....i do przodu ;)

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt kwi 12, 2019 14:20 Re: ....i do przodu ;)

kociołkowo pisze:Świnia powraca ponownie :oops:
Oczywiście nie wyrabiałam się, tym razem cukier dziadkowi poleciał jak diabli, i dzieci chore...

Kociaki brykają, zdjęcia wieczorem.
Mamy płaczka, kochasia, gamonia, lalunie i puchatke...
Płaczek daje wybitnie po dupie :wink: gamoń, to czarnuszek, chyba nic mu nie dolega poza "łajzowatością", cudownie przyczaja się w zabawie...kładzie pyśka na podłogę i zapieprza ścierając kurze bródką :ryk:


wyobraziłam to sobie :ryk: :1luvu:
Obrazek
Maciuś 05.2012 - 15.07.2016 ['] - żegnaj Promyczku
Mała Matylda (FeLV +) ma już dom! - viewtopic.php?f=13&t=186630
Misz-masz - PRZECENA kosmetyków i dokładka ciuszków ; ODDAM LACTULOSUM- viewtopic.php?f=27&t=187400

ametyst55

 
Posty: 17557
Od: Pon sie 16, 2010 14:04
Lokalizacja: niedaleko Kraków

Post » Pt kwi 12, 2019 18:23 Re: ....i do przodu ;)

Ja też poproszę filmik ;)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5726
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt kwi 12, 2019 19:05 Re: ....i do przodu ;)

Stomachari pisze:Ja też poproszę filmik ;)

Koniecznie :)

gusiek1

 
Posty: 1176
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt kwi 12, 2019 21:12 Re: ....i do przodu ;)

Co bym na wieprza ostatniego nie wyszła, to zrobiłam dziś aż dwa zdjęcia i to bez płaczka, bo spał pod kołdrą zakopany...tyle czasu miałam :oops: gamonia nie dorwałam na przyczajce :( ale jak go dopadnę, bankowo filmik będzie, bo wybitny tropiciel z niego, może będzie jeszcze dzisiaj na łóżku czaił się na...tylko on wie na co. Często wieczorami szura po łóżku, tylko co kilka kroczków musi hamować i poprawiać łepetynke, za duże tarcie na prześcieradle, przez co główka sama skręca :ryk:
Obrazek
Gamoń w roli głównej:
Obrazek
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Pt kwi 12, 2019 22:41 Re: ....i do przodu ;)

A ja się tak zapytam o Twoje koty.
Przy którymś miocie jeden z Twoich kotów (nasuwa mi się Burasia) siedział z nimi.
Ruszył się któryś łaskawie i popędził do pomocy ?

Chikita

 
Posty: 2345
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Sob kwi 13, 2019 12:38 Re: ....i do przodu ;)

Tiaa, marzenia ściętej głowy. Burasia z dzieciakiem we dwie opiekowały się dwoma miotami, przy drugim nawet się kłóciły, i jedna drugą wypychała z pudła :roll: teraz serdecznie pierd*lą maluchy, buraśka nawet się nie zbliża, dziaciak w ostatnich dniach kilka razy się przyłączyła do zabawy w mordowanie, ale na chwilkę. Żadnego wylizywania czy mycia dupy nie ma, no kilka razy brojek przyszedł jak je obrabiałam i np, jednego wylizał :ryk: jednak tylko kilka razy się zdażyło. Myślę, że moje koty mają zwyczajnie dość gnojków, bez przerwy jakieś się pojawiają, ledwie jedne się wyprowadzą (albo i jeszcze nie) a już następne scurki piszczące przynosimy. Poza tym maluchy są beszczelne, nie słuchają się starszyzny, dają im zdrowo popalić, nawet jak w pysk który dostanie, nawraca się i znowu robi to samo, właściwie nie ma się co dziwić, że mają w nosie opiekę, aha jeszcze Marley jest chętny, ale on ma większy język od kota :ryk: więc po jednym liźnięciu glut ocieka psim glutem :ryk:
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Pt kwi 19, 2019 19:31 Re: ....i do przodu ;)

łolejna wypłata z mojego bazarku viewtopic.php?p=12149832#p12149832

andorka pisze:przelew na konto kociołkowa zrobiłam 18.04


Dotarło na świąteczne żarełko?
Obrazek

andorka

 
Posty: 10408
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Sob kwi 20, 2019 21:32 Re: ....i do przodu ;)

Tak Andorko, dotarło jesteśmy bardzo wdzięczni, dzięki wam mamy takie pełne brzucholki
Obrazek

Życzymy wszystkim zdrowych, radosnych świąt Wielkanocnych.
Obrazek

Przepraszamy za nieobecność, mamy coraz gorsze dni. Dziadzio wyszedł w nocy z domu, zszedł do piwnicy i roztrzaskał głowę :cry: nie usłyszałam, że wyszedł, że upadł. Piwnicę zamykam na klucz, bo już miał takie 'napady' i bałam się żeby nie doszło do wypadku, tym razem...raz jeden nie sprawdziłam czy mąż zamknął (wędził szynki na święta) nie dopilnowałam i doprowadziłam do nieszczęścia.
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Sob kwi 20, 2019 23:48 Re: ....i do przodu ;)

Obrazek

jolabuk5

 
Posty: 17421
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob kwi 20, 2019 23:57 Re: ....i do przodu ;)

Ojej... Oby dziadek wydobrzał...
Zdrowia dla Was i spokojnych Świąt Wielkanocnych.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5726
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie kwi 21, 2019 9:08 Re: ....i do przodu ;)

Ewelinko dużo zdrowia na święta dla calej rodziny :)

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 2495
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Pon kwi 29, 2019 13:42 Re: ....i do przodu ;)

może Wam by się przydało ?
Marigold pisze:Oddam dla domu tymczasowego:
karmę suchą Josera Minette Kitten - 1250g
Sanabelle Kitten - 800g
RC Mother & Baby - 500g
Brit Care Lamb & Salmon - 250g
Cosma Snakies 1 opakowanie
Wszystkie karmy niedawno otwarte, w oryginalnych opakowaniach.

Dr Seidel Flawitol Omega 250ml - raz użyte
Ariovital Biotyna + Cynk Preparat witaminowy w płynie - zostało 80% opakowania
Otifree Roztwór do czyszczenia ucha zewnętrznego - prawie całe opakowanie
Fungiderm Spray - zostało ok. 60% opakowania
Mikita Felvital + Tran - mniej więcej połowa opakowania

Odbiór osobisty możliwy w Tarnowie. Mogę wysłać paczkomatem za zwrot kosztu wysyłki (10zł).

viewtopic.php?f=27&t=88335&view=unread#unread

mogę pokryć koszty wysyłki

maczkowa

 
Posty: 1043
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto maja 14, 2019 10:44 Re: ....i do przodu ;)

Gówniarzeria roznosi chaupe, dziewczynki mnie nie lubią :cry: jedna wybitnie, nie wiem czemu, nie chcą się przytulić, pogłaskać...chłopcy za to pieszczochy. Dziadek posypał się całkowicie, pilnowany całą dobę właściwie bez przerwy. Otrzeźwień już praktycznie nie ma, co najwyzej na 2-3 minuty dziennie, reszte dnia żyje "we własnym świecie". Do tego się przewraca, trzeba wszędzie pod rękę go prowadzić. Raz udało mu się uciec z domu, babcia akurat poszła do toalety a ja wyszłam na górę coś zrobić, dziadek spał, przynajmniej tak mi się wydawało. Babcia wyszła z toalety i nie spojrzała czy śpi, włączyła tv, jakieś 20-30 min poźniej alarm, bo ona nie wie kiedy i jak wyszedł. Szukalismy go z mężem, on samochodem ja na piechotę, szczęśliwie znaleźliśmy go w sklepie, pani zauważyla że coś jest z nim nie tak i przetrzymała. Jak zaczął jej mówić, że na delegacje jedzie, to go zagadywała żeby nie wyszedł ze sklepu i wysłała jakiegoś łebka do nas. Załatwiłam mu leki przeciwpsychotyczne, nie wiem czy dobrze robie, ale gorzej chyba już być nie może, a jest cień szansy, ze choć nie będzie dnia z nocą mylił, bo to najgorsze jest, mniej wiecej od 23:00 zaczyna być wybitnie aktywny, na siłe ucieka, nie da sobie powiedzieć że jest noc, nie przyjmuje tego do wiadomosci, a że cimno, to stały tekst "bo chmura zaszła". Karola już prawie w ogóle nie poznaje, mówi do niego "zośka" czyli mysli że to jego syn, mój tato. Tak do niego mówił jak był ok 20-latkiem i nie chciał ściąć włosów.
Tak poza tym to w piwnicy mam kotke z małymi, przyniosłam a właściwie przywiozłam ją w sobotę w nocy, byłam świadkiem na ślubie siostry mamy, z dziadkiem została moja teściowa, kotke znalazły dzieci, pod lokalem jest wiata, stoją tam paczki i kartony. Dzieci wiadomo, biegały, no i przyleciały pochwalić się znaleziskiem. Na prawie 100 osób, nikt nie chciał się zaopiekować, właścicielka lokalu stwierdziła, że to kot który regularnie tam przesiaduje, pewnie bidulka liczyła na resztki jakieś. Co mieliśmy robić, zamarzłyby tam. Chciałam ją przenieść do spiżarki, ale nasze koty dostały jakiejś szajby, Luska się darła i szczała pod siebie, bura warczy, mały pluje a brojek uciekł na szafe, myślałam, że powarczą i dadzą spokój, ale nie. Kotka przerażona wcisneła się w kąt a te za drzwiami nie dawały jej spokoju. Wynioslam więc do piwnicy, bo innego pomysłu nie mam. Tam mają ciepło i spokój, w piecu się pali codziennie a legowisko mają przy samych rurach, tylko nie mamy pomysłu co dalej, kotka taka średnia urodowo, bura cała, nie wiem czy ktoś będzie taką chciał, małe też bure :|
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Maczkowa, zapewne za poźno weszłam na forum, karmy napewno trafiły do innego dt, podejrzewam, że nie jeden jest w sytuacji co najmniej takiej jak my, nam i tak dałyście pomoc przekraczającą wszelkie wyobrażenia :201494
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Pt maja 17, 2019 21:07 Re: ....i do przodu ;)

:strach: :strach: ale się porobiło :(

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 2495
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Pt maja 17, 2019 23:37 Re: ....i do przodu ;)

kwiryna pisze::strach: :strach: ale się porobiło :(


Przyzwyczaiłam się :wink: tylko "latam" na dopalaczu :| wale krople podnoszące ciśnienie, bo inaczej nie funkcjonuje. Kawy nie mogę pić, trzęsie mnie i duszno się robi, a krople działają jak narazie. Dajemy radę, mam tylko 'drobny' problem z kocią matką...otóż, leje gdzie popadnie, nie załatwi się do kuwety, zrobiłam nawet z kartonów z ziemią i nic. Pomieszczenie jest małe, nie ma nie wiadomo jakiej przestrzeni, kuwetek jest pięć, a ona skutecznie sika i kupa obok, potrafi kupe walnąć przed samym legowiskiem. Problematyczne jest szczególnie to, że nie ma tam posadzki jako takiej tylko wylewka, beton chłonie ten mocz :| rozłożyliśmy najgrubszą dostępną folie budowlaną, to ją wydrapuje (pewnie wkurza ją szelszczenie). Sika tylko po podłodze, ścian itp nie rusza. Raz ją naszłam na gorącym uczynku, to siura normalnie jak w kuwete ale ani nie grzebie łapkami ani nie obwąchuje, szybki strzał i w nosie. Nie chce jej denerwować dotykaniem czy zaglądaniem do małych, bo widzę, że jest ostrożna w kontakcie, woli żebym do niej nie podchodziła za blisko. Jak mam chwilę to siadam po prostu na krześle i gadam do niej. Dzieci sprawdzam czy ok i licze, dyskretnie podczas sprzątania, któreś ma dodatki białego, to pewnie bardziej urodziwe będzie . Raz dziennie wymieniam szmatki, jedną z domu i jedną z piwnicy. Kota w piwnicy chyba się przyzwyczaja, dzis leżała na tej szmatce, nasze (poza gówniarzami) źle te zapachy znoszą, jest ogólnie nerwówka, w środę jak jednocześnie podeszły obwąchiwać, to się pobiły między sobą :strach: normalnie miotłą rozdzielałam, obeszło się bez krwi, ale pióra poleciały i rozmyły mi się koty jak w kalejdoskopie, była dosłownie wielokolorowa jedna kula. Gówniarze tak się wystrachały, że była cisza absolutna do wieczora (czego akurat za dramat nie uważam, bo dosłownie chupe w wióry zamienią. Ja wiem, że nie wybawiam, nie poświęcam się im tak jak poprzednim, i mam skutki. Ta jedna dziewuszka to chyba dlatego nas nie lubi, chociaż traktuje jak reszte, a może chciała wiecej, a ja dawalam po równo i dlatego :?:

Ale co ja znalazłam na strychu :smokin: sprzęt młodej mamy :ryk: wsio działa a myślałam, że w takich warunkach to szlag je trafił. Tak więc ułatwiłam sobie troszkę życie i pozałączałam elektroniczne nanie, czujnik oddechu i monitor seduszka dla wcześniaków. Co wiecej sprzęt mozna było powiązać z apką, ale wtedy (prawie 8 lat) nie posiadałam odpowiedniego fona, dzis kazdy ma taki i można :D. Dziadzio spi z tym a ja mam alarmy w telefonie, niania działa bez zarzutu też, jak jestem na górzeb to pełna inwigilacja :oops: ale żeby nie było mie moralnie, to wszystko co słuchamb to albo cisza albo rozmowy dziadka, kończące się zawsze "to się zbieram" to gdzie kurtka" albo "torbe już spakowałaś" a po co wstajesz, spij jeszcze ja do pracy wychodze"...no i zbieram dupe biegiem na dół. Do tej musiałam siedzieć cały prawie czas u nich, bo babka tez ma odpały typu włączy tv i głuchnie na amen, czy choćby ze zmeczenia przysnie. Teraz już wiem, że nawet jak ona śpi to dziadek jej mowi gdzie się wybiera...wcześniej twierdziła że ucieka jej tak cicho, że nie zauważy, a sen ma taki że nawet szmer ją budzi (mhhhmm miała moze kiedyś) na niani słysze dokladnie wszystko. Wiecie jak bardzo te stare graty pomogły mi w życiu? Pierwsza noc prawie przespana (jednorazowo 3 godz, po godzince z dziadkiem, znowu trzy i pół godz.) rano dzieci do szkoły, dziedek leki, higiena (sika poza pampersy, albo ściąga żebym nie zauważyła itp) a poźniej on zmęczony po nocy śpi do 3-4 godzin. To ja biegiem do kotów sprzątać w piw icy, do naszych posprzątać, zgarniam wszystko na łóżko coby pokrzydzonych nie było i głaskam zasypiając na te 2 godzinki jeszcze. Troche mnie te pobudki niani wyrywają na rowne nogi ale alarm na full dla bezpieczeństwa.
Damy radę, dziś wyszło słońce po tylu tygodniach deszczu, to wraca chęć do życia i tak czuje, że dam rade chocby nie wiem co, ogarne szystko....tylko żeby znowu nie było ciemno, zimno i mokro, bo wtedy jestem jak dętka i kropli wale do przesady. Wczoraj miałam już wrażenie, że zaraz się przwróce, a tu niania i czujniki dały radęb do tego troche snu i słoneczko...dobry dzień naprawdę, i nawet dziadek jakby lepszy przez tą pogodę, bardziej logiczny i nie taki nerwowy (do babci, bo do mnie jest zawsze miły) zresztą on całe 65 lat małżeństwa nigdy nawet głosu nie podniósł to teraz odbija sobie na babci te lata :ryk: trochę to śmieszne, ale przykre bo ona nie rozumie, że on nie wie co mowi. A nawet jak widze, że wie to bardziej się z niej naśmiewa niż denerwuje, ale i tak nigdy w życiu nie zachowywał się w taki sposób, to babcia była ta krzykliwa jak już (choć się nie kłócili).
Zmykam lulu, bo te 9 kotów na moich nogach, brzuchu, pod telefonem i na ramieniu jeden, na głowie...a przepraszam luśka w bezpiecznej odległosci na drugim koncu łóżka czeka aż brojek i bura odejdą (ne lubi ich i już) gówniorze polubiła/zaakceptowała- to lepsze okreslenie. Lubi tak naprawdę tylko dzieciaka ( Małego). Wiec jeszcze Lusiula przylezie, ale ona spokojnie położy się obok i żeby jej rączke dać, potrzyma palca łapkami i zasypia
Do jutra, nie wiem o której, ale już się organizuje całkiem nieźle więc napewno napiszę :1luvu: kocham was wszystkiego za to, że jesteście, wszystkie macie honorowe miejsce w moim sercu, nawet jak się nie odzywam to ani na chwile o was nie zapominam i myśle, czasem zajrzałam w trakcie "pracy" żeby choć wiedzieć co u was, nie zawsze czas dal mi możliwość odpisać, więc z daleka słałam dobre mysli kciuki żeby wam się życie ułożyło, poprawiło czy naprawiło, czy wyleczyło. Buziuńki najszczersze przesyłam
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gosiagosia, Irlandzka Myszka, Malk i 39 gości