Mały dzikunek powolutku przestaje się bać..
Dzisiaj już wyłaził zza kanapy przy otwartych drzwiach do pokoju i do tego w dzień..
Fumek siada przy drzwiach wejściowych do pokoju i ćwierka do brata.. wtedy mały wyłazi zza kanapy..
Chociaż właściwie to Fumka powinnam nazwać "mały" bo jest zdecydowanie mniejszy i smuklejszy od Ptysia..
I jeszcze jak zobaczyłam, jak Ptyś reaguje na kociaste

to wychodząc z domu zostawiłam mieszkanie dostępnie w całości dla wszystkich footer..
Przyznam, że wracałam z duszą na ramieniu, bo Ptyś, do tej pory samotny w pokoju, potrafił trochę zmieniać scenografię w ciągu nocy..
Ale co tam, raz kozie śmierć.. otworzyłam, zostawiłam i wyszłam..
Po powrocie WSZYSTKO było w najlepszym porządku.. nic nie rozwalone, książki nie wywleczone z półek.. ciuchy wisiały na wieszakach..
Tylko kolejna zabawka była tak porządnie wyprana, że niestety wylądowała w koszu..
Chyba Ptyś za bardzo się przejął swoim ogonem..
Może mu przefarbować cały na czarno?
Pomoże?
Jak myślicie?
