Tinka07 pisze:PcimOlki,
...Błędów nie powielam. Przykrych doświadczeń z suchą karmą mam za wiele, żeby odstąpić od swojej niezachwianej pewności.
Aha. Nikt do odstępowania cię nie namawia. Zycie weryfikuje bez namawiania,
Dla mnie błędem byłoby poswięcenie resztek czasu, jaki posiadam do dyspozycji, na czasochłonne kombinowanie z przyrżądzaniem różności, z ważoną suplementacją (cokolwiek ta suplementacja w tym przypadku znaczy) kosztem czasu, jaki poświęcam na zabawy z futrami. Uważam, że ich stan psychiczny jest, co najmniej, tak samo ważny, jak to co żrą, jeśli nie ważniejszy. Dlatego wolę pobawić się z nimi codziennnie zamiast kombinować wapń i potas, czy inne żelazo. Tudzięż wiele innych składników, których nazw nawet nie znam. Ty pewnie znasz wszystkie.
Osobiście jadam bardzo mało, tyle żeby wystarczyło, nie mam problemów z nadwagą i uważam jedzenie za przykrą acz niezbędną konieczność. Sądzę też, że im mniej się je, tym mniej syfiastych chemikaliów wprowadzamy do organizmu. Niestety futrzaki nie reagują na tą argumentację i domagają się dokładek a ja niestety im ustępuję. To niestety jest największy błąd. Ludzie, koty i inne stworzenia, które są za tłuste, mają obniżony komfort życia i zwiększoną podatność na choroby. Idąc dalej, jestem przekonany, że futerka przekarmiane w sposób naturalny, pożyją krócej od tych, które będą jeść niewiele karmy suchej. Dziwne, że przy swojej doskonałej wiedzy tego problemu nie poruszyłaś.
Do reszty: wasze wnioski są żałosne. Jeśli ja szaleję dziś za ziemniakiem gotowanym w wodzie, czy oznacza to, że ów ziemniak nieszczęsny został przez rolnika spryskany moczem aby mnie do szaleństwa kulinarnego doprowadzić? Uzasadnienia brak we wszystkich waszych tezach. Ja nie jestem taki głupi, żeby polegać na zdaniu trzech, zależnych od siebie jak widać, osób. Może inni są. Produkujecie Urban Legendy niczym nie poparte a mi się niechce z wami, na ten temat, gadać, ponieważ nie prezentujecie żadnej argumentacji, poza kpiną.
EOT