Wwa Falenica, Bobi ZNALEZIONY po 25 dniach

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob cze 15, 2019 1:25 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Nic. Cisza. 02:23, zaraz ptaki się zaczną drzeć, koniec na dziś. Chciałem pokiciać przy jednym domu, gdzie ludzie wyjechali, ale nie wyszło. Pies obok tak się rozszczekał, że nie było szans czegokolwiek usłyszeć, mogłem co najwyżej zebrać joby od sąsiadów. Pójdę tam za dnia.

Całe życie mam pecha. Ale mój pech nie powinien rzutować na Bobika. Choć raz, jeden jedyny raz, chciałbym mieć szczęście. I go znaleźć.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Sob cze 15, 2019 2:33 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Nawet wódki przełknąć nie mogę :(

Edit: Uważaj, czego sobie życzysz. Chciałem się odchudzić. Ale nie w ten sposób... Mogę być spasiony jak prosię, tylko niech wróci mój Bąbelek. To jest członek rodziny, a nie kot. Szukam go tak samo, jak szukałbym swojego dziecka.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Sob cze 15, 2019 2:55 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Środek nocy a Ty nadal nie śpisz, szczęściarz z tego Bobika że ma takiego przyjaciela jak Ty.
Bobisiu znajdź się wreszcie. Trzymam za Was :ok: :ok: :ok:
Siły i jeszcze raz siły

makrzy

 
Posty: 1052
Od: Sob sie 04, 2018 14:23
Lokalizacja: śląsk

Post » Sob cze 15, 2019 3:05 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Nie jest szczęściarzem. Byłby, jakbym nie był idiotą i go tu nie zostawił. Tłumaczyłem sobie, że muszę wyjechać. Że zawiesiłem studia na kilka lat, ale to ostatnia szansa, żeby się obronić - inaczej przepadłyby mi całe studia, można je zawiesić tylko na konkretną ilość czasu. Okej, obroniłem się. Byłem zadowolony. Jeden dzień. Bez zastanowienia p...nąłbym ten dyplom w kibel, nie jest mi do niczego potrzebny. Mam gdzie mieszkać, co jeść i za co wyskoczyć z kumplami na flachę. Jestem w 1% uprzywilejowanego świata, który ma dostęp do internetu, własne mieszkanie i konto w banku. Jakbym mógł cofnąć czas do 4 czerwca, to słowo honoru, nigdzie bym nie pojechał i srał pies dyplomy.

Nie śpię, bo on może przyjść. Bo ktoś musi pilnować Hani - tylne drzwi są otwarte. Bo trzeba kiciać. Bo trzeba patrzeć na wystawioną na ganku miseczkę. Ja pierniczę, niech on wróci. Jedna jedyna rzecz w życiu niech wyjdzie mi tak, jak bym chciał. Jedna jedyna.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Sob cze 15, 2019 3:45 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Bobiś wracaj do domu! Wszyscy czekają.
Kurczaki, a może by jeszcze pokombinować z jedzeniem i kamerą, która by rejestrowała kto przychodzi do miseczki.

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob cze 15, 2019 3:47 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Ja rejestruje. I tak nie sypiam. Nie ma Bobcia. Gwarantuję.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Sob cze 15, 2019 3:56 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Sqbi, wykończysz się. Musisz się choć na chwilę normalnie przespać. Jaki Bobik będzie miał pożytek z Ciebie, jeśli będziesz nieprzytomny? Nawet go wtedy nie zauważysz przy szukaniu. IDŹ spać jeszcze na te kilka godzin. Może weźmiesz coś na sen?
Obrazek ObrazekObrazek
Tosia, Basti, Rudi

Do zobaczenia Matrisiu. ♥ ♥ ♥ Kocham Cię.

Bastet

Avatar użytkownika
 
Posty: 7623
Od: Pon paź 12, 2015 19:20

Post » Sob cze 15, 2019 4:12 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Sqbi kurcze... odpocznij jakos,wypij wódki czy coś..
ObrazekObrazekObrazek"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*), Lapcio(*),Kosiniak(*),Milenka(*), Nusia (*)Miluś(*)NUTKA!!(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 35648
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob cze 15, 2019 5:07 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Bobisiu no wyjdź juz z kryjówki, wracaj do domu słodziaku :kotek:

Anna2016

 
Posty: 11569
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Sob cze 15, 2019 5:16 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Moc kciuków przesyłam cały czas :ok: Całkowicie identyfikuję sie z tym co piszesz o dyplomie itp. Bobcio najważniejszy :cry:

aga66

 
Posty: 6781
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Sob cze 15, 2019 6:46 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Znajdzie się, zobaczysz. Czytam wszystkie wątki zaginionych kotów i jestem o tym przekonana. Kto szuka ten znajduje. Dwa tygodnie to taka średnia, ale i po roku koty się odnajdują. Jedna forumowiczka ( nieobecna coś na forum od dawna) odnalazła kota po pięciu latach. Życzę jednak, aby to nie trwało długo, bo się wykończysz. Potrzymam :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Nowy bazarek viewtopic.php?f=20&t=217527 Zapraszam

ewar

 
Posty: 56192
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob cze 15, 2019 6:57 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Zaczynam i kończę dzień zajrzeniem tutaj z nadzieją, że Bobik już się znalazł. Mocne :ok: :ok: :ok: za to, żeby znalazł się jak najszybciej i za chociaż kilka godzin porządnego wypoczynku dla Ciebie.

Tundra

 
Posty: 3626
Od: Śro sie 27, 2014 9:32

Post » Sob cze 15, 2019 8:57 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Mam nadzieję, że poszedłeś spać, Sqbi, i dlatego Cię nie ma, a nie dlatego, że padłeś z wyczerpania.. ;)
Obrazek ObrazekObrazek
Tosia, Basti, Rudi

Do zobaczenia Matrisiu. ♥ ♥ ♥ Kocham Cię.

Bastet

Avatar użytkownika
 
Posty: 7623
Od: Pon paź 12, 2015 19:20

Post » Sob cze 15, 2019 8:58 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Iwonami szukała kotki Ogryni od 13 listopada 2011 do 25 lutego 2012.

Iwonami pisze:Zostałam zaproszona na ten wątek jako "guru od zaginionych kotów" :oops: :oops: :oops: :oops:
Przeceniacie mnie, ale chętnie podzielę się moimi doświadczeniami.
Przypomnę, że ja poszukiwałam dzikiej kotki, która nigdy nie mieszkała u człowieka, była tylko dokarmiana przeze mnie przez 3 lata w sąsiadującym z moim domem ogrodzie a przez moją sąsiadkę trochę dłużej.
Losy kotki tak się potoczyły, że gdybym jej nie postanowiła zabrać do domu, to kotka najprawdopodobniej straciłaby życie. Niestety następnego dnia kiedy została złapana - uciekła.
Dodatkową trudnością było to, że uciekła nie z miejsca gdzie żyła przez całe swoje życie, lecz z innej dzielnicy do której została przetransportowana na okres kilku dni, żeby "odtajała" bo była bardzo brudna i zapchlona.
Delfinka mnie niestety nie pomogła. Kotka uciekła w nocy z piątku na sobotę, delfinka mi powiedziała, że jeśli nie znajdzie się do środy, to się już nie znajdzie.
Nie przyjmowałam do wiadomości żadnych argumentów, że kotki nie odnajdę. Jestem skrajną życiową pesymistką, tu jednak uparłam się że kotkę odnajdę choćbym miała jej szukać do mojej śmierci.
Przez pierwsze 49 dni jeździłam w miejsce zaginięcia, stawiałam ulubione jedzenie, wołałam i kiciałam i nic. Delfinka także chodziła i szukała, czasem miałyśmy wrażenie że jest może jakiś ślad, ale ten się wkrótce okazywał być nie tym na co czekałyśmy.
W okolicy zaginięcia do skrzynek pocztowych mieszkających ludzi w okolicy trafiły ogłoszenia.
Dodatkowo oblepiłyśmy ogłoszeniami całą niemal okolicę.
Stale jeździłam i uzupełniałam ogłoszenia.
Delfinka niedługo po tym informowała mnie, że wg niej kotka nie żyje, ja się z tym nie zgadzałam, w końcu twierdziła, że nigdy do mnie nie wróci, bo nie chce być odnaleziona.
Nie przyjmowałam tego do wiadomości.
Te informacje wynikające z niekonwencjonalnych metod poszukiwania kotki, plus moja niewiara w to, co mi przekazywała Delfinka zmobilizowała mnie do pójścia do prawdziwego jasnowidza.
Dodatkowo nawiązałam przez forum kontakt z jeszcze dwoma osobami, posługującymi się metodami niekonwencjonalnymi i cała trójka twierdziła, że kotka żyje.
Bardzo długo nie było żadnych informacji, potem bywały telefony, a to ktoś chciał oddać kota, może wezmę, bo skoro mi mój zaginął, a to znowu informacje że ktoś widział kota czarnego, albo białego, albo martwego - ja szukałam kotki burej.
Zawodowy jasnowidz wskazał mi miejsce pobytu kotki, które wydało mi się niedorzecznym. Bardzo daleko od miejsca zaginięcia. Jednak pojechałam tam i porozklejałam ogłoszenia. I tak jeździłam w te wszystkie miejsca co kilka dni i zerwane ogłoszenia uzupełniałam, wręczałam przechodzącym ludziom, pytałam czy znają karmicielki z okolicy, nawiązałam z nimi kontakt i osobisty i telefoniczny.
Jeździłam najczęściej nocą, tak mi pozwalał czas, jednak nocą widzi się dużo kotów, bo wtedy jest cicho i wychodzą ze swoich kryjówek. Spotykałam ich wtedy wiele na swojej drodze. Jednak nigdzie nie było mojej Ogryni.
Tak działałam przez 4 miesiące.
W końcu po 4 i pół miesiąca zadzwonił upragniony telefon. Zadzwoniła pani z informacją, że zobaczyła wiszące ogłoszenie, (powieszone tam gdzie mi wskazał jasnowidz) przechodziła tamtędy przypadkowo, i wydaje się jej, że dokarmia taką kotkę jakiej szukam od kilku miesięcy w pewnej piwnicy.
No i to była moja ukochana Ogrynia. Od 25 lutego mam ją w domu.

Reasumując: ogłoszenia i jeszcze raz ogłoszenia. W odległych miejscach od miejsca ucieczki.
Nawet tych niedorzecznych. Konieczne nawiązanie kontaktów z karmicielkami. Ja pytałam osoby wychodzące z różnych budynków, czy spotykane na ulicy, czy nie wiedzą czy w tej okolicy ktoś dokarmia koty. Czasem ludzie wiedzieli, podpowiadali gdzie i o której godzinie. Jeździłam tam i starałam się nawiązać kontakt. Pomagały mi także w tych kontaktach dziewczyny z tego forum.

Dalej: nie wolno stracić wiary. Trzeba wierzyć, że kotka się odnajdzie i nie wolno dopuścić myśli, że może być inaczej. Nie zaprzestawać poszukiwań, tylko szukać do skutku.
Delfinka odnalazła swoją kotkę po 5 latach i 79 dniach.
Rozlepiać ogłoszenia w całym Olsztynie, nawet w odległości paru kilometrów od miejsca ucieczki.
Moja Ogrynia zawędrowała niewiarygodnie daleko. Przemierzyła serce Warszawy, jeden z najbardziej ruchliwych punktów w mieście, gdzie krzyżują się linie tramwajowe i autobusowe, a żyła w spokojnej dzielnicy, gdzie nie jeździły ani tramwaje ani autobusy a i ruch uliczny był prawie żaden.
Trzymam kciuki i za Was też trzymam. Za Waszą wiarę w odnalezienie i za wytrwałość.

W to że kotka sama wróci - raczej nie wierzę. Chyba była zbyt krótko w swoim nowym domu. Może kręci się gdzieś blisko, tak też się zdarzyło z zaginionymi kotami. Trzeba natomiast przyjąć także wariant mniej korzystny, że wędruje i jest gdzieś daleko. Moja wędrowała cały czas przed siebie, dopóki nie znalazła sobie miejsca, w którym się zatrzymała i w którym dostała coś do jedzenia.
Wtedy tam zamieszkała (w piwnicy), była dokarmiana przez dwie karmicielki i dzięki nim i ogłoszeniom moja Ogrynia się odnalazła.

:ok: :ok: :ok: :ok: :ok: za powodzenie akcji poszukiwawczej. I wierzę, że zakończy się sukcesem.


To jest cytat z wątku:
viewtopic.php?f=1&t=140937&p=9030996&hilit=Ogrynia#p9030996
To tylko ja,
Tż Gretty
:cat3: Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 35235
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" (Trybunalskie)

Post » Sob cze 15, 2019 9:21 Re: Warszawa/Wawer/Falenica ZAGINIONY BOBI

Avian znalazła Znikotka po ponad dwoch miesiącach viewtopic.php?f=1&t=187788

Tak jak napisałam na FB - kot ginie tak naprawdę wtedy, kiedy przestanie się go szukać.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 16645
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bubuś8435, Wojtek i 97 gości