Oj, przydała by mi się taka... Jeden kotek jest z nami 1.5 tygodnia, drugi 3 dni a pytań coraz więcej... Wspomożecie początkująca kocią mamę?
Pierwszy problem mam z jedzeniem. Kotki mają prawie 5 miesięcy. W rodzinnym domku były karmiome Whiskasem Juniorem, który jak wiem nie ma najwyższych notowań. Póki co więc daję im te puchy (coby nie wprowazdać zbyt wielu zmian w ich życiu), ale chcę je przestawić na jakieś normalne jedzenie. Docelowo myślę o karmie domowej (surowe lub gotowane mięsko + warzywa) a do tego sucha karma dobrej firmy i mleczko (no i oczywiście woda do picia). Kiedy można zrobić im taką rewolucję? Wczoraj próbowałam pierwszy raz dać im surowych żołądków kurzęcych - zjadły z wielkim apetytem. Na suchą karmę patrzą z pogardą. Whiskasa z puszki jedzą cały czas. A może jest jakaś dobra karma 'puszkowa' na okres przejściowy? I jeszcze jedno - czy takie małe kociaki można karmić po domowemu, czy jednak zbilansowane karmy 'przemysłowe' są lepsze?
Drugi problem to relacje kotki - moja 2 letnia córeczka. Czy jest jakaś szansa, żeby nauczyć kotki, żeby nie wyjadały jej jedzenia z rączki? Moja córcia jest teraz na etapie biegania z różnymi rzeczami 'do pojadania' w łapce i już kilkakrotnie została pozbawiona plasterka szynki przez któregoś z kocurków. Jaki był płacz to aż ciężko opisać...
Trzecia kwestia - drapak-domek dla kotka. Póki co mamy drapak 'deskę' który kotki całkowicie zlekceważyły. Czy w takim razie jest sens kupować (robić) jakąś dużą kocią konstrukcję (marzy mi się taki słupek od podłogi do sufitu z kocimi kryjówkami)? Jest to spory wydatek (a i własnej pracy dużo), więc nie wiem, czy skoro zlekceważyły mały, to duży będzie zaakceptowany?
Czwarty problem (i póki co ostatni) - mieszkamy na 3 piętrze, więc spacery 'przez balkon' nie wchodzą w grę z przyczyn oczywistych. Czy w takim razie przyzwyczajać kotki do smyczy, czy też mogą one żyć tylko w mieszkaniu?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam
Ania