Przygody Kociej Bandy Drombo vol. 1

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro wrz 17, 2008 10:01

vadee pisze:Miniówka ma trochę gorączki, dostała zastrzyk i kroplówkę :crying: :crying:
ma jakąś infekcję pokarmową, wieczorem nas czeka 2 kroplówka i jeszcze jutro mamy zajrzeć :crying:
mam teraz ją obserwować, uważać na żółć w wymiotach i biegunkę (zwłaszcza krwistą), bo mogłoby to świadczyć o kocim tyfusie :crying: Co prawda wetka uważa, że w takim wypadku by miała bardzo wysoką gorączkę, biegunkę i by się lała przez ręce, a nie darła i wiła podczas kłucia (zresztą wieczorem też się bawiła) ale i tak już jestem przerażona, bo się naczytałam o tym strasznych rzeczy :cry: nie mogę stracić następnego kotka :cry:

teraz mi przysypia na brzuchu, jest wyraźnie chłodniejsza, ale i tak... koszmar jakiś :(

a Śnieżka kochana od razu wylizała maleństwu pokłuty karczek, moje cudowne dziewczyny :(
Nie wyj, będzie dobrze...

Ja właśnie wróciłam od lekarza, gdzie dostalam 2 zastrzyki (pierwsze od 16 lat!) i tak mnie tyłek boli, że ledwo moge myśleć :crying:

hihi

 
Posty: 784
Od: Pt sie 22, 2008 6:39

Post » Śro wrz 17, 2008 10:06

hihi pisze:Nie wyj, będzie dobrze...

:lol: Ty to wiesz, jak pocieszyc :lol:

hihi pisze:Ja właśnie wróciłam od lekarza, gdzie dostalam 2 zastrzyki (pierwsze od 16 lat!) i tak mnie tyłek boli, że ledwo moge myśleć :crying:

A co Ci jest??? 8O Bardzo współczuję :? Zastrzyki w dupsko to moja trauma z dzieciństwa (anginy itp. prawie non-stop :? )

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 10:14

vadee pisze:
hihi pisze:Nie wyj, będzie dobrze...

:lol: Ty to wiesz, jak pocieszyc :lol:

hihi pisze:Ja właśnie wróciłam od lekarza, gdzie dostalam 2 zastrzyki (pierwsze od 16 lat!) i tak mnie tyłek boli, że ledwo moge myśleć :crying:

A co Ci jest??? 8O Bardzo współczuję :? Zastrzyki w dupsko to moja trauma z dzieciństwa (anginy itp. prawie non-stop :? )
No moja droga jak tu jest tyle kciuków to wierzysz, że Miniówce coś złego sie stanie? Bo ja nie...

Zastrzyków w ogóle nienawidzę, a te dwa to jakieś były takie wredne, że cały półdupek mnie boli teraz i pół uda :evil:

hihi

 
Posty: 784
Od: Pt sie 22, 2008 6:39

Post » Śro wrz 17, 2008 10:43

podczas podejrzenia FIPa Rudzi kciuki zadziałały :oops:


ps: może to jakiś zastrzyk taki wredny, wiadomo - czasem niektóre szczypią, inne bolą a inne nic :?

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 10:47

vadee pisze:podczas podejrzenia FIPa Rudzi kciuki zadziałały :oops:
No właśnie o tym przeciez mówię! :roll:

Dlatego NIE PANIKUJ!

hihi

 
Posty: 784
Od: Pt sie 22, 2008 6:39

Post » Śro wrz 17, 2008 12:36

Vadee, będzie dobrze! Dzieci, jak to dzieci, czasami chorują, a Miniówka z racji wieku ma najniższą odporność z towarzystwa.

Jak znalazłyśmy nasze koty (miały ok 6 tyg.) to dawałyśmy im przez jakiś czas Scanomune. To preparat podwyższający odporność i moim zdaniem jest super. Sprawdzał się nawet u dzikich kotów jak zaczynały prychać. Jak już Miniówa wydobrzeje to możesz jej podawać przez jakiś czas.

A na pociechę powiem Ci, że ja też panikuję zawsze, jak Benio "jakoś inaczej się zachowuje"

olesia.b

 
Posty: 510
Od: Nie sty 07, 2007 2:14
Lokalizacja: Kołobrzeg

Post » Śro wrz 17, 2008 13:11

Dzięki, Olesiu, przestraszyłam się, że może coś się przywlokło z lecznicy, jak braliśmy Rudzię :( Ale czy wtedy wykluwałoby się aż 2 tyg?
Myślisz, że dobrze byłoby jej podawać coś na odporność nawet, jeśli do 4.t.ż. była przy matce?

Maleństwo póki co śpi, gorączka chyba trochę spadła, wymiotowała jeszcze 2 razy, nadal nic nie je :/
Odpukać napewno nie ma, charakterystycznej dla panleukopenii, bolesności brzuszka, ani biegunki (choć to akurat najpóźniej pojawiający się objaw), ani żółci w wymiotach (100% bezbarwnej śliny).
Reszta chyba wyczuła, bo są dzisiaj grzeczni jak aniołki :(

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 13:30

A może ona coś zjadła, czego nie powinna?

olesia.b

 
Posty: 510
Od: Nie sty 07, 2007 2:14
Lokalizacja: Kołobrzeg

Post » Śro wrz 17, 2008 13:36

Ojej,co ja czytam, Minióweczka niedomaga? :roll:
Vadee, nie panikuj, to jakaś chwilowa niedyspozycja może być.
Kciuki duże są, spokojnie, i pisz, jak mała się czuje.

Panleuko na pewno nie, bo dzieciaczki odchodzą z dnia na dzień..Głowa do góry!
Obrazek
Obrazek

kalair

Avatar użytkownika
 
Posty: 233427
Od: Czw maja 24, 2007 21:07
Lokalizacja: Beskid Śląski

Post » Śro wrz 17, 2008 14:06

Dzieki, kochane :*

Zadzwoniłam do wetki, że mała cały czas wymiotuje i dostała jeszcze jeden zastrzyk przeciwwymiotny. I mam ją dopyszczkowo dokarmiać convalescence'm. I 17.30 kroplówka nr 2 :( Biedny pokłuty klusek :(

Pojęcia nie mam, co mogło jej zaszkodzic :( wprowadzałam jej do gerberów karmę dla maluchów + chrupki, ale to były RC, Animonda czy Hills'y, więc nie powinny jej zrobić krzywdy, prawda? Rośliny ma jeszcze za wysoko, może np. zjadła grudkę żwirku silikonowego :?: - w tej chwili mi to przyszło do głowy, myślicie, że mogła się tym zatruć? 8O

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 14:20

Zatruć to nie,ale zaszkodzić mógł..O ile zjadła.
A jak się teraz czuje?
Obrazek
Obrazek

kalair

Avatar użytkownika
 
Posty: 233427
Od: Czw maja 24, 2007 21:07
Lokalizacja: Beskid Śląski

Post » Śro wrz 17, 2008 14:22

kalair pisze:Zatruć to nie,ale zaszkodzić mógł..O ile zjadła.
A jak się teraz czuje?

Śpi :(

co do żwirku - grom wie! :? może jakiś gerber się zepsuł (trzymam je w temp. pokojowej, bo taki glutek nie może jesc zimnego) albo jakaś karma była nie taka, pojęcia nie mam :/
wszelkie chemikalia są zawsze pochowane, rośliny na parapetach i szafkach, a ona jeszcze tak wysoko nie skacze, nic mi nie przychodzi do głowy :?

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 14:32

2 ml convalescence'a wypite :)
jak wyszłam po 1 dawce z pokoju, to piszczała, myślałam, że coś jest nie tak, ale spojrzała żarłocznie na moją kanapkę, więc jej dałam jeszcze trochę :D i przestała piszczeć :D to chyba dobrze, prawda?
no i nie zwróciła - zastrzyk działa, jak już nie jest jej niedobrze, to może zacznie jeść w końcu? :roll:

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 17, 2008 14:39

No jasne,że dobrze! :D
Zobaczysz, szybciutko dojdzie do siebie! :wink:
Obrazek
Obrazek

kalair

Avatar użytkownika
 
Posty: 233427
Od: Czw maja 24, 2007 21:07
Lokalizacja: Beskid Śląski

Post » Śro wrz 17, 2008 14:46

kalair pisze:No jasne,że dobrze! :D
Zobaczysz, szybciutko dojdzie do siebie! :wink:

oczywiście sama z siebie jeść nie chce :? teraz popiskując wdrapała mi się na brzuch, więc ją otuliłam szalikiem i Maleństwo - swoim ulubionym sposobem - zasypia na siedząco :)

Musi być zdrowa, bo to było przeznaczenie, że do nas trafiła (tak samo, jak z Pchełką i Rudzinką), machnęła się wtedy tęcza na niebie, więc to znaczy, że ona jest nasza i już :evil: i skoro nawet Tż się przyznał, że się zakochał od razu (wprost tego nie powiedział, rzecz jasna :wink: ) to ma zdrowiec i basta! :evil:

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 142 gości