Bezdomne z Trzebiatowa- dziękuję

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Czw sie 08, 2019 19:31 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

:(
ObrazekObrazekObrazek

Maryla

 
Posty: 24634
Od: Pt sie 22, 2003 9:21
Lokalizacja: Świder

Post » Pt sie 09, 2019 6:21 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

:(

gusiek1

 
Posty: 1356
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sie 09, 2019 7:16 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Współczuje Wam bardzo. Popłakalam się bo rozumiem co przeżywasz. Tak samo mialam z fipowym Maciusiem uratowanym w Ostrodzie na urlopie. Rozpacz :placz:

aga66

 
Posty: 2867
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Pt sie 09, 2019 8:19 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Biedaczysko! :cry:
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 28048
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Pt sie 09, 2019 16:32 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

ja bym operował bez względu na ryzyko, bo tu zaraz się sepsa przypałęta...
narkozy wziewnej nie da rady zastosować w tym przypadku ?
kot też człowiek...
04.06.2018 Myszunia [*]
13.08.2013 Lesio [*]

color1

Avatar użytkownika
 
Posty: 1483
Od: Czw cze 27, 2013 11:52
Lokalizacja: wawa

Post » Sob sie 10, 2019 0:19 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Moja kotka miała raka płaskonabłonkowego na dziąśle. Był operowany i piorunem odrósł. Tylko zafundowałam jej cierpienie związane z zabiegiem. Biedny kot :cry: współczuję.
Obrazek

KITKA[*]28.03.2011 ŻUCZEK[*]17.04.2013 BUNIA[*]30.03.2015 BUBA [*] 12.10.2015 ZUZIA[*] 14.01.2018
RUDY MIŚ [*]1.08.2019

Do zobaczenia nasze kochane

ankacom

 
Posty: 3809
Od: Wto wrz 14, 2010 17:23
Lokalizacja: Białystok

Post » Pon sie 12, 2019 7:13 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Sorki Tabo10, że to pisze. Bo łatwiej nie będzie.
My naszego Wojtka nie podjęliśmy się operować. Za radą naszej wetki co to stwierdziła, że widoczne objawy to wierzchołek góry lodowej. Mamy zająć się opieką paliatywną.
Tak było.
Po śmierci okazało się ,że Wojcio ma przeżartą kość podniebienia. Dziura do nosa była. Nie robiliśmy badań , RTG i innych dziadów. Posłuchałam wetki. Żył dopóki jadł, pił, kuwetkował. I nie widać było ,że cierpi. Choć ja obiektywna nie jestem. Bo powoli nawykamy do zmian w kocie. Trudno mi było podjąć ostateczną decyzję.
Trzymajcie się kochani :201461
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50476
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

Post » Pon sie 12, 2019 20:10 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Wczoraj zawiozłam kota wolnożyjacego - Adka do weta, nie jadł dwa dni, nie chciał nawet surowego kurczaka, zostawiłam go na badania i dzisiaj szokujący telefon: PNN. Wiem tylko tyle co wet powiedział mi przez telefon: kreatynina 3,2, mocznik 98 i test paskowy na felv, fiv niejednoznaczny - innych danych nie mam. W ubiegłym roku Adek miał usuwane zęby, zostały tylko kły i widać było że poziom bytowania znacznie mu się poprawił, przytył był pełen werwy, rozrabiał i zaczepiał inne koty, przy okazji zabiegu miał robione badania krwi i podobno nie były najgorsze. Adek wtedy był leczony na koszt gminy i nie dostałam ubiegłorocznych wyników, teraz żałują że o nie nie poprosiłam :(
Dla weta Adek jest kotem nieobsługiwalnym, dzisiaj przy próbie podania kroplówki pogryzł weta tymi swoimi 4 kiełkami :(
Nie mam możliwości wzięcia go do domu, czy będąc na podwórku i nie dostając kroplówek Adek ma szansę na życie ?
Jeden doktor sugeruje eutanazję, drugi mówi żeby go jeszcze wypuścić ale też daje mu do miesiąca życia bo kot nic nie chce jeść, nie chcę żeby Adek się męczył i umarł w cierpieniach - co mam robić ? Napisałam na Grupie kot nerkowy i czekam na odpowiedź.
Jestem załamana :placz: :placz: :placz:
Pchli targ z biżuterią na moje kotki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=125246
aktualne biżutki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=155121
Obrazek Obrazek
Urwis [*] 01.03.2014 r.; Franek [*] 07.11.2014 r. - kiedyś się spotkamy

isabell36

 
Posty: 10418
Od: Pt gru 25, 2009 17:56
Lokalizacja: Rewal

Post » Wto sie 13, 2019 6:00 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

isabell36 pisze:Wczoraj zawiozłam kota wolnożyjacego - Adka do weta, nie jadł dwa dni, nie chciał nawet surowego kurczaka, zostawiłam go na badania i dzisiaj szokujący telefon: PNN. Wiem tylko tyle co wet powiedział mi przez telefon: kreatynina 3,2, mocznik 98 i test paskowy na felv, fiv niejednoznaczny - innych danych nie mam. W ubiegłym roku Adek miał usuwane zęby, zostały tylko kły i widać było że poziom bytowania znacznie mu się poprawił, przytył był pełen werwy, rozrabiał i zaczepiał inne koty, przy okazji zabiegu miał robione badania krwi i podobno nie były najgorsze. Adek wtedy był leczony na koszt gminy i nie dostałam ubiegłorocznych wyników, teraz żałują że o nie nie poprosiłam :(
Dla weta Adek jest kotem nieobsługiwalnym, dzisiaj przy próbie podania kroplówki pogryzł weta tymi swoimi 4 kiełkami :(
Nie mam możliwości wzięcia go do domu, czy będąc na podwórku i nie dostając kroplówek Adek ma szansę na życie ?
Jeden doktor sugeruje eutanazję, drugi mówi żeby go jeszcze wypuścić ale też daje mu do miesiąca życia bo kot nic nie chce jeść, nie chcę żeby Adek się męczył i umarł w cierpieniach - co mam robić ? Napisałam na Grupie kot nerkowy i czekam na odpowiedź.
Jestem załamana :placz: :placz: :placz:

Zostawić w domu. Zabezpieczyć. Jeśli kot nie jest obsługiwalny to niech żyje dopóki je, pije, kuwetkuje. Gdy przyjdzie na niego czas pomożesz mu odejść. W żadnym wypadku nie wypuszczać. Będzie umierał straszną śmiercią. Sam. Długo. Zatrucie mocznikiem jest cierpieniem.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50476
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

Post » Wto sie 13, 2019 11:22 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

ASK@ pisze:
isabell36 pisze:Wczoraj zawiozłam kota wolnożyjacego - Adka do weta, nie jadł dwa dni, nie chciał nawet surowego kurczaka, zostawiłam go na badania i dzisiaj szokujący telefon: PNN. Wiem tylko tyle co wet powiedział mi przez telefon: kreatynina 3,2, mocznik 98 i test paskowy na felv, fiv niejednoznaczny - innych danych nie mam. W ubiegłym roku Adek miał usuwane zęby, zostały tylko kły i widać było że poziom bytowania znacznie mu się poprawił, przytył był pełen werwy, rozrabiał i zaczepiał inne koty, przy okazji zabiegu miał robione badania krwi i podobno nie były najgorsze. Adek wtedy był leczony na koszt gminy i nie dostałam ubiegłorocznych wyników, teraz żałują że o nie nie poprosiłam :(
Dla weta Adek jest kotem nieobsługiwalnym, dzisiaj przy próbie podania kroplówki pogryzł weta tymi swoimi 4 kiełkami :(
Nie mam możliwości wzięcia go do domu, czy będąc na podwórku i nie dostając kroplówek Adek ma szansę na życie ?
Jeden doktor sugeruje eutanazję, drugi mówi żeby go jeszcze wypuścić ale też daje mu do miesiąca życia bo kot nic nie chce jeść, nie chcę żeby Adek się męczył i umarł w cierpieniach - co mam robić ? Napisałam na Grupie kot nerkowy i czekam na odpowiedź.
Jestem załamana :placz: :placz: :placz:

Zostawić w domu. Zabezpieczyć. Jeśli kot nie jest obsługiwalny to niech żyje dopóki je, pije, kuwetkuje. Gdy przyjdzie na niego czas pomożesz mu odejść. W żadnym wypadku nie wypuszczać. Będzie umierał straszną śmiercią. Sam. Długo. Zatrucie mocznikiem jest cierpieniem.


Jak zabierałam Rudego z Twoich okolic,miał podobne parametry. Z kroplówkami,lekami i dietą nerkową(nie zawsze renal)przeżył jeszcze prawie 2 lata.
Rozumiem,że opiekujesz się Adkiem stale-dokarmiasz. W zeszłym roku robiłaś mu zęby.

Nie rozumiem jednego: jak można nie zabrać chorego kota do domu,gdy ewidentnie potrzebuje teraz pomocy! I nie zrozumiem tego nigdy!

Najlepiej powiedzieć: "nie mam możliwości".Tak na pewno jest najwygodniej.
Ja też nie miałam możliwości,a jednak kota zabrałam. A być może miałam o niebo mniejsze możliwości niż Ty.
Ale zabrałam Rudego z ulicy z Trzebiatowa (początkowo do adopcji), ale gdy się okazało ,że ma pnn nie uśpiłam,nie odwiozłam na miejsce,nie wywaliłam. Dwa lata o niego walczę. I nie rozumiem,jak możesz mieć dylemat,żeby swojego Adka zabrać do domu i się nim prawidłowo zaopiekować. A przynajmniej kroplówkować 2x w tygodniu,podawać Renagel obniżający fosfor i karmę niskobiałkową. Ja Rudego wcześniej nie znałam wcale,tyle co z opowiadań p.Franciszka przez tel. Ty Adka znasz długo...
Przy właściwej opiece i diecie ten kot może jeszcze sporo pożyć,kroplówki zbiją kreatyninę (a może to ostra niewydolność i da się jeszcze więcej osiągnąć niż przy przewlekłej). Mocznik jest tylko lekko podwyższony (norma to 70,on ma 98).
I to,że dla weta kot jest nieobsługiwalny wcale nie znaczy ,że dla karmiciela też . Ja po tygodniu Rudego w lecznicy jak tylko przyjechał od Was, też nasłuchałam się,że jest problem,że pogryzł wetkę 8O . Odbierałam go z duszą na ramieniu. W domu nigdy nikogo nie tknął zębem.Ani mnie,ani Blue,która go kroplówkowała pod moją nieobecność.Po prostu nieumiejętnie się nim w lecznicy zajmowano i był bardzo przestraszony,być może dlatego był problem.Choć nie bardzo wierzę,że kogokolwiek pogryzł,mógł się ewentualnie wyrywać i podrapać przy tym,ale nie gryźć.To anioł.Przykładam mu swoją twarz pod jego łebek. I nic. Nigdy. Tylko się mizia. Ufam mu w 100%. To koci ideał.A technicy wet.,to często beztalencia bez wyobraźni,bez serc i bez dobrych umiejętności technicznych,którzy niejednokrotnie miziaka mi w podbieraku po sterylizacji przynosili 8O :strach:
Ponad 30 głodnych kotów w Trzebiatowie i jeden ponad 80-letni staruszek karmiciel. Pomóż je nakarmić https://zrzutka.pl/w9grmw

tabo10

 
Posty: 6439
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Wto sie 13, 2019 22:03 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

tabo10 pisze:Rozumiem,że opiekujesz się Adkiem stale-dokarmiasz. W zeszłym roku robiłaś mu zęby.

Nie rozumiem jednego: jak można nie zabrać chorego kota do domu,gdy ewidentnie potrzebuje teraz pomocy! I nie zrozumiem tego nigdy!

Najlepiej powiedzieć: "nie mam możliwości".Tak na pewno jest najwygodniej.

niestety nie mam możliwości zabrania go do domu i akurat Tobie już w zeszłym roku tłumaczyłam dlaczego, po prostu nie stać mnie na rozwód bo sama sobie nie poradzę z utrzymaniem kotów i mieszkania, zresztą to chyba ja musiałabym odejść do czegoś wynajętego, a nie będę chorego kota trzymała w klatce w wilgotnej i nie ogrzewanej piwnicy. Pan Franciszek też nie zabiera chorych kotów do domu, jeśli dobrze pamiętam ze względu na żonę - jego potrafisz zrozumieć, więc dlaczego nie chcesz zrozumieć mnie ?
chyba po prostu są równi i równiejsi :(
Pchli targ z biżuterią na moje kotki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=125246
aktualne biżutki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=155121
Obrazek Obrazek
Urwis [*] 01.03.2014 r.; Franek [*] 07.11.2014 r. - kiedyś się spotkamy

isabell36

 
Posty: 10418
Od: Pt gru 25, 2009 17:56
Lokalizacja: Rewal

Post » Wto sie 13, 2019 22:08 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

Dziewczyny, każde ma swoje zdanie i argumenty. To chyba nie miejsce żeby się nimi przerzucać. Teraz najważniejszy jest kot.

@Isabell, fundacja nie weźmie go do siebie? Może będą mieli możliwość pomóc?

Btw, przyszła dziś karma od mojego szefa dla p.Franciszka. Myślał, że to ode mnie ale sprostowałam, ode mnie jeszcze pójdzie za kilka dni coś lepszego. Kazał wszystkim serdecznie podziekować za pamięc i wsparcie, bo trochę czasu od 1 wyprawy Tabo minęło.
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 4029
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sie 14, 2019 6:52 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

isabell36 pisze:
tabo10 pisze:Rozumiem,że opiekujesz się Adkiem stale-dokarmiasz. W zeszłym roku robiłaś mu zęby.

Nie rozumiem jednego: jak można nie zabrać chorego kota do domu,gdy ewidentnie potrzebuje teraz pomocy! I nie zrozumiem tego nigdy!

Najlepiej powiedzieć: "nie mam możliwości".Tak na pewno jest najwygodniej.

niestety nie mam możliwości zabrania go do domu i akurat Tobie już w zeszłym roku tłumaczyłam dlaczego, po prostu nie stać mnie na rozwód bo sama sobie nie poradzę z utrzymaniem kotów i mieszkania, zresztą to chyba ja musiałabym odejść do czegoś wynajętego, a nie będę chorego kota trzymała w klatce w wilgotnej i nie ogrzewanej piwnicy. Pan Franciszek też nie zabiera chorych kotów do domu, jeśli dobrze pamiętam ze względu na żonę - jego potrafisz zrozumieć, więc dlaczego nie chcesz zrozumieć mnie ?
chyba po prostu są równi i równiejsi :(

Niby rozumiem ale... nie rozumiem.
Jeśli nie możesz nim się zająć, zacznij intensywnie szukać mu opieki. Ostatniej przystani. Pisz i dzwoń po fundacjach. Zacznij od najbliższych. A potem w całej Polsce. Wszystko w necie znajdziesz. Może się uda, choć przepełnione są ponad miarę. Pisz ogłoszenia papierowe i w necie.
Jeśli nie znajdziesz mu opieki to go uśpij. Tak, tak... uśpij. Nie wyobrażam sobie kota w takim stanie zdrowia, wyciepać na wolność. Będzie umierał w cierpieniu i powoli. Wreszcie gdzieś padnie nie mając sił ruszyć się bo mocznik zatruje mu cały organizm. Przynosząc niewyobrażalny ból. Objawy neurologiczne. Ból każdego włosa. Ale będzie jeszcze żył. Tylko z zatrucia i głodu będzie powoli gasł. Śmierć nie przyjdzie szybko i nie wybawi go.
Mam też gdzieś opinię ,że brutalna jestem. Ale wiem jak wygląda i cierpi kot zatruty mocznikiem. Jeśli nie możesz, nie znajdziesz mu domu na ostatnie dni, to pożegnaj go. Jesteś mu to winna.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50476
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

Post » Śro sie 14, 2019 20:29 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

ASK@ pisze:Jeśli nie znajdziesz mu opieki to go uśpij. Tak, tak... uśpij. Nie wyobrażam sobie kota w takim stanie zdrowia, wyciepać na wolność. Będzie umierał w cierpieniu i powoli. Wreszcie gdzieś padnie nie mając sił ruszyć się bo mocznik zatruje mu cały organizm. Przynosząc niewyobrażalny ból. Objawy neurologiczne. Ból każdego włosa. Ale będzie jeszcze żył. Tylko z zatrucia i głodu będzie powoli gasł. Śmierć nie przyjdzie szybko i nie wybawi go.
Mam też gdzieś opinię ,że brutalna jestem. Ale wiem jak wygląda i cierpi kot zatruty mocznikiem. Jeśli nie możesz, nie znajdziesz mu domu na ostatnie dni, to pożegnaj go. Jesteś mu to winna.

na pewno nie pozwolę mu cierpieć
jeśli nie znajdzie się dom, który zapewni mu opiekę to będzie żył dopóki nie zacznie boleć, później już tylko eutanazja - tak nie uśpienie, bo ze snu można się obudzić to niestety będzie wybranie mniejszego zła czyli zabicie go żeby nie cierpiał - mam świadomość tego co zrobię :placz:
Pchli targ z biżuterią na moje kotki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=125246
aktualne biżutki http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=27&t=155121
Obrazek Obrazek
Urwis [*] 01.03.2014 r.; Franek [*] 07.11.2014 r. - kiedyś się spotkamy

isabell36

 
Posty: 10418
Od: Pt gru 25, 2009 17:56
Lokalizacja: Rewal

Post » Śro sie 14, 2019 21:35 Re: Bezdomne z Trzebiatowa-Rudy słabiutki-jest nowotwór do p

isabell36 pisze:
ASK@ pisze:Jeśli nie znajdziesz mu opieki to go uśpij. Tak, tak... uśpij. Nie wyobrażam sobie kota w takim stanie zdrowia, wyciepać na wolność. Będzie umierał w cierpieniu i powoli. Wreszcie gdzieś padnie nie mając sił ruszyć się bo mocznik zatruje mu cały organizm. Przynosząc niewyobrażalny ból. Objawy neurologiczne. Ból każdego włosa. Ale będzie jeszcze żył. Tylko z zatrucia i głodu będzie powoli gasł. Śmierć nie przyjdzie szybko i nie wybawi go.
Mam też gdzieś opinię ,że brutalna jestem. Ale wiem jak wygląda i cierpi kot zatruty mocznikiem. Jeśli nie możesz, nie znajdziesz mu domu na ostatnie dni, to pożegnaj go. Jesteś mu to winna.

na pewno nie pozwolę mu cierpieć
jeśli nie znajdzie się dom, który zapewni mu opiekę to będzie żył dopóki nie zacznie boleć, później już tylko eutanazja - tak nie uśpienie, bo ze snu można się obudzić to niestety będzie wybranie mniejszego zła czyli zabicie go żeby nie cierpiał - mam świadomość tego co zrobię :placz:

A skąd będziesz wiedzieć kiedy zacznie go boleć jeśli będzie radośnie wolności zażywał? Bo wszak nie zabezpieczysz go. Czy źle zrozumiałam?
Jeśli go wypuścisz nawet nie zauważysz kiedy będzie źle. Koty doskonale się maskują. A nawet jak zauważysz możesz go nie złapać. Bo na przykład wieczorem już nie przyjdzie. Bo nie da się dotknąć. Bo nie wejdzie do łapki. Jest dużo "bo".
Poza tym będzie łatwym celem. Dla psów, ludzi. Będzie powolniejszy, obolały, cierpiący. łatwiej o wypadek. Nie zje tyle ile należy. Nie wypije tyle ile trzeba. Nie podasz mu leków. Nawet pogoda będzie wrogiem. Koci towarzysze czując jego słabość mogą go lać i od miski odpędzać.
Nie łudź się ,że będziesz nadzór mieć nad wolno żyjącym kotem.
Jeśli nie znajdziesz mu przystani masz go uśpić już i teraz!
A nie czekać. Tym bardziej, że wet mówi o ew miesiącu.

Nie znam twojej sytuacji rodzinnej. Ale nie wyobrażam sobie by mąż zakazał mi opieki nad chorym, umierającym kotem w domu. Współczuję więc. Małżeństwo to obustronne kompromisy. Łatwo nie jest ale empatia ma duże znaczenie. Nie ma jej dla zwierząt nie będzie jej i dla mnie. Widać mam szczęście, że nawet jak niechętny, to kocha wszystkie zwierzaki w chwili gdy przekraczają nasz próg.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50476
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Nul i 14 gości