Fuks absolutnie oczom nie dowierza Piękna Carmen, wyjątkowa. Ale pięknemu we wszystkim pięknie A czerwień podkreśla jej kocie futerko. Fuksio zgadza się z Ciocia Monika, ze bez tego dzbana na łepku lepiej
Ciocia jolabuk5. tak mię się wydaje że w kapeluszku wyglądam zalotmnie. Ino musze jeszcze zatelefonić do Lilo co on na to i co mu się najwiękcej podoba. Książniczka Ofelja
KĄCIK MUZYCZNY Dziś w Kąciku chciałam przedstawić Wam fragmenty opery Verdiego Moc przeznaczenia (La Forza del destino). Jej premiera miała miejsce w Petersburgu w 1862 r., potem jednak Verdi wprowadzał do niej stopniowo pewne zmiany. Ostateczna, najczęściej dziś wykonywana wersja wystawiona została po raz pierwszy w mediolańskiej La Scali w roku 1869. Zacznijmy od uwertury, która jako samodzielny utwór często pojawia się w programach koncertów symfonicznych. Posłuchajmy jak gra ją orkiestra Berliner Philharmoniker pod dyrekcją Herberta von Karajana.
Akcja opery rozpoczyna się w Sevilli, gdzie córka Markiza di Calatrava, Leonora, postanawia uciec z domu, aby połączyć swój los z Don Alvarem, potomkiem królewskiego rodu z Peru. Dla ojca Leonory Alvaro jest tylko półkrwi Indianinem, niegodnym wejścia do rodziny hiszpańskiego szlachcica. Wszystko jest przygotowane, Alvaro przybywa do zamku Calatravy, ale Leonora nagle zaczyna się wahać, błagając o przełożenie ucieczki o jeden dzień, który chciałaby spędzić z ojcem. Pod wpływem ukochanego decyduje się w końcu natychmiast opuścić rodzinny dom. Duetu Leonory i Alvara posłuchamy w wykonaniu Mirelli Freni i Placida Domingo. W nagraniu z 1986 r. towarzyszy im orkiestra Teatru La Scala pod batuta Riccarda Mutiego.
Niestety, zwłoka powoduje, że nadchodzi markiz Calatrava. Przekonany, iż Alvaro uwiódł jego córkę, chce go natychmiast zabić. Młodzieniec, aby dowieść niewinności Leonory poddaje się, odrzuca broń. Jednak uderzający o ziemię pistolet strzela, śmiertelnie raniąc markiza. Starzec umiera przeklinając córkę. Podczas ucieczki młodzi zostają rozdzieleni i nic nie wiedzą wzajemnie o swoim losie. Leonora w męskim przebraniu ledwo uchodzi przed własnym bratem, który postanowił pomścić rodową hańbę, zabijając uwodziciela i zhańbioną siostrę. Zrozpaczona, przekonana, że Alvaro ja porzucił, szuka schronienia w klasztorze. Arię Madre, pietosa vergine śpiewa (przepięknie i bardzo subtelnie) Maria Callas, a orkiestrą Teatru La Scala (w 1954 r.) dyryguje Tullio Serafin.
Alvaro pod przybranym nazwiskiem zaciąga się do armii, walczącej o wolność Hiszpanii. Przekonany, że Leonora nie żyje, wspomina ją jako anioła, który pojawił się w smutnym życiu wygnańca. Życiu, na jakie skazali go rodzice, marzący o odzyskaniu korony w dalekiej, peruwiańskiej ojczyźnie. Posłuchajmy arii La vita e inferno all'infelice!.., śpiewanej przez Placida Domingo w programie Hommage a Sevilla, poświęconym operom, których akcja rozgrywa się w Sevilli (jako ciekawostkę podam, że chodzi o aż 5 oper- Don Giovanni, Cyrulik sevilski, Moc przeznaczenia, Fidelio i Carmen).
Przeznaczenie sprawia, że do tej samej armii, także pod przybranym nazwiskiem, wstępuje, brat Leonory, Don Carlos. Młodzi zaprzyjaźniają się, a Alvaro w bitwie ratuje życie Carlosa. Kiedy następnie on sam zostaje ciężko ranny, powierza przyjacielowi pakiet listów, które poleca mu spalić, gdy nadejdzie śmierć. W spektaklu z Met (1996) w partie Alvara i Don Carlosa wcielili się Placido Domingo i Vladimir Chernov, a orkiestrą Metropolitan Opera dyrygował oczywiście James Levine.
Ciąg dalszy za tydzień - jeśli dam radę, bo będę po szczepieniu podobno nieszkodliwą szczepionką firmy AstraZeneca