Blue pisze:Nie będę wypowiadała się więcej na temat Aresa, tym bardziej że wątek ten jest założony dla Toli - nie do końca rozumiem dlaczego został zdominowany tak nie fajnymi zarzutami odnośnie rzekomego porzucenia psa na pastwę losu.
(...)
Może gdybyś myślała "zwierzakiem", a nie "kotem", trochę inaczej by to wyglądało, Blue?
Myślę, że we właściwym wątku zainteresowano się losem psa, który gdzieś tam pojawiał się w opowieściach i to zainteresowano się w wątku w którym Tola szukała mieszkania, ale nie szukał go pies, inny domownik. Wątek Toli nie został tym zaśmiecony, bo rozumiem, że to jakieś śmieci, ale wątek szukania mieszkania.
To napiszę otwarcie:
- Skoro jesteś gwarantem, że opieka nad kotem jest prawidłowa, to jako od doświadczonej osoby i czułej na los kotów, oczekiwałabym takiej samej wrażliwości na los np. psa. Dlatego prosiłam żebyś w miejsce Aresa wstawiła imię kota, może Toli?
- To nie jest bezpieczna sytuacja dla psa (wszystko na podstawie Waszych wpisów), kiedy pies jest przypisany do mieszkania, opiekunka która go adoptowała nie finansuje jego opieki, bo dziewczyny niedojadają, ale Ares ma pełną miskę.
- Jaspis nie była w żadnym momencie atakowana, a że wybrzmiewają zarzuty odnośnie psa?
Ano są, bo być może, tak, jak w sprawie kota kobiety potrzebowały wskazówek, może też warto zwrócić uwagę, że jeśli chodzi o psa, to te dziwne układy w kwestii opieki nad psem, działają na niekorzyść starego zwierzęcia?
- Opiekunka która adoptowała psa i go pozostawiła w mieszkaniu, bo pies nie chciał go opuścić? Nie finansowała opieki, a osoby które się nim opiekowały niedojadały, żeby się nim właściwie opiekować? Naprawdę nie zapala Ci się Blue żaróweczka, że coś nie gra? A jedyną Twoją troską jest to, że wątku o mieszkaniu dla Toli pojawiły się śmieci w formie zarzutów, czy pytań? Prosiłam, pomyśl przez chwilę psem, a nie kotem, czy nie jest to prawidłowa jednak reakcja?
- W głowie mi się nie mieści, że osoba doświadczona w opiece nad kotami, nie rozumie, że jednak czymś dziwnym jest sytuacja przypisania psa do mieszkania, oddawania go opiekunce (która go adoptowała), jak jest nóż na gardle i to opiekunce której psim obowiązkiem jest nie przypisywanie go do mieszkania, ale opieka nad psem albo znalezienie mu bezpiecznego domu, bynajmniej nie w wynajmowanym mieszkaniu.
Zostawiam sprawę Aresa. Zapewne okaże się, że pies prze-szczęśliwy, że dom opuścił.
Ważne, że Tola ma dwa wątki!
Przepraszam za zamieszanie i za to, że po wpisie ewar, a zgadzam się z nią w wielu kwestiach, nie wytrzymałam i odezwałam się.
I jeszcze jedno Blue, choć kotami opiekujesz się w sposób wyjątkowy, z zainteresowaniem czytam Twoje rady które dajesz na forum, a Twoja pomoc dla Toli jest nieoceniona, to uważam, że to Twoje "myślenie kotem" jest niewłaściwe. Sytuacja Aresa, starego psa jest niewłaściwa, jeśli chodzi o opiekę nad zwierzakiem, tak, jak byłaby niewłaściwa nad kotem w takiej samej sytuacji.
dopisuję:
Nie odpisuj Jaspis na żadne moje pytania. Choć od Blue jest zielone światło na odpowiedzi, ja je wycofuję.
