No...gorzej nie jest.
Grzywuś w dobrym nastroju, spałaszował wołowinkę. A ile miziania było przy tym
Do homeopatyka dołączyłam caniviton. To oczywiście nie jest "lek", który go postawi na łapy, ale na dłuższą metę może trochę "uelastyczni" mu stawy...
Wczoraj nie widziałam się z Grzywaczkiem, dzisiaj z rana dostał homeo i obejrzałam go dość dokładnie - nie ma nowych wyłysień, nie widać było żeby się wylizywał - skóra pod paszką różowa, nie podrażniona, na klacie podobnie, tyłeczek - może być...
Poczekamy jeszcze kilka dni i sprawdzimy czy homeopatyk działa, czy ten stan się utrzyma.