Tumaśkowe koty - "D"koty z nami

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lip 16, 2007 7:11

fajne devoniaste :)
Nie robię już drapaków.
Sprzedaję chusty do noszenia dzieci

covu

 
Posty: 18247
Od: Nie sty 09, 2005 9:56
Lokalizacja: Józefosław (gdzieś między Warszawą a Piasecznem)

Post » Pon lip 16, 2007 14:35

Jak one urosły! 8O :love:
Amber to już kocurek, że hoho!
A Alfa to rzeczywiście cała Fantasia :D

Kicorek

Avatar użytkownika
 
Posty: 28748
Od: Pon sie 30, 2004 9:47
Lokalizacja: Warszawa Żoliborz/Bielany

Post » Wto lip 17, 2007 14:45

Kicorek pisze:(...) Amber to już kocurek, że hoho! (...)

Już nie do końca ... :lol:

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto lip 17, 2007 15:07

tumasia pisze:
Kicorek pisze:(...) Amber to już kocurek, że hoho! (...)

Już nie do końca ... :lol:

Nie to się liczy, co pod ogonem, tylko całokształt :lol:

Kicorek

Avatar użytkownika
 
Posty: 28748
Od: Pon sie 30, 2004 9:47
Lokalizacja: Warszawa Żoliborz/Bielany

Post » Wto lip 17, 2007 22:27

No, całokształtem to pewnie nie jedną piękną pannę by zbałamucił :twisted:, ale niestety od jakiegoś czasu już nie może :lol:
W końcu (kastrowana, bo kastrowana) siostra u boku, stwarzała niejakie możliwości mariażu... :twisted:

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto lip 24, 2007 21:58

fantastyczne maluchy i widac że są kochane i baaaaaaaaaardzo zadbane w nowych domkach :D a co ze stronką??
Alchambre zostawiliście u siebie??
Obrazek

reni164

 
Posty: 277
Od: Pt gru 16, 2005 16:12
Lokalizacja: Rejowiec woj. lubelskie

Post » Czw lip 26, 2007 11:02

Tak, Alhamberka rozrabia u nas. I to jak rozrabia - Elza i Fantasia za młodych lat nawet w połowie tak nie rozrabiały jak to rozpuszczone diable :twisted:

A jeśli chodzi o stronę - to muszę siąść i wybrać zdjęcia Alhambry. W piątek chłop mi wychodzi na całą noc, to w spokoju zdjęcia przygotuję. Myślę, że w poniedziałek - wtorek strona wzbogacona zostanie o Alhambę, a i uzupełnimy "kartotekę" Emirka

A tak OT: przy okazji zajrzałam na Twoją stronkę - i muszę złożyć serdeczne gratulacje Adeli. BOS - no, no. no. Jest czego zazdrościć i gratulować!

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 04, 2008 10:13

Dawno się w naszym temacie nie odzywałam, bo i nic ciekawego w naszym życiu się nie wydarzyło.
Teraz zaczęło się dziać, że aż miło. Tak się zaczęło dziać, że marzę już tylko o jednym - o chwileczce spokoju. Pomijając sprawy rodzinne (rak piersi Mamy, Jej zawał), moje futrzaki też dały mi popalić, szczególnie zaś jeden – Alhambra.

Zacznę jednak od niespodzianki – Emirka. Przekonana, że ma on grupę krwi B, zwlekałam jakiś czas z badaniem. Przy okazji grudniowej wizyty u weterynarza, sprawdziliśmy. I okazało się, że Emirek ma na 100% grupę A, zatem z Elzą mamy murowany konflikt serologiczny… Czekają nas jeszcze badania małej, ona jest po matce z grupą A i ojcu z grupą B. Zatem na dwoje babka wróżyła.
Na razie zatem Fantasia miała randkę z Emirem. Elza natomiast obraziła się na chłopaka i nie zamierza nam na razie rujkować. A tak liczyłam na dwa porody pod rząd… Ułatwiłoby nam to stanowczo sprawę…

Wracam jednak do Lemura - Alhambry, który urozmaicił nam życie znacznie i zapewnił niezapomnianego Sylwestra (oby tylko niepowtarzalnego).
To, że mała bawiła się kablami – wiedzieliśmy nie od dziś. Płyny odstraszające, cytryny i inne nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Zatem co mogliśmy, odłączaliśmy wychodząc z domu. Zrezygnowaliśmy z muzyki, odłączając wszystkie kolumny (gdyż właśnie te kable, cienkie, przyjazne – cieszyły się największym powodzeniem u Lemura). Nie zmieniało to faktu, że co jakiś czas Alhambra dumnie przynosiła nam znalezisko – kawałek kabla… Gdzie ona to magazynowała – zawsze nas zastanawiało…
30. XII. Alhambra zwróciła jedzonko. Nic wielkiego, zdarza się. Kota się przegłodzi i będzie jak nowonarodzony. Tak mi się wydawało… Nic bardziej mylnego. Lemur dorwał się do wody i jak nie zaczął nią chlustać na prawo i lewo… Na sygnale pojechaliśmy z Lemurem na nocny dyżur. Mała dostała kroplówkę, No-spę i kontrast. Wróciliśmy do domu. Minęła niecała godzina, gdy Alhambra zaczęła kontrast zwracać w ilościach hurtowych… To już wprowadziło mnie w stan wyraźnej histerii…
31. XII, z samego rana pojechaliśmy na Białobrzeską. Szybkie prześwietlenie i jeszcze szybsza decyzja – kota otwieramy! Wewnątrz Lemura znajdowały się niezliczone zwoje kabli, przepięknie ukazane na RTG. O 10:00 Lemur poszedł na operację… O 12:00 zadzwoniła do mnie Pani Doktor. To co widzieliśmy na rentgenie, to nic w porównaniu z tym, co znaleziono w kocie… Mała miała cięty żołądek i w trzech miejscach jelito. Praktycznie całe jelito czcze zajęte było kablami. Do tego wyraźny odczyn ze strony trzustki…. Duże ryzyko zapalenia otrzewnej i/lub trzustki… Rokowania co najwyżej ostrożne… Z dobrych wiadomości brak zmian martwiczych w żołądku i jelicie.

O 16:00 malucha przywieźliśmy do domu. Wcześniej zobaczyliśmy, co z kota wyjęto. A wyciągnięto pełną garść, pociętych i niepociętych, wynicowanych i nie wynicowanych kabelków oraz jeden ok. 10 cm kawałek sznureczka – raczej cienkiego, z którym Pani Doktor miała najwięcej problemów… Dostaliśmy do domu leki przeciwbólowe i dnia następnego mieliśmy pojawić się na kroplówce i antybiotyku.
Mała zabieg przeszła dobrze. Po powrocie do domu od razu skorzystała z kuwetki, a potem cały czas próbowała ganiać. Do rana nawet na chwilkę się nie położyła. Leków przeciwbólowych nie otrzymała, bo oznak cierpień nie widziałam u niej żadnych. Jedyne, co ją stanowczo dręczyło, to głód. Dałaby panna wszystko za kawałeczek choć jedzonka. Niestety, przez trzy doby karmiona ma być tylko i wyłącznie kroplówkami…

Mija dziś czwarta doba od zabiegu. Lemur pięknie dochodzi do siebie. Zaczął nawet już jeść. Na razie RC Convalescence Suport rozrabiany z wodą, ale ma dziś wieczorem już szansę otrzymać tą samą karmę w saszetce.

Nam pozostaje strach – jak dalej z takim kotem żyć? Jak uniknąć ryzyka? Z różnych ciemnych kątów usunęłam resztki zmagazynowanych kabelków, co mogliśmy, powkładaliśmy w osłonki… Czy to wystarczy? Bo, że Lemur się nie zmieni, nie mamy najmniejszych wątpliwości. Wczoraj już próbowała zjeść troszkę żwirku z podłogi…

Jednocześnie chcieliśmy bardzo, ale to bardzo podziękować wszystkim lekarzom z Białobrzeskiej, a szczególnie Pani dr Marcie Hoffmann-Jagielskiej za szybką diagnozę, pani dr Małgorzacie Wilkowskiej za sprawnie przeprowadzoną operację i przede wszystkim naszej ukochanej pani doktor Ani Cetnarowicz za słowa otuchy, za dalsze prowadzenie Lemura, za cierpliwe odbieranie wszelkich telefonów, którymi Ją wręcz bombardowałam. Za wszystko.
Ostatnio edytowano Pt sty 04, 2008 10:42 przez tumasia, łącznie edytowano 1 raz

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 04, 2008 10:24

:strach:

Futrzaki zapewniają nam atrakcje, nie ma co... :roll:

Trzymam mocne kciuki za zdrowie Alhambry :ok: (nie mogłam się nadziwić na wystawie, jak pięknie wyrosła :love:)

I za emifantasiątka :ok:

Kicorek

Avatar użytkownika
 
Posty: 28748
Od: Pon sie 30, 2004 9:47
Lokalizacja: Warszawa Żoliborz/Bielany

Post » Pon sty 07, 2008 17:41

Alhambra ma się coraz lepiej, świadczyć o tym może fakt, że przez kaftanik rozlizała sobie szew... Dobrze, że już w środę szwów się pozbywamy...

A oto, co pokazało nam zdjęcie RTG:
Obrazek

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon sty 07, 2008 17:48

Pakowna jest, nie ma co... :?

Za dalszą rekonwalescencję :ok:

Kicorek

Avatar użytkownika
 
Posty: 28748
Od: Pon sie 30, 2004 9:47
Lokalizacja: Warszawa Żoliborz/Bielany

Post » Śro sty 09, 2008 16:42

Asiu, trzymam za Lemura i za Mamę :D (Twoją??, pozdrów ją od nas :D)
Nie robię już drapaków.
Sprzedaję chusty do noszenia dzieci

covu

 
Posty: 18247
Od: Nie sty 09, 2005 9:56
Lokalizacja: Józefosław (gdzieś między Warszawą a Piasecznem)

Post » Śro sty 09, 2008 21:33

Pozdrowię, jutro do niej na randkę wysyłam Elzunię :twisted:
A w poniedziałek Mama zaczyna radioterapię. Wierzę, że będzie dobrze :!:

Lemur zaś ma już zdjęte szwy, kubraczek jednak utrzymujemy do piątku - wolę by mała szalała pod moim bacznym okiem. Żre już i mokre, i suche. Kabli, póki co nie żre, peszli też nie :D I ogólnie, zadowolona z życia jest bardzo!

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lut 27, 2008 13:37

Z ogromną dumą donoszę, że dzisiejszej nocy Fantasyjka powiła trójkę zdrowych i pięknych kociąt: dwie blondyny i ryżego chłopca. Mama i dzieci czują się doskonale, a ja pęcznieję z dumy!

Tak na szybko napiszę jedynie, że chłopak miał wagę urodzeniową 90g, a dziewczęta 78g i 64g. Ta najmniejsza jest najbardziej rezolutna i już przybyła całe 6 g :P

Teraz odbywa się burza mózgów, jak nazwać maluchy. Napewno jedna z blondyn będzie nosiła wdzięczne imię BLANCHE (od białego piwa), natomiast dla pozostałej dwójki mamy taki ogrom piwnych propozycji, że naprawdę nie wiemy co wybrać. Jak tylko się zdecydujemy - pochwalę się. Pewnikiem przy okazji wieczornego zamieszczenia zdjęć.

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lut 27, 2008 13:41

Gratuluję, gratuluję! :D
Niech dzieciaki zdrowo rosną :ok:

Kicorek

Avatar użytkownika
 
Posty: 28748
Od: Pon sie 30, 2004 9:47
Lokalizacja: Warszawa Żoliborz/Bielany

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Damian- iza71koty, Marmotka, ser_Kociątko, sqbi90 i 66 gości