KRAKÓW i Małopolska

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Wto maja 07, 2002 22:13 KRAKÓW i Małopolska

KRAKÓW

Polecam weta Jarka Wieczorka na ul. Mostowej 6 - to Kazimierz.
Lecznica nazywa sie Amigo.
Jego numer to 430 58 19 , a na komórę 604 973 544
Ufam mu - operował mi Lejka.
Batka pisze:dla informacji
na ul. Mostowej 6 (Kazimierz) nie ma już weta
przyjmował tam dr Rafał Wieczorek


---------------------------------------------------------------------------------

Agni pisze:A ja polecam weta przy ul. Orlich Gniazd 22 (tak jak się jedzie z Opolskiej w stronę Toń). Nazywa się Klichi jest super (chodzę do niego z moimi kotami.
Ostatnio edytowano Pon lip 14, 2008 21:51 przez Estraven, łącznie edytowano 4 razy

Liv

 
Posty: 21685
Od: Pon lut 04, 2002 15:40
Lokalizacja: Kraków - Balice

Post » Wto wrz 17, 2002 19:53

KRAKÓW
nie polecam dr Bogacza ze Szklanych Domów

@sica pisze:Pomyłka, na os. Szklane Domy przyjmują Adamczykowie. Ich nie polecam, a zwłaszcza jego. Kotu mojej siostry usiłował nastawić zdrową łąpę :evil:

Polecam za to:
gabinet państwa Szydłowskich
os. Złota jesień 13
tel: 648 95 00
otwarte: pon.-pt.: 9.30-12.30 i 16.30-20.00
sob.: 9.30-14.00
Chodzę tam z moim zwierzyńcem, jestem zadowolona z kompetencji i fachowego podejścia. Jak czegoś nie rozumiem to wytłumaczą a Jacek Szydłowski wykazuje się sporą dozą inwencji przy niestandardowych przypadkach, dobry chirurg i ma pojęcie o zwierzętach innych niż psy i koty. Zoperował dwutygodniowe zwichnięcie stawu biodrowego (kot jest wychodzący, poszedł w długą i wrócił po dwóch tygodniach) kotu mojej siostry (j.w.), który w ogóle tej łapy nie stawiał na ziemi, przeprowadzając plastykę stawu tak, ze trzeba się bardzo dobrze przyjrzeć żeby zauważyć, że kot leciutko utyka.
Mają aparat do USG.
Natomiast pani Szydłowska nie bardzo ma pojęcie o zwierzętach egzotycznych ale jeśli chodzi o psy i koty to jest dobra (aktualnie na macierzyńskim). Jest tam również całe stadko praktykantów, ale wszystko jest pod kontrolą. Tylko w poczekalni bywają duże kolejki :(

KaśkaGM pisze:A teraz sprawa lecznicy, która jest mi najbliższa, a właściwie była. Chodzi o lecznicę na os.Złotej Jesieni. Przez kilka lat byłam zachwycona, dr Jacek uratował życie mojemu kotu, prowadził jego leczenie i dzięki niemu przeżyła z nami prawie 3 lata. Potem kolejny kot w ciągłym leczeniu - także ok. Ale.......... wreszcie nadeszła chwila zastanowienia i chyba jakiegoś otrzeźwienia. Coś było nie tak. W przypadku pierwszego kota już powinnam się zastanowić - wcale nie usłyszałam żadnych propozycji leczenia czy to konwencjonalnego czy też niekonwencjonalnego, to ja musiałam szperać po internecie, pytać, bo nic mi nie zaproponowano, a każdą propozycję kwitowano=nie trzeba, pewnymi aspektami wcale się nie zainteresowano- jeśli chodzi o raz przyjętą metode leczeia żadnych Zmian czy wprowadzenia czegoś nowego. Tylko mocznik i mocznik był wyznacznikiem stanu zdrowia kota z przewlwkłą niewydolnościa nerek, a przeciez nie tylko to się w tym przypadku liczy. W kolejnym przypadku kota znowu coś poszło nie tak.(Leczenie zaczęły lekarki-praktykantki.)To miało być zwykłe przeziębienie. Stara schorowana kicia prze 3 tyg. miała zmieniane krople do nosa i antybiotyki, brak jakichkolwiek preparatów osłonowych czy podnoszących odporność. Wreszczie próba jakiejś diagnostyki-być może to jakiś nowotwór w zatokach, a więc prześwietlenie. No i znowu nic, zatoki czyściusieńki, węzły chłonne idealne. Kolejny koński antybiotyk doustnie, patrzę a w pysku robią się olbrzymie afty.Jedyny komentarz to taki, że po pierwsze z nadżerkami w pysku nic już sie nie da zrobić, a drugi to taki, że powinnam zdawać sobie sprawę, że to co się dzieje z kotem to następstwo podstawowego schorzenia. Tylko jakiego ASTMY ?? bo na to była leczona. Otóż nie - tu niespodzianka - Kociej Białaczki ????!!!! Ciekawe skąd, kot niewychodzący, nietestowany, a tu taki pomysł. Poza tym pozostałe koty są zdrowe, a miały z nią ciągły kontakt. No więc nie wiem jak to juz było, a może to nie białaczka tylko klasyczne przeleczenie,za dużo antybiotyków????Niestety tego już się nie dowiedziałam, bo kicia odeszła na moich rękach. Umierała 3 godziny, agonia musiała zacząć sie już w lecznicy- to był kolejny zastrzyk z antybiotykem, ale nikt mi o tym nie powiedział. Tak więc na prawdę nie wiem co mam myśleć. :oops:[/size]

@sica pisze:Pragnę tylko poinformować, że lecznica owa dorobiła się strony internetowej:
http://www.szydlowscywet.com.pl

02.2010 basia66 pisze:Przychylam się do opinii o dr Jacku ze Złotej Jesieni. Bardzo fachowy i rzeczowy chirurg. I ma poczucie humoru. Można tylko pozazdrościć zwierzaczkom takich wet.Od 10 lat chodzę do Niego ze swoim zwierzyńcem. Gorąco polecam. :ryk:

02.2010 markopolo00 pisze:Polecam lecznice dr,Szydłowskiego przy oś, Złota Jesień
Jako jedyny w Krakowie podjął się ratowania psa w wieku 14 lat z
rakiem przeprowadził operacje i pies przeżył jeszcze cztery lata
inni wetowie kazali uśpić prowadził również mojego chorego kota
na nerki mimo iż nerki nie funkcjonowały prawidłowo potrafił przedłużyć
mu życie o prawie sześć lat mimo iż inne lecznice stwierdziły że to już koniec .
kolejki duże ceny umiarkowane

06.2010 nea pisze:MED-VET os. Złotej Jesieni 13-POLECAM!!!

za poradą miszeliny byłam dziś u p. Szydłowskiego z moją Danutką w celu zachipowania i szczepienia przeciwko wściekliźnie (by wyrobić paszport).
Teraz mogę powiedzieć że pan Szydłowski to Anioł nie człowiek.
Zgodnie z przestrogami napotkałam sporą kolejkę. Nie dziwię się po wizycie dlaczego tak wielu ludzi chce powierzać swoich pupili właśnie temu panu (i nie mówię tu o niskich cenach-których tam także doświadczyłam).
Po odczekaniu swojego i miłych pogawędkach w poczekalni nadeszła nasza kolej. Stresowałam się strasznie. Od razu poinformowałam, że kot nie należy do lubiących współpracować. Pan doktor poprosił żeby wyjąć Dankę z transporterka i postawić na stole. Dał jej chwile na zapoznanie się z otoczeniem, zapachami i sytuacją. Poprosił o postawienie na wadze-co też dało jej chwilę na zaznajomienie się z otoczeniem. Następnie wziął ja do badania. Ale Danutka zaczeła syczeć i się wyrywać. Zatem lekarz stwierdził nie ma co przysparzać kotu nerwów czy zgadzamy się by poddać ją premedykacji (dać głupiego Jasia). Poinformował, że będzie trzeba odczekać 10 min, podczas których kot będzie miał odruchy wymiotne a potem zapadnie w stan letargu, i że to jest najlepsze wyjście żeby jej nie stresować niepotrzebnie. Po 10 min Danuśka, a w zasadzie jej zwłoki (teraz się śmieję ale naprawdę bardzo się denerwowałam jak widziałam moją kotkę w stanie letargu, bałam się że umrze, że się nie wybudzi, prawie płakałam w zasadzie bez powodu) bezproblemowo zachipowano (to jest naprawdę GRUBA igła! Danka w życiu na trzeźwo nie dałaby sobie tego wkłuć!) i podano szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Lekarz poinformował, że po tej szczepionce Danutkę będzie boleć prawa noga (injekcja w prawe podudzie) i że jeśli po 6 miesiącach pojawi się guzek-koniecznie trzeba przyjść na wizytę.
Następnie lekarz zapytał czy wybudzić kota czy pozostawić aż sam się wybudzi. Wachałam się trochę, bo po co znów zastrzyki i kolejna chemia, ale ostatecznie stwierdziłam żeby wybudzić bo moje nerwy nie przetrwają kolejnych 3-4h oczekiwania aż Danutka się ocknie.
Dostała więc kolejny 4-ty dziś zastrzyk i po kilku minutach gdy wracały jej normalne odruchy uszek i łapek nagle podniosła swój piękny łebek i popatrzyła tymi swoimi zdezorientowanymi oczkami:)

I tym humanitarnym i w zasadzie bezbolesnym i minimalnie stresogennym sposobem Danutka ma chipa, paszport i jest zaszczepiona przeciwko wściekliźnie! Zatem można po ludzku! A teraz śpi, jeszcze trochę w amoku i z zawrotami głowy na kolankach i nawet nie wie, że za 7 miesięcy przeprowadzamy się do Szkocji :D
Tzn za miesiąc jeszcze musimy z jej pobrać krew na badanie, ale nie będę jej już dziś niepotrzebnie niepokoić!

P.S. Ludzie czytajcie fora internetowe i chodźcie tylko do polecanych w waszych miastach weterynarzach. I sami polecajcie lub odradzajcie. Naprawdę nie chcecie żeby wasz pupil przeżywał to co musiała przez moją głupotę przeżyć moja biedna Danutka podczas wcześniejszej wizyty w przychodzni Krak-vet na os. Złotego wieku u pana Kobiałki (o czym już pisałam i stosowny post znajduje się pod opiniami Krak-vetu. Oczywiście nie chce umniejszać zdolnościom pana K. bo byc moze jest dobrym weterynarzem ale od psów-ktore czasem tzreba ostro potrakotwać. Napewno do kotow podejscia nie ma-a wrecz sadystyczne ciągoty)

07.2010 wrona pisze:Chciałam podzielić się moim doświadczeniem z lecznicą na os. Złota Jesień, czyli ze słynnym dr Szydłowskim. Było to jakieś 5-6 lat temu. Miałam moją pierwszą kicię, byłam totalnie zielona i kicię trzeba było wysterylizować. Poszliśmy z TŻem, kicia dostała zastrzyk, wymiotowała i zasypiała nam na rękach w poczekalni, dr Szydłowski z praktykantką (chyba) śmiali się, że kota powaliło, coś o końskiej dawce mówili. Kot został wydany w stanie niewybudzonym, dostaliśmy kropelki, żeby zakraplać oczy. Kicia ocknęła się dopiero w domu, do siebie dochodziła 24 godziny - była prawie cały czas jak nieprzytomna ( to chyba ta dawka). Na drugi dzień do kontroli i na zdjęcie wenflona ( nie pamiętam poprawnej nazwy). Kicia była i jest bojowa, więc gdy po podniesieniu jej za kark do góry zasyczała i naburczała na dr Szydłowskiego, usłyszeliśmy, że on dzikiemu kotu nie będzie wyjmował i odesłał nas. A my potulnie wróciliśmy do domu i sami wyciągaliśmy. Myślałam, że się skończę jak po wyjęciu igły napłynęło jej trochę krwi, a ja wtedy nie wiedziałam czy ona przestanie lecieć. Po prostu koszmar. Człowiek jakiś totalnie głupi wtedy był - niestety. Szwy poszliśmy wyciągać gdzie indziej. Chyba trzy lata później sterylizowałam dwie kicie blokowe - sterylki aborcyjne, i jeszcze tymczasa. Zobaczyłam wtedy jak powinno to wyglądać. Koty oddane wybudzone, piękne małe szwy. Jak ja sobie przypomnę brzuch mojej kici to tylko żałuję, że nie mam zdjęcia. Gruba, powałkowana zszyta skóra 5-6cm. Chyba praktykantka sobie ćwiczyła albo pan dr miał kiepski dzień. Ciekawa jestem, czy jeszcze coś wyjdzie - bo właśnie coś się z kicią dzieje - wylizuje sobie ranę na miejscu szwów :cry: . Mimo tego wszystkiego byłam tam jeszcze raz z tymczasem, chciałam trafić do żony trafiłam na niego i bardzo niemiłe wspomnienia mam - napuszony i 20zł za 2min odesłania na badania.
Zawsze chciałam się tym gdzieś podzielić. Może miałam pecha. Ale tak nie zachowuje się chyba profesjonalista.

No i jeszcze Krakwet na Mistrzejowicach. Poszłam tam w sprawie sterylek moich blokowych kici. Usłyszałam od jednego z lekarzy, że nie robią dzikusom, bo kto je będzie doglądał po, a w ogóle najlepsza jest selekcja naturalna.
Ostatnio edytowano Wto wrz 21, 2004 15:46 przez Lora, łącznie edytowano 3 razy

Lora

 
Posty: 7552
Od: Wto lut 05, 2002 10:35
Lokalizacja: Kraków- Nowa Huta

Post » Wto wrz 17, 2002 20:40

KRAKÓW

A ja z kolei polecam gorąco lecznicę Arka przy Chłopskiej [Stary Prokocim]. z tego, co pamietam, na kotach.pl tez miala pochlebne opinie. ja jestem niezmiennie zadowolona.

lili pisze:też polecam! Lili miała tam robioną sterylke, przy okazji wet zauważył chore oczka, podobno od dłuższego czasu - a żaden inny wet tego nie dosttrzegł :/ (nasz wet do dr Szymanowicz... czy jakoś tak ;-) )


karolian pisze:Bardzo bardzo bardzo polecam pana doktora DERKOWSKIEGO z Arki
Jest chirurgiem specjalistą,, ale też wielkim przyjacielem wszystkich stworzeń. Bardzo nam pomógł z naszą połamaną zaciążoną ukochaną znajdą
Dzięki niemu Milka chodzi-a pięcioodłamowego złąmania łąpy z przemieszczeniami nikt inny się w Kraku leczyć nie podjął- dzisaj Milka miałą wyjęte stabilizatory- i jest zrost !!!!!
Do tego dodam że kota po operacji nie tylko łapy ale jednoczesnej sterylcedzisiejszej...już kilka godzin później hasała sobie wesoło z myszką po mieszkaniu- pierwszy raz coś takiego widziałam !!!!zawsze kicie co najmniej dobę wyglądały jak kupka nieszczęścia !
doktor- Derkowski- profesjonalista i do tego przesympatyczny człowiek ! Zawsze miłe słowo i pomocna dłoń !
jescze raz polecam !
strona Arki
http://www.arka-vet.pl


sayane pisze:Gorąco polecam - podobnie jak inni - Arkę na Chłopskiej. http://www.arka-vet.pl/arka.php Co prawda nie pamiętam nazwiska PANI doktor (chyba Derkowska, taka niska, drobna), ale z moim Roczkiem obeszła się bardzo delikatnie i miło (np nosiła na rękach a nie za skórę), mnie wytłumaczyła wszystko co się dzieje i może dziać z kotkiem, objaśniła wyniki badań, itp. Pozwoliła asystować przy badaniach (można też nie, i wtedy pomaga 'pielęgniarz').
Nie zdzierają!! Pani doktor od razu zapytała jakie są fundusze, badania robiła po kolei na zasadzie "jak nie będzie po tych wiadomo, co mu jest to zrobimy kolejne." - a nie wszystko na raz, choć mogła. Wypytała jakie leki dostawał kot wcześniej i co poprzedni weterynarz mówił, o objawy, wcześniejsze choroby, itp - tak, jak powinno być. Wenflon założyła tak, że kotek nawet nie pisnął. Od razu powiedziała, jakie wg. niej są szanse przeżycia (marne i jeśli chcę, to już mogę uśpić z takimi wynikami badań) ale dała mu szansę i próbowała leczyć. A gdy umarł (ona powiedziała, że kotek odszedł a nie, że zdechł albo padł) wyjaśniła co mogło być przyczyną, jak się nim zajmowali, dała wyniki badań i kotka zawiniętego ładnie w jego posłanie (jeśli ktoś chce, za opłatą można zostawić, 65 zł). Od razu zadzwonili też z informacją.

Ogólnie obsługa miła, 'pielęgniarze' i recepcjonistka też, interesują się zwierzakami w poczekalni, zagadaja, człowiek czuje się tak samo zaopiekowany jak zwierzak. Od razu zakładają kartę, można zwierzaka zważyc już w poczekalni i wyniki porównać z poprzednią wagą. Trzeba czekać mimo, że przyjmuje 3 lekarzy na raz; najlepiej umawiać się na godzinę. Doba stacjonarnego leczenia 50 zł, łącznie z lekami. Mają własne laboratorium, badania robią od zaraz, można poczekać na nie albo zadzwonić.


yantei pisze:Wróciliśmy właśnie z Arki na Chłopskiej.
Polecam, bardzo dobre wrażenie na mnie zrobili.

Wprawdzie tani nie są (35 zł za podanie pasty odrobaczającej i ogólne badanie), ale jestem skłonny wydawać trochę więcej na profesjonalną opiekę zdrowotną mojego syna ;)


tree pisze:Polecam Arke na Chlopskiej. Genialne podejcie do kiciow poza tym jest tam mozliwosc umowienia sie na konkretna godzine, co zmniejsza stres do minimum.


10.2008 moni77 pisze:gorąco polecam ARKĘ na ul. Chłopskiej w Krakwie.
"Leczę się " tam od 8 lat i jestem bardzo zadowolona
Doktor Derkowski - świetny specjalista i profesjonalista a przy tym "ludzki" człowiek. Chirug
Stefanowicz Paweł- młody, ambitny i dociekliwy lekarz. Specjalizuje się w okulistyce
Do tych dwóch chodze w ciemno
Dr Gawor - despotyczny i specyficzny ale niewątpliwy specjalista stomatolog
przyjmują tam ponad to dwie panie
Gawor- specjalistka dermatolog
Derkowska
oraz młody pan - doktor Baran
:)
klinika prowadzi diagnostykę i dyżur 24h/dobę


12.2008 sayane pisze:[/b]Polecam gorąco dr. Barana z Arki. Super delikatny, wszystko wyjaśni, porządnie zajmie się zwierzakiem.


02.2009 dora750 pisze:Szczerze polecam lecznicę ARKA na Chłopskiej. Dr Gawor leczył Parysowi ząb z 6 lat temu. Trzyma się do dziś :wink: Sterylizował Pandorę i robił jej przeszczep skóry, kiedy wystąpiła u niej martwica. Bardzo podobało mi się jego rzeczowe wyjaśnienie problemów podopiecznych, możliwe działanie i propozycje.

Teraz maluchy były kastrowane: Ptyś i Bablinka. Dr Derkowski się nami (i nimi :wink: )zajął naprawdę bardzo miło. A co najważniejsze oseski odebraliśmy w pełni wybudzone, bez żadnych perturbacji (Ptyś dwustronne wnętrostwo), bez wymiotów. No nic, jakby nic się nie stało.

Ja jestem bardzo zadowolona z tej lecznicy i mogę polecić. Jest drożej niż w innych lecznicach, ale wiem, że te pieniądze są dobrze ulokowane.


Kasia41krak. pisze:Ja tam chodzę od lat 15-16 (jeszcze nie na Chłopską a na Gersona). Oni są wszyscy cudowni (najmniejszy kontakt miałam z dr Gaworową), ale dr Ania Drekowska to chyba do nieba w butach pójdzie :wink: Prowadziła moje psiaki, moje charty też, a w tej chwili koty. Nigdy się na Niej nie zawiodłam. Nawet jak się jest bez kasy to można zapłacić w ratach (przypuszczam że stali klienci).


04.2009 Monica_20 pisze:A ja NIE POLECAM pani dr Gawor. Byłam tam z moją suczką która miała jakieś guzy na drogach rodnych. Za pobranie krwi i jakiś jeden zastrzyk policzyła sobie 120zł, a za operację chciała zaledwie 700... :/ Umówiła mnie na zabieg ale wcale jej się nie spieszyło chociaż te guzy już gniły... Chciała ją leczyć bo wyniki ie były najlepsze. Zabrałam wyniki badań i już więcej się tam nie pokazałam. Z jej teorią dla Klary mogło być już za późno. Pojechałam do Krak vet-u i tam nie zastanawiali się ani chwili tylko od razu wzięli Klarę na stół. Teraz moja psinka jest zdrowa i szczęśliwa. A dokładniej polecam dr Romana Miśkiewicza i dr Aleksandra (nie pamiętam nazwiska). Poza tym oni za wypisanie recepty nie pobierają opłat a inni tak.


01.2011 agussia5 pisze:Nie polecam:
viewtopic.php?t=92567

jenny 1001 pisze:Nie polecam!
Weterynarze z Arki!Tam liczą sie tylko pieniądze a nie zwierzęta.Czasem uda sie im jakies zwierzę wyleczyć,ale nie ma statystyk ile zwierzat uśmiercają.Szczególnie radze uwazać na nową pseudolekarkę o nazwisku Chmielarz-niekompetentny mruk uśmiercający zwierzęta-szczególnie na dyzurach nocnych.Pani ta dorabia się nie na leczeniu zwierzat ale na ich zabijaniu!!!!

kachna

 
Posty: 98
Od: Wto wrz 10, 2002 23:26
Lokalizacja: Kraków

Post » Czw sty 02, 2003 11:50

KRAKÓW


Ja polecam klinikę doktora Przędzika.
Znajduje sie na ulicy Na Błonie 61 B. tel.636 -28 -85
Mam do niego zaufanie ,jeżdżę tam z moimi kotami i ich maluszkami. Pomoże, doradzi i na każdy prpblem znajdzie jakąś radę. Leczy tez homeopatią. Przy klinice jest sklep z karmami, w tym dietami weterynaryjnymi.
05.2010 dragon_lady1 pisze:Weryfikacja po 7 latach.
NIE POLECAM. Ani jednego pana doktora, ani drugiego.

Dr. Przędzik szukał u mojej umierającej i wymiotującej odchodami (zablokowane jelito) kotki choroby wahadełkiem. Teorie padały różne, łącznie z rzucawką, którą ja nawet jako wtedy początkujący hodowca odrzuciłam, bo kocięta miały 10 tyg. Kotka umierała dwa dni, pojona kroplówkami. Na sekcji okazało się że było to wpochwienie jelita, co po objawach samych weterynarz powinien zdiagnozować. Nigdy więcej się u niego z kotami nie pojawiłam. Wahadełkiem to ja mogę kogoś zahipnotyzować, a nie szukać choroby.



WIELICZKA

Drugim lekarzem ktorego polecam jest doktor Wojtaszek.
Przyjmuje na ulicy Warzyckiej 37 w Wieliczce. Tel.278-35-11 i 278-57-32
Wspaniały lekarz,niegdy nie odmówi pomocy. Wyleczy najgorsze świństwo.(oczywiście takie uleczalne).
Zajmuje się nie tylko duzymi zwierzakami,ale pomniejszą gadzinką też. WAŻNE!! Dla tych co hodują fretki (są trudne w leczeniu)on potrafi je leczyć.
09.2006 sayane pisze:NIE POLECAM:

Poszłam do Wojtaszka. I tu mam mieszane uczucia. Nie przeczę, że zwierzętami zajmuje się profesjonalnie, robi dobrze zastrzyki, opuka, zmierzy temperaturę, itp. Mojej kotce bardzo ładnie wyciął czerniaka (i jakos go nie ruszało, że asystowałam i sie patrzyłam, trzymając ją za łepek). Choć nie jestem pewna czy ją dobrze zaśpił, bo się troche ruszała. Wiem, że dużo osób z rasowymi zwierzętami do niego chodzi, polecała go pani z hodowli bokserów i beauceronów jako dobrego lekarza.

ALE: przy diagnozie nie robi sam ŻADNYCH dodatkowych badań, nawet jeśli tylko podejrzewa chorobę - trzeba o nie poprosić. Leczy "na czuja". Nie proponuje dodatkowych terapii ani badań, nie informuje o sposobach leczenia ani o tym co podaje jeśli się nie dopyta (miałam potem problem w Arce bo w książeczce nie wpisał leków). Leczy na PRAWDOPODOBNE choroby - Roka leczył na białaczkę, choć po teście w Arce okazało się, że wcale jej nie miał, a niewydolność wątroby tak powiększonej, że czuć ją było dokładnie przez brzuch. Gdy zmarł mi kot na żółtaczkę chciałam zrobić drugiemu testy - wprowadził mnie w błąd, że kota do pobrania krwi trzeba uśpić, a ten na razie jest za słaby (był przeziębiony). W Arce z pobraniem krwi 'na żywca' nie mieli problemów. Od Wojtaszka słyszałam głównie "jest bardzo źle, należy przygotować się na najgorsze", po czym zastrzyki i do domu, przyjechać zawsze za 3 dni. Gdy go spytałam co myśli o leczeniu stacjonarnym stwierdził, że to moja sprawa i jak chcę to moge zawieść. Czy tak się zachowuje lekarz, któremu zależy na zwierzętach? Kot był odwodniony, miał anemię i nie jadł 1,5 tygodnia, pod kroplówką i z transfuzją miałby o wiele większe szanse przeżycia a Wojtaszek kazał go co 3 dni przywozić tylko.

Jeśli ktoś się zna na kotach i wie, jakie ma możliwości, może nie będzie miał u niego problemów, zwłaszcza skoro tyle osób do niego chodzi. Bo jednak klientów ma. Dla osób 'zielonych' bardzo Wojtaszka nie polecam.

15.07.2008 caty pisze:Zdecydowanie - DOKTOR WOJTASZEK, Wieliczka, ulica Warzycka 37.
Człowiek o złotym sercu - leczył za darmo znalezionego kota / zapalenie płuc, zatok, białaczka.../, którego przyniosły do Niego dzieci. Argumentował - dzieci nie pracują, to była ich inicjatywa...
Potrafi zaczarować każde zwierzę...Polecam.

btw - w ogromnej lecznicy koło wielickiej Biedronki pan doktor potraktowal mnie tak mało sympatycznie...fakt, że mialam na sobie ubranie robocze - od łapaniakotów i mogłam wyglądać jak menel...- ale np. doktor Wojtaszek nigdy się tak do nikogo nie zachował...

anegdota - do doktora Wojtaszka przyszedł najgorszy zakapior z tej części miasta ze...slimakiem ze zgniecioną muszlą. Pół godziny trwalo, zanim doktor wytłumaczył mu, że nikt napewno tego nie zrobił naumyslnie...Miał cierpliwość.

12.2008 sayane pisze:Widzę, ze wiele osób poleca dra Wojtaszka. Ale z tego co widzę, to on super zajmuje się rasowymi zwierzętami (widziałam u niego głównie psy), gdzie klienci są wymagający, zwierzęta wymagają stałego nadzoru a on bierze kupe kasy. Losem "dachowca" już się nie przejmie. Ja się tam więcej nie zjawię.[/b]

dragon_lady1 pisze:Weryfikacja po 7 latach.
NIE POLECAM. Ani jednego pana doktora, ani drugiego.

Dr. Wojtaszka także nie polecam. Zbytnia rutyna zabiła w nim to co miał kiedyś. Intuicję. Teraz mu się wydaje, że diagnozę postawił odpowiednią i choćby wyniki pokazywały coś innego, to idzie w zaparte. Tak było w przypadku próby ratowania życia sprowadzonego z zagranicy kocurka u którego mimo kilkukrotnych testów negatywnych w różnych laboratoriach zdiagnozował białaczkę i tego się trzymał.
Nie słucha tego co się do niego mówi, mimo że opiekun zwierzęcia przebywa z nim stale i więcej widzi. Leczył oczy kociaków zakażonych wirusem (po tym wcześniej wspomnianym kocurze), powikłanych bakteryjnie, kiedy powieki zrastały się ze spojówką i na nic były moje prośby, że trzeba je codziennie rozklejać i rozrywać. Zakrapiał oczy, kolejne zastrzyki i za 3 dni do kontroli.
Oczy maluchów uratowały wetki z Balickiej (wcześniej Zielony Most).

dragon_lady1

 
Posty: 300
Od: Czw lis 14, 2002 11:09
Lokalizacja: obecnie Gorzów Wlkp.

Post » Śro cze 11, 2003 19:42

KRAKÓW

Polecam z czystym sumieniem
doktora Wacława Gubałę prowadzącego
własną lecznicę CENTAUR, ul. Piaseckiego 16
(k/Zakopianki). Przyjmuje wszelkie zwierzęta,
wykonuje też zabiegi.
Pon-pt 10.00-13.00 i 15.00-20.00.
Sob. 10.00-13.00
tel. 268 13 41
UWAGA: należy nastawić się na czekanie
w kolejce... (pilne przypadki - bez kolejki)

Kaska pisze: wszelki łapkami zwierzyniec rodzinny i my sie podpisujemy pod ta rekomendacja :D


08.03.2008 Etiopia pisze:Również polecam pana doktora


10.2008 Batka pisze:Polecam dr Gubale - lecznica Centaur.
Dr Gubała leczy cały mój zwierzyniec od kilku lat i jestem bardzo zadowolona.
Konkretny, miły kontakt, duza wiedza, dobre podejscie do pacjenta.
Ceny przyzwoite.
kawa

kawa

 
Posty: 581
Od: Śro mar 19, 2003 20:35
Lokalizacja: Kraków

Post » Czw mar 11, 2004 13:53

Kraków raz jeszcze
lek.wet. J.Klich
ul. Orlich Gniazd 22
tel. 635-16-28
pon.-pt. 16-19

Wyleczył Dyzia ze stanu beznadziejnego, po tym jak inni podobno "specjaliści od kotów" chcieli bidę uśpić.
Również laureat (II lub III miejsce) plebiscytu na najVETa Małopolski.
ObrazekObrazek
Gruszka & Mrówka

Jazz

 
Posty: 340
Od: Pt lis 28, 2003 21:12
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon mar 29, 2004 16:39

"KRAKÓW

Polecam weta Wojciecha Kujawskiego, przyjmuje w lecznicy przy ul. Piłsudskiego 30.
Nawet chyba został laureatem jakiegoś plebiscytu na weta roku czy cuś...
Bardzo rzeteleny człowiek i kocha zwierzaki."

Witam !!!
Tak jak już powyżej napisano to podobno bardzo dobry lekarz weterynarii z Krakowa. Osobiście u niego nie byłem, ale pewna osoba mi go polecała, czyli zły być nie może :) Chciałem tylko jeszcze dodać, że jest tam dyżur całodobowy.
nr: -602219994
-602219996

hanna pisze:Witam, moge polecic dobrego weterynarza w Krakowie: Ul. Piłsudskiego lek.wet. Wojciech Kujawski, tel . 411 39 89
Jest tam jeszcze drugi lekarz, ale tego nie polecam.
Poszukuje informacji o dobrym lekarzu w Tarnowie


BeataSabra pisze:niestety nie polecam doktora Kujawskiego spowodowal u mojega zwierzaka uszkodzenie watroby i nerek.

Nawet chyba został laureatem jakiegoś plebiscytu na weta roku czy cuś...
Bardzo rzeteleny człowiek i kocha zwierzaki.


tak tak i spoczal na laurach

Ale uwaga - jego wspólnik Paweł Słowiński to szkodnik, więc uważać...
tego lekarza to akurat nie znam
A lecznica na Pilsudskiego jest dla mnie "spalona" na zawsze


Polecam również
CENTRUM ZOOLOGICZNE
na ul. Bajecznej 1
nr tel 414-33-33
Od której czymnne to nie jestem pewien :P :)
Obsługują tam bardzo mili państwo, a gdy jeszcze miałem psa również go leczyli...
Life is brutal and full of zasackas and czasami kopas w pupas :P

Karliczek

 
Posty: 12
Od: Pon mar 29, 2004 6:44
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto sie 31, 2004 13:09

KRAKÓW

Zdecydowanie nie polecam weterynarza z ulicy Konecznego, osiedle Zabiniec, Krakow. Lekarz zupelnie bez zastanowienia podaje leki, po ktorych zwierze sie jeszcze bardziej meczy niz przed wizyta, poza tym mam wrazenie, ze nie wie coo robic, jezeli zwierzak jest chory.
mOJ KOTEK W KAZDYM RAZIE CIERPIAL PRZEZ NIEGO WIECEJ NIZ MUSIAL I TO DWA RAZY

01.2009 rayuela pisze:Jeżeli chodzi o takiego rudego (bodajże Szostok, pewna nie jestem, bo ostatnio podbił mi pieczątkę z innym nazwiskiem) to podpisuję się obiema rękami. W listopadzie poszłam do niego z Fagotem, objawy wskazywały na SUK. Pomacał małego po brzuszku, postawił diagnozę , dał zastrzyki i antybiotyki do domu. Na moje pytanie czy nie potrzeba zrobić badania moczu stwierdził że nie, absolutnie nie ma takiej potrzeby, "zresztą wie pani jak trudno pobrać mocz do analizy? Trzeba by było pod narkozę i cewnikować itp itd" wygłaszane z miną znamsięnawszystkimcotymitusugerujeszzałupoty. Ok, uwierzyłam. I po trzech tygodniach byłam tam z powrotem. Zdziwił się, że antybiotyk nie pomógł, pomacał Fagota jeszcze raz, pytanie o mocz zbył, natomiast łaskawie stwierdził, że dla mojego (!) świętego spokoju, skoro tak się domagam badań, zrobi USG. I po tym zrzedła mu mina, ale jedyne co zalecił to nowy antybiotyk. I karmę Urinary. Podałam wedle przykazania. A wczoraj wieczorem znowu się zaczęło. Tym razem w przeciągu niecałych 10 godzin Fagot wyglądał tak, że nie wiedziałam czy rano zdążę do jakiegokolwiek weterynarza. Zdążyłam na szczęście, na nieszczęście do HELP (ale o tym w osobnym poście).

Reszta lekarzy z Konecznego nawet ok. Ciężko powiedzieć, bo do tej pory bywałam tam na standardowych wizytach (szczepienia itp.). Na plus: przy większej ilości zwierzaków dają zniżki. Mają też dyżury nocne, ale jak trafiło mi się na Szostoka, to telefon był wyłączony. Z tego co wiem, nie pierwszy raz- innemu lekarzowi, jak się dowiedział, że mogłam sobie pogadać z pocztą, wymsknęło się, że to już przesada i że trzeba coś z tym zrobić. Szkoda, że nie wywalić.
Najbardziej w porządku wydaje mi się Daniel Oświęcimski- robi w miarę dokładny wywiad, wyjaśnia dlaczego robi tak a nie inaczej. Tłustochowicz- moim kocurom robił tylko zastrzyki, koleżance uratował psa (połknął zabawkę, natychmiastowa operacja).

04.2010 Syrenkakr pisze:Polecam dr Tłustochowicza!
Dr Szostok też nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Zaletą jest laboratorium na miejscu, natychmiastowe wyniki badań. Kilka młodych lekarek, sympatycznych i wykształconych, ale bez większego doświadczenia na razie.

Angela Beneth

 
Posty: 33
Od: Wto sie 17, 2004 6:56

Post » Sob lut 05, 2005 12:45

Krakow

Lcecznica dla zwierząt
ul. Zielony Most 4
tel. 638-63-24
czynne pn-piat 8.00-20.00 /od marca/ teraz jeszcze 9-19
sob. 9.00-15.00
niedz. 10.00-14.00

Przyjmują dwie bardzo sympatyczne , kompetentne wetki.Mają bardzo dobre podejście do zwierząt i ich opiekunow. Można o wszystko wypytać, zrobić podstawowe badania.
Kocia miała tam robioną sterylkę
03.2005 meetom pisze:Podobnie jak progect, polecam panie z Zielonego Mostu. Od siebie dodaję jeszcze pana Pawła Lisa (os. 2 Pułku Lotniczego 1, tel. 649-50-26) oraz panią Anitę Zielonkę (niestety nie znam dokładnego adresu - wiem, że to okolice Wzgórz Krzesławickich.

05.2010 dragon_lady1 pisze:Szczerze polecam.
Dr. Alicja Kowalik i Dr.Agnieszka Barabaś
Lecznica weterynaryjna
ul.Balicka 12 B (zaraz koło Fundacji Anny Dymnej)
[Dawniej Zielony Most]

Przeszły z moimi kotami przez ostatnie trzy lata mękę pańską. Ale i wprawiły się w zapewne niecodziennych zabiegach.
Szczególnie Dr. Alicja okazała się najcudowniejszą wetką pod słońcem. Potrafiła w środku nocy przyjechać by zrobić cesarkę, albo zatamować krwotok u kocicy z wielką nadżerką na podniebieniu (czasy końcówki hodowli). Ratowała oczy nieszczęsnego miotu zarażonego od "Czecha", codziennie z wielkim poświęceniem rozklejała biedne ślepka, wcześniej dbając o znieczulenie oczków, a kiedy okazało się, że dwa kociaki poza wrodzoną wadą zawijających się powiek, muszą mieć nadcięte powieki, żeby usunąć zrosty, to perfekcyjnie wykonała operacje okulistyczne.
To one starały się ze wszelkich sił uratować Kajusa, szukając pomocy i porady u specjalistów spoza Krakowa. To dzięki nim wreszcie wyszło w wymazie, że wikła u niego choróbsko gronkowiec zieleniujący. Nawet przez pewien czas wyglądało na to, że kocisko się wywinie, ale nadeszło pogorszenie i dołączyły biegunki, które błyskawicznie przyczyniły się do pęknięcia jelita. Decyzja czy go uśpić, jak go już otworzyły była jedną z najcięższych jakie musiałam podjąć. Walczyłam o niego 10 miesięcy.
To one perfekcyjnie zoperowały jeszcze jednego z kocurków jak również skręciło mu się jelito. Rekonwalescencję odbył u Dr. Agnieszki, a ta tak się w nim zakochała, że został u niej. Dziś jest olbrzymim, zdrowym i strasznie żartym kocurem.
Kastracje wykonują śpiewająco, sterylizowałam kilka kotek, gdy podjęłam decyzję o zakończeniu hodowli. Młodsze dziewczyny miały założone po jednym szwie (komu by się chciało grzebać w takiej małej dziurce, byle dużo nie ciąć), trzy najstarsze po trzy szwy, cięcie idealne, wybudzone pięknie, na następny dzień skakały po drapaku pod sufitem.

Niestety czasami wiele dramatów trzeba przejść, by móc ocenić. Każdemu zdarzają się błędy, nikt nie jest nieomylny, nikt nie jest cudotwórcą, ja też mogłabym mieć pretensje, że nie uratowały Kajusa, że nie uratowały kilku kociaków, ale tylu innym pomogły, zawierzając nie tylko własnej wiedzy, ale szukając rozwiązań, słuchając mnie (to ważne) i będąc otwartymi, że wiem iż akurat dla swoich zwierzaków znalazłam klinikę.

progect

 
Posty: 5771
Od: Nie lis 28, 2004 21:36
Lokalizacja: Kraków Bronowice teraz już Smardzowice

Post » Nie lip 10, 2005 13:54

Kraków

polecam

państwa Szydłowskich,a a raczej ich asystentki bo tylko z nimi poki co mialam stycznosc :)
bardzo mile sa, troskliwie poprowadzily moją Godzille przez pierwsze podstawowe zabiegi (odrobaczanie,szczepienie itp)
nie jest drogo
trzeba sie nastawic tylko na dosc dlugie kolejki

nie polecam

lecznicy na Centralnej

pies faceta mojej mamy kilka razy tam trafil i kilka razy zupelnie niepotrzebnie dostal zastrzyk (dodam, ze dosc drogi)
kilka razy tak niefortunnie ukluli biednego psiaka, ze potem nie mogl chodzic normalnie przez kilka dni
Lili pisze:też NIE polecam! Pan dr wg mnie dorobkiewicz, chce żeby tylko o nim było głośno, a wcale taki swietny nie jest, za to żona - szkoda gadać, dzięki owej pani Lili przez rok nie miała rujki a kolejny prawie rok nie mogła zajść w ciąże :/

BożenaK pisze:Również nie polecam!!!! Moj 3 miesięczny bernardyn czekając na ostatnią serię szczepień właśnie tam zaraził się nosówką :evil: (maluch miał kontakt tylko z nami i z wet w gabinecie, z domu do samochodu z samochodu do wet był przenoszony na rękach) Gdy choroba się rozwinęła a doktor zoriętował się co jest grane, notorycznie odprawiał nas na korytarzu słowami " proszę dalej podawać leki która przepisałem... to tylko chwilowa niewydolność"
Dzieki Bogu po ciężkiej walce udało się uratować naszego Berniego... oczywiście w innej lecznicy. Pan doktor do tej pory gdy mija mnie lub męża ucieka wzrokiem lub omija nas szerokim łukiem..... mimo że nigdy nie było między nami wymiany zdań o tym co zaszło, co moim zdaniem świadczy o tym że wiedział i zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji.

skaskaNH pisze:Co do lecznicy na Centralnej, to zauwazylam brak podstawowej zasady higieny, ktora np jest standartem u wetow, do ktorych chodze - mianowicie przecierania srodkiem dezynfekujacym stolu po kazdym pacjencie. Z Centralnej korzystam w sytuacjach awaryjnych (moim zdaniem i tak lepiej niz Brodowicza), ale za kazdym razem towarzyszy mi obawa, czy koty nie przywleka jakiegos paskudztwa.
Dlatego nie dziwie sie temu, co napisala Bozena, niestety jest to bardzo prawdopodobne, ze szczeniak sie mogl w ten sposob zarazic.


08.03.3008 Etiopia pisze:Nie polecam lecznicy na Centralnej.
Nie polecam żadnego weterynarza tam pracującego....
Lecą tylko i wyłącznie na pieniądze.
U nich pies rasowy a kundel jest inaczej traktowany.
Zostawiają technika na dyżurze bez nadzoru lekarza.

Przez ich niedbalstwo i lenistwo moja suczka nie żyje.
Sprawa w toku mam nadzieję że poniosą konsekwencje.

jazz776 pisze:Nie polecam kliniki na Centralnej!
Doktor Bakowski przyczynił się do śmierci mojego kota w strasznych męczarniach :( Leczył kota, który miał nowotwora płuc ( okazało się dopiero przy sekcji zwłok) na przeziębienie i powiększone węzły. Kot właściwie dogorywał a on dalej utrzymywał, że my tylko panikujemy (był bardzo niesympatyczny). Po jego zastrzykach kot dusił się, a on dalej, że to węzły. Opisywalam symptomy choroby a doktor nie wpadł na to, żeby zrobić jakiekolwiek badanie z krwi czu USG :cry: Kot zdechł ostatecznie kilka minut po wyniesieniu go z gabinetu do auta. Udusił się. A wystarczyło zrobić prześwietlenie i uśpić biedaka ( bo płuc już prawie nie miał i leczenie nie mialo sensu), żeby zakończyć jego męczarnię!
Odradzam klinikę na Centralnej!

08.2008 Rimeburg pisze:A ja z kolei jestem bardzo zadowolona z Kliniki na ul. Centralnej ! dr Bakowski i jego żona Ewa są wg. mnie dobrymi lekarzami. Mam hodowlę kotów i znam w/wym. ok. 20 lat i moje koty są pod ich stałą opieką. Jeszcze nigdy moim kotom nie "zaszkodzili". Dziękuję im bardzo za tak troskliwą opiekę !!!!!! Zawsze mogę na nich liczyć.

03.2009 Arsnova pisze: Nie polecam lecznicy na Centralnej, dr Bakowski. Byłam w niedzielę, w sytuacji awaryjnej. Stół niezdezynfekowany, brudny, warunki raczej masarskie niż lekarskie i takie samo podejście do pacjenta i jego właścicieli. "Lekarz" nie umiał pobrać krwi mojemu choremu kotu, kot długo się męczył, zostały krwiaki. Zrobił bardzo drogi test, który okazał się (potem się dowiedziałam) zupełnie zbędny. Ewidentnie chodzi mu wyłącznie o kasę. Zero szacunku, zero współczucia i przypuszczam żeniewiele kompetencji.

08.2009 waterhouse pisze:Nie polecam :arrow: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=98200

siersciuszek pisze:A ja szczerze polecam lecznicę Amavet. Prowadzi ją małżeństwo - państwo Bakowscy. Świetni specjaliści, zawsze wszystko sprawdzają. Pan dr uratował mojego kota, który miał ciężkie zatrucie mocznikiem, Pani dr wyleczyła chore oko mojego psa, z którym nie mogło sobie poradzić wielu innych weterynarzy.
Mają wspaniałe podejście do zwierząt.

Prowadzą dwa gabinety :

Główny na ulicy Centralnej 41
tel. (012) 643-53-08
poniedziałek - piątek: 10-24 sobota:
10-14,16-20 niedziela: 10-14,16-20

Bardzo dobrze wyposażony gabinet, przeprowadzają z nim wszystkie zabiegi.

Zdaje się, że mają tam też dyżur całodobowy.

Jest też mały gabinet do drobnych zabiegów na ulicy Mazowieckiej
(dokładnego adresu nie znam, ale na przeciwko boiska gimnazjum nr 17)
Czynny chyba od pon do piątku (co do piątku nie jestem 100%pewna)
w godzinach 16-20

Antypatyczna pisze:Mazowiecka 88 -byłam tam jak szukałam kota-bardzo sympatyczna Pani weterynarz.


02.2010 markopolo00 pisze:Nie polecam lecznicy Kliniki na Centralnej dr Bakowski
Moim zdaniem zabił mi kota a wyleczył kieszeń
mimo iż kotka była pod jego opieką kiedy przyjechałem
z nią w stanie praktycznie agonalnym stwierdził że ma już umówionych
pacjentów i mnie nie przyjął odmówił udzielenia pomocy
ObrazekObrazek

Zecia

 
Posty: 221
Od: Pt lip 08, 2005 20:28
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon sie 01, 2005 18:46

Kraków


lek. wet. Anita Zielonka, oś. Na Stoku 40 ... Pani Anita - niesamowicie miła i konkretna osoba - po wcześniejszym telefonicznym umówieniu (soboty, niedziela, święta, noc) przyjezdza z wizytami domowymi :) co dla mnie jest rewelacyjne bo badaniu (leczeniu) towarzyszy zdecydowanie mniejszy stres kocików

lek. wet. Andrzej Wandas , ul. Wawrzyńca 27 ... Vet do którego zawsze jest kolejka, rzeczowy, gdy dzieje się coś złego lub coś niepokoi można zadzwonić i zapytać, można być przy kastracji ... kastrował mojego Harrego, po zastrzyku kot spokojnie zasypiał na moich rękach ...

polecam obojga :)
08.2010 grzanka.ch pisze:Polecam pana Andrzeja Wandasa, który przyjmuje przy ul. Św. Wawrzyńca 27.
Pan Wandas jest człowiekiem bardzo sympatycznym, przyjaznym, który zawsze cierpliwie odpowiada na pytania. Od roku opiekuje się moją kotką (tylko "standardowe" sprawy - odrobaczanie, szczepienia, sterylizacja) i jestem z jego opieki bardzo zadowolona. Od dwóch tygodni bywam w gabinecie prawie codziennie ze względu na drugą kotkę - po przejściach i schorowaną. Nie podobało mi się, że pan Wandas dobrał dla niej antybiotyk trochę "w ciemno" i później musiał go zmieniać, bo nie działał. Ale poza tym jednym zarzutem nie mogę nic negatywnego o panu Wandasie powiedzieć. Widać, że zależy mu na zdrowiu jego pacjentów, ma odpowiednie podejście do zwierzaków i często zostaje po godzinach (bo kolejki u niego zawsze są dłuuugaśne).
Obrazek

tree

Avatar użytkownika
 
Posty: 859
Od: Śro lip 13, 2005 21:33
Lokalizacja: kraków

Post » Wto wrz 06, 2005 13:53

KRAKÓW

os. Zlotego Wieku
tel. 12 647 76 77

Polecam lecznicę Krak-Vet, bo:
*na miejscu pobieraja wszelkie badania a na nastepny dzien mozna poznac wyniki telefonicznie: jesli sa w porzadku nie trzeba niepotrzebnie przyjezdzac.
*nie lecza w ciemno: jesli nie maja leku na jakies schorzenie szczerze o tym informuja
*pod wskazanym nr tel mozna zadzwonic i zamowic wizyte domowa w razie naglego przypadku
*maja komputerowa baze wszystkich wizyt
*kolejki zwykle nie sa duze
* jest swego rodzaju rejestracja, ktora obsluguja 2 mile panie i odbieraja tel udzielajac podstawowych informacji
*w rejestracji mozna zamowic praktycznie kazdy rodzaj karmy dla zwierzaka, ktorej nie ma na stanie
*ceny sa bardzo przystepne (mozna placic karta!)
*weci konsultuja sposob leczenia (moja kotka cierpiala na nawracajace biegunki, moj blad ze zbyt pozno zrobilam bad kalu i ciagle zmienialam wetow - to nie jest najlepsze rozwiazanie bo kazdy wet leczy po swojemu i od nowa, po kilku seriach antybiotykow kotka miala juz biegunki wskutek ciaglego faszerowania kota lekami a nie choroby bo powtorne bad kalu wyszlo ujemnie. Śluzowka jelit byla na tyle podrazniona ze w morfologii wyszedl lekki stan zapalny. Wet stwierdzil ze przeleczylby to zastrzykami ale ze wzgledu na historie leczenia poprosilam jedynie o cos na wzmocnienie i zmienialm kotce karme na RC dla jelitowcow-polecam. Wet przepisal recepte na lek podnoszacy odpornosc do kupienia w aptece a za wizyte nie wzial nic. Powiedzial zeby zajrzec gdyby stan kotki sie pogorszyl.

01.2009 rayuela pisze:Tam w końcu porządnie się zajęli Fagotem. Okazało się, że jakoś można było założyć cewnik, odsikać kota i pobrać mocz do analizy. I tą klinikę, jak na razie, polecam.


08.2009 waterhouse pisze:Nie polecam :arrow: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=98200
Obrazek

Rafka

 
Posty: 81
Od: Nie cze 26, 2005 11:58
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro wrz 07, 2005 11:32

Kraków

Bardzo Polecam

Pawła Lisa - młody gostek, zna sie na kotach, ma niesamowite podejście, jest tak łagodny że mój kocur nawet nie zauważa kiedy dostał zastrzyk, facet sam ma koty, opiekuje się zupełnie bezinteresownie bidami piwnicznymi, wykonuje darmowe sterylki, i nie zdziera zbyt dużo kasy, widać na pierwszy żut oka że to wet z powpolania. Mam nadzieję że mu się z czasem nie przewróci w głowie :)

kitkowa pisze:Przyłączam się do rekomendacji. Mój kot nie przepada za wizytami u weta, ale.. Sterylizacja u niego i rekonwalescencja nie jest tak dramatyczna - jak ją opisują w postach; ceny znośne - jeśli chce się mieć zdrowego futrzaka; zastrzyki podawane tak, że kociak chyba ich nie zauważa. Polecam, os. II Pułku Lotniczego, blok vis a vis kościoła.


Bardzo nie polecam :(

tak zwanej kliniki na Brodowicza. Prawie wykończyli mi tam psa. Niekompetencja, podejście zerowe zaróno do zwierząt jak i ich właścicieli. Nie mam na czole napisane że jestem zootechnikiem i nie widać na pierwszy rzut oka że wiem jak leki (przynajmniej niektóre) wyglądają, toteż przy zapaleniu krtani, mojego psa jeden tz wetów z Brodowicza chciał leczyć solą fizjologiczną, za którą miałam zapłacić 60 zł :D (dokładnie nie pamiętam ale chyba 60) kiedy go zapytałam dlaczekgo 60 zł za sól ??? i czy zamierza jeszcze coś psu podać bo nie rozumiem, powiedział ni że panikuję, a sól mu nie zaszkodzi qw...
To było w czasach kiedy gabinetów weterynaryjnych tak dużo jak teraz i nie zawsze było gdzie pójść. Parę lat póżniej, znów tam trafiłam z psem, złapał nosówke niestety, wet zdjagnozował zapalenie płuc tak na oko bo nawet mu stetoskopu nie przystawił, ani w ogóle specjalnie nie oglądał go.
Po lekach które mu podał - jakiś silny antybiotyk pies mi mało nie zszedł, wyleczył go wtedy Bogacz... ale to jeśli chodzi o psa.
"Kliniki" bardzo bardzo NIE POLECAM.

Alutka i Fretka pisze:Wczoraj byłam w klinice na Brodowicza z moją kotką. Kotka od pewnego czasu jest bardzo wychudzona, straciłą apetyt. Dla lekarza Wojciecha Korzinka nie było w tym nic niepokojącego i nie było żadnych pprzeciwskazań, żeby kotkę zaszczepić, a nie leczyć. Teraz kocina ledwo żyje i do tego kuleje na łapkę, gdzie lekarz sadysta dał jej nieumiejętnie zastrzyk. jedziemy dziś na Sanocką, bo tam telefonicznie powiedzieli, że kota w takim stanie nie wolno szczepić i należało jej najpierw zrobić badania krwi. Cóż człowiek musi sie uczyć na błędach "niby" specjalistów, tylko szkoda, że kociczka musi tak cierpieć.
:(


bez44 pisze:Nie polecam kliniki na Brodowicza!!!! To był chyba doktor Piechocki (taka była tabliczka na drzwiach). Bylismy tam z naszą kicią w drugi dzień świąt. lekarz zasugerował się, że kot może mieć koci katar, nie zbadał jej, "walnął" 2 kroplówki (tylko tak mogę nazwać danie zastrzyku kociakowi) i antybiotyk. Nic nie pomogło :( Na drugi dzień pojechaliśmy do innego lekarza - niestety, nie udało się jej już uratować - mimo dużych starań lekarza.

02.2010 markopolo00 pisze:Nie polecam również kliniki na Brodowicza
Tam też miałem nie trafioną diagnozę co do choroby psa
podano mu samą kroplówkę i zażądano 60 zł
Ja wychodzę z założenia że mimo iż mam pełne zaufanie do
mojego lekarza to niektóre przypadki konsultuje gdzie indziej
porównując sposób leczenia i diagnozy

koteknaplotek

 
Posty: 408
Od: Czw lip 15, 2004 14:09

Post » Czw paź 13, 2005 14:58

nie wiem czy było, ale jeśli nawet to warto przypomnieć :D

Kraków

Polecam :

pan dr Seydou Zan Diarra i pani dr Marta Borecka

Kraków ul. Gdyńska 11 a

tel. (012) 636 02 06

czynne: pon-pt. 9-19 sob. 9-16
niedz. nieczynne

bardzo sympatyczni oboje :)
Pani dr ma fenomenalną pamięć i super podejście do małych złośnic :)


30.12.2004 Milva pisze:Polecam :

Lek. Wet. Seydou Zan Diarra*
SPECJALISTA CHIRURGII WET.
Kraków ul. Gdyńska 11 a
tel. (012) 636 02 06
czynne: pon-pt. 9-19 sob. 9-16
niedz. nieczynne

Wyleczył mojego kotka z pewnej niezbyt pieknie wyglądajacej i niemiłej dolegliwości: Lucuś jakto Lucuś bił sie z pewnym kocurem ( od którego zaraził się tez białaczką :evil:). Oberwał tuz pod okiem. Wdało się zakażenie. I to dzięki wetowi, którego NIE POLECAM.Mianowicie: Paweł Słowiński(ul. Piłsudzkiego).dał mu jakąś maść, która rozbabrała mu ta ranę. Meczyłam sie z nią około 4-5 miesięcy. Wreszcie udałam się do polecanego weta (wymienionego na górze). Oczywiście,on odrazu wyleczył mu to zakazenie i rana zeszła. :) Pozatym Polecany prowadzi Salon fryzjerski dla psów :lol: ( z którego nie musze korzystać, nie mam psa :P)


*-dodam jeszcze, że ów wet jest Murzynem (jak imie i nazwisko wzkazuje), więc dla rasistów ta pozycja odpada :D

wanila

 
Posty: 6318
Od: Pon cze 13, 2005 16:25
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro lis 23, 2005 11:48 Wet - Kraków

KRAKÓW

W swojej karierze kociarza zwiedziłam kilka krakowskich lecznic - i mam mieszane wrażenia. Na pewno nie polecam lecznicy na Brodowicza ( tu nigdy nie było dobrze, koszmarne zdzierstwo, tylko laboratorium cudowne - świetne panie, z dobrym podejściem do zwierza, wyniki na telefon, nawet poza godzinami jeśli sprawa pilna) i Amawet na Centralnej ( bardzo dobry sprzęt, kiedyś wspaniali lekarze, a co się teraz z nimi stało ????).

Jeśli chodzi o KrakVet to moje zdanie jest takie : wszystko ok, dr Orzeł świetne podejście do kotów i małych zwierząt, dobry lekarz, a reszta lekarzy jest mi bliżej nieznana.

Lecznica na Gdyńskiej -świetni lekarze, to samo Arka, poleciły mi ją panie z warszawskiej WSGW.

KaśkaGM

 
Posty: 1287
Od: Pon lis 21, 2005 14:13
Lokalizacja: Kraków

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość