Milusia. Kocham te twoje dziewczynki. One sa teraz w takim wieku nastolatek a wtedy zawsze koty wydają się chudzinami, jeszcze przyjdzie czas,że bedziesz je odchudzać.
Ja wiem, po prostu zdaję sobie sprawę, że jak Rudzia przybierze, to tez sobie bedzie łatwiej radziła z jakimiś przeziębieniami itp., bardzo bym chciała, zeby jej już nie męczyły żadne paskudztwa

Za to Śnieżka już przestała zupełnie wyglądać na biedne, chude kociątko

to chyba najpogodniejszy kot jakiego znam - każdy dzień jest dla niej fantastyczną przygodą, wszystko ją cieszy, wszystko ją interesuje, no i oczywiście cała pączkuję, jak przybiega np. czymś mi sie pochwalić, albo się przytulic

i nawet przez sen wyczuwa, że się zbliżam, od razu włącza motor i fika na plecki
A Rudzia - mam wrażenie, że dopiero ją poznaję

Codziennie odkrywam nowe cechy jej charakteru, nowe plamki i kolory na futerku

Mam wrażenie, że codziennie rano widzę ją coraz ładniejszą, weselszą, bardziej rozbrykaną

a jak przychodzi się poocierać o moje policzki i nos, jak próbuje czesać mi włosy, robić demakijaż, czy zwija się w nocy na mojej poduszce w maleńki ciepły kłębuszek, sama mam ochotę mruczeć
I wiecie, ja tak piszę, że ja to, ja tamto, ale muszę też podkreślić, że to ukochane córeczki Tż, który je uwielbia, rozpieszcza i który jest owinięty wokół ich małych paluszków
Wczoraj, dzięki czynnemu udziałowi dziewczyn, wykrajanie i układanie wykładziny w przedpokoju przeciągnęło się do 2. w nocy

oczywiście musiały skakać, ganiać się, chować w fałdach wykładziny, przyklepywać łapką taśmę mocującą do podłogi, obrywać skrawki, ganiać metalową miarkę itp., a Rudzia jeszcze dodatkowo co chwilę próbowała zasnąć mi na kolanach i nie mogła zrozumiec, dlaczego się tak bezczelnie wiercę
Moje brzydalki kochane
